Ochroniarze łączą się bez rozgłosu

opublikowano: 11-02-2018, 22:00

Na rozdrobnionym rynku ochrony średni połykają małych. Grupa RR Security dzięki lokalnym przejęciom i publicznym zleceniom chce podwoić przychody

„Przy rozdrobnionym rynku usług ochrony w Polsce zmiany w prawie spowodują duże problemy dla mniejszych i średnich firm, a co za tym idzie wymuszą konsolidację rynku” — ostrzegał w połowie 2016 r.

Wyświetl galerię [1/2]

fot. Grzegorz Kawecki

Tomasz Wojak, prezes Polskiego Związku Pracodawców Ochrona. Branża borykała się wtedy ze skutkami gwałtownego wzrostu kosztów pracy, związanego m.in. z wprowadzeniem obowiązku odprowadzania składek ZUS od umów-zleceń, i szykowała się na wprowadzenie minimalnej stawki godzinowej. Do konsolidacji jednak nie doszło. Ostatnia głośna transakcja to przejęcie siedmiu polskich spółek grupy G4S przez Konsalnet Holding w 2012 r. W ubiegłym roku to Konsalnet miał zmienić właściciela za ponad 100 mln EUR, ale umowy z China Security & Fire w końcu nie zrealizowano. Transakcje są, ale mniejsze.

— Rynek ochrony się konsoliduje, ale po cichu. Przejmujemy małe firmy — z obrotami w granicach 1-2 mln zł. W ubiegłym roku przejęliśmy trzy takie spółki, teraz prowadzimy negocjacje cenowe z kilkoma kolejnymi. To lokalni gracze. Dzięki nim możemy umocnić się w miastach, w których organiczne zbudowanie biznesu byłoby bardziej długotrwałe i trudniejsze.

Po przejęciach nie wieszamy własnego szyldu, utrzymujemy lokalne marki. Sami na tym etapie nie szukamy inwestora — mówi Rafał Luboiński, prezes RR Security.

W 2016 r. RR Security miało 65 mln zł przychodów, w 2017 r. — około 75 mln zł. Teraz ma być znacznie więcej.

— W tym roku zamierzamy podwoić przychody, nasze zatrudnienie wzrosło z 2,5 do 4 tys. osób. Wartość rynku w ostatnich dwóch latach skoczyła za sprawą wymuszonych przez państwo podwyżek płacy minimalnej i „szusowania” umów-zleceń. To bardzo dobrze, że stawki płacone ochroniarzom są wyższe. Klienci zaakceptowali to w znakomitej większości przypadków, choć wciąż zdarzają się przetargi, w których wygrywają firmy oferujące 10 zł za godzinę i mniej — twierdzi Rafał Luboiński.

Wyższe stawki za pracę ochroniarzy przełożyły się w wielu przypadkach na redukcję etatów, a ochrona fizyczna uzupełniana jest w większej skali elektronicznymi systemami monitoringu.

— W jednym z miast zainwestowaliśmy ostatnio znaczną sumę w duże centrum monitoringu. Po podniesieniu stawek klienci oczekują lepszej technologii, z czym firmy ochroniarskie sobie radzą. Gorzej jest z pracownikami. Klienci spodziewają się, że za wyższe stawki mogą liczyć na lepszych pracowników, ze znajomością języków obcych itp. O takie kadry w branży ochroniarskiej jest jednak bardzo trudno — tłumaczy prezes RR Security. Spółka ma obecnie biura w 11 województwach.

— Mamy ambicje ogólnopolskie, ale nie pchamy się do województw na zachodzie kraju. Tam rynek jest najtrudniejszy, bo oczekiwania płacowe są największe — mówi Rafał Luboiński. RR Security ochrania urzędy, jednostki wojskowe, osiedla, galerie handlowe i obiekty przemysłowe. W kilku miastach zajmuje się też kontrolą biletów w komunikacji miejskiej.

— Koncentrujemy się na klientach z sektora publicznego, którzy stanowią ponad 70 proc. rynku. Chcemy zwiększać ich udział w przychodach, który obecnie wynosi ok. 60 proc. Naszym największym klientem jest PGE Narodowy, gdzie przy okazji dużych imprez pracuje ponad tysiąc osób — ten kontrakt jest wart 16 mln zł rocznie. Wygraliśmy też m.in. przetarg na ochronę jednostki wojskowej w Dęblinie, gdzie utworzyliśmy grupę interwencyjną — a to pozwoli nam walczyć o kolejne kontrakty w tej okolicy — twierdzi prezes RR Security.

10,1 mld zł Tyle, według szacunków Deloitte’a, był wart polski rynek ochrony w 2017 r.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Ochroniarze łączą się bez rozgłosu