Oczy świata zwrócone na Brukselę

JKW
09-12-2011, 00:00

Europejski Bank Centralny podtrzymał sprzeciw wobec dodruku pieniądza. Teraz wszystko w rękach polityków.

Wczoraj wieczorem przywódcy państw Unii Europejskiej rozpoczęli w Brukseli dwudniowy szczyt Rady Europejskiej. Oczekiwania rynków finansowych są ogromne. Politycy wielokrotnie zapewniali, że spotkanie — w odróżnieniu od wielu innych „szczytów ostatniej szansy” — przyniesie ostateczne rozstrzygnięcia, które wyprowadzą strefę euro z kryzysu.

Inwestorzy oczekują przede wszystkim dwóch decyzji. Pierwsza dotyczy spraw finansowych — miałaby uzdrowić sytuację w krótkim terminie. Chodzi przede wszystkim o zwiększenie zaangażowania Europejskiego Banku Centralnego (czyli masowe skupowanie rządowych obligacji, czytaj: drukowanie pieniędzy). Drugie oczekiwania dotyczą rozwiązań długoterminowych, a więc przede wszystkim tego, że rządy państw porozumieją się w sprawie zwiększenia dyscypliny fiskalnej i najlepiej, jeśli reforma zostanie wprowadzona tradycyjną drogą prawną, czyli przez zmianę traktatu UE.

Już wczoraj pierwsza część oczekiwań inwestorów została niemal rozwiana. Mario Draghi, prezes EBC, stwierdził, że nie zamierza wprowadzić programu masowego skupu obligacji państw strefy euro. Zaprzeczył też plotce, która pojawiła się na rynkach finansowych, że EBC będzie robił to pośrednio — przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy (miałby pożyczać mu pieniądze, za które fundusz kupowałby obligacje).

— Te działania byłyby niezgodne z unijnym traktatem — stwierdził Mario Draghi. Reakcja rynków była natychmiastowa — kurs euro do dolara natychmiast spadł z ponad 1,343 do 1,331. Euro jest najtańsze od 30 listopada, kiedy banki centralne skoordynowaną akcją wsparły unijną walutę. Wycenie euro nie pomogła nawet decyzja EBC o obcięciu stóp procentowych o 25 pkt bazowych (główna spadła do 1 proc.) oraz udostępnienie bankom niemal nieograniczonych zasobów płynności (EBC obniżył stopę rezerw obowiązkowych z 2 do 1 proc., wydłużył okres pożyczek dla banków do 36 miesięcy i ograniczył wymagania co do papierów oddawanych mu w zastaw).

— Pesymizm inwestorów bierze się stąd, że EBC nie posunął się ani o krok w kierunku kupowania długu. Cały czas próbuje pomagać bankom, a nie widzi najważniejszego — że część krajów zbliża się do niewypłacalności — twierdzi Peter Jankovskis, ekonomista funduszu Oakbrook Investments.

Rozczarowanie inwestorów postawą EBC sprawia, że tym większe są oczekiwania wobec przywódców państw. Politycy przekonują, że zdają sobie sprawę z powagi sytuacji.

— Nigdy w historii ryzyko rozpadu Europy nie było tak wielkie jak obecnie — mówił przed szczytem Nicolas Sarkozy, prezydent Francji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JKW

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Oczy świata zwrócone na Brukselę