Na rynku powstaje fundusz venture capital (VC) AIP Seed z kapitalizacją na poziomie 100 mln zł. Jego twórca, Dariusz Żuk, określa go jako fundusz 2.0, ponieważ koncept korzeniami sięga wehikułu inwestycyjnego o takiej samej nazwie, utworzonego ok. 10 lat temu dzięki dotacji Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości. AIP Seed w nowej wersji będzie w pełni prywatny.
70 proc. udziałów w funduszu będzie własnością Dariusza Żuka, który jako wkład własny, poza pieniędzmi, wnosi udziały w ok. 40 technologicznych spółkach z wcześniejszego wehikułu inwestycyjnego. Po tzw. exitach pieniądze będą reinwestowane.
Do AIP Seed 2.0 dokładają się January Ciszewski, znany inwestor giełdowy i prezes JR Holdingu, oraz Paweł Ossowski, prezes spółki ZARYS – łącznie będą mieli 20-proc. udziałów. Małe pakiety w funduszu przypadną Jackowi Aleksandrowiczowi i Mariuszowi Turskiemu, którzy w ramach fundacji AIP współtworzyli z Dariuszem Żukiem wehikuł AIP Seed i kilka innych przedsięwzięć.
Nie każda nowatorska technologia zdaje rynkowy test, więc inwestowanie w technologiczne start-upy bywa ryzykowne. Mimo to bardzo szybko wydłuża się lista osób - znanych przedsiębiorców i topowych menedżerów - którzy zdecydowali się utworzyć własne fundusze venture capital (CV) i inwestować w młode spółki wyłącznie prywatny kapitał. Jednym z pierwszych odważnych był Sebastian Kulczyk, prezes Kulczyk Investments i twórca funduszu Manta Ray. W ślad za nim poszedł m.in. Krzysztof Domarecki, założyciel Seleny. Inwestycje realizuje poprzez Fidiasz FIZ. W tym grodnie są też Marian Owerko, współzałożyciel Bakallandu, Rafał Brzoska, twórca InPostu, Adam Rudowski, założyciel sprzedanego Veracompu i funduszu Level2 Ventures, Tomasz Domogała, właściciel grupy TDJ (zaczynał od publiczno-prywatnego funduszu, obecnie realizuje wyłącznie prywatne inwestycje w ramach grupy TDJ) i Robert Kamiński, twórca i wieloletni prezes sprzedanej już firmy Kamis, który finansuje fundusz RKKVC.
Nowy fundusz będzie inwestować – podobnie jak dotychczasowy – w projekty na bardzo wczesnym etapie rozwoju (rundy pre-seed i seed). Zakres działalności zostanie rozszerzony na całą Europę Środkowo-Wschodnią, a start-upy będą mogły otrzymać do 1 mln zł. Poziom finansowania w niektórych przypadkach będzie zwiększany w ramach późniejszych tzw. follow-onów (dodatkowe rundy realizowane głównie w gronie dotychczasowych inwestorów). Transakcje mają być przeprowadzane wspólnie z koinwestorami. Dariusz Żuk deklaruje, że zamyka właśnie listę chętnych do współfinansowania z nim spółek w modelu VC. Jest na niej ok.100 aniołów biznesu.

Dawne AIP Seed
Przypomnijmy: pierwszy wehikuł inwestycyjny AIP Seed w początkowym etapie działania wspierał innowacyjne spółki według schematu: 100 tys. zł za 15 proc. udziałów. Później, wraz z rozwojem wehikułu i transformacją publicznego programu dotacyjnego, stawki inwestycji były zwiększane, więc pakiet obejmowanych udziałów zaczął być indywidualnie negocjowany. Do koinwestowania zapraszano ponadto aniołów biznesu lub inicjowano zupełnie prywatne transakcje.
AIP Seed przekazał kapitał na założenie i rozwój 111 spółek. Po pieniądze sięgali przedsiębiorcy, którzy nierzadko mieli jedynie biznesplany rozpisane na kartkach papieru. Exitem zakończyło się ponad 20 inwestycji. Dariusz Żuk informuje, że wehikuł 6-krotnie powiększył kapitał zainwestowany przez prywatnych koinwestorów. Największy, ponad 20-krotny zwrot z inwestycji dała spółka CallPage, a ponad 10-krotny przyniosły Qpony-Blix.
- Do obliczania efektywności wehikułu inwestycyjnego posługujemy się wskaźnikiem MoIC - multiple on invested capital, który uwzględnia zarówno zwrot z zakończonych inwestycji, jak również wycenę bieżącego portfela. W AIP Seed wynosi on 3,1. Uważam, że to dobry wynik, a nadal jesteśmy w posiadaniu udziałów w spółkach takich jak Glov, Sidly, Plenti, Foodsi, które bardzo dobrze rokują – zaznacza Dariusz Żuk.
Jego zdaniem firmom, które dopiero wchodzą na rynek, nadal potrzebny jest kapitał i merytoryczne wsparcie. W związku z tym, że sektor VC w kraju dojrzał, fundusze chętniej koncentrują się dziś na inwestycjach o wartości 1-5 mln zł. Poza publiczno-prywatnymi podmiotami, realizującymi program BRIdge Alfa Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, mało kto decyduje się na finansowanie spółek kwotą do 1 mln zł. W grę wchodzi bowiem inwestowanie w start-upy na bardzo wczesnym etapie rozwoju, co zwiększa ryzyko inwestycji.
- Mam spore doświadczenie w inwestowaniu w spółki na początkowym etapie wzrostu i świadomość, że właśnie w tym momencie niezwykle szybko zyskują na wartości. Oczywiście statystyki są nieubłagane - duża część spółek nie przetrwa testu i zniknie z rynku, głównie z powodu niedopasowania produktu do oczekiwań klientów. W pierwszym wehikule inwestycyjnym upadło ok. 40 spółek ze 111. Zakładam, że w ramach nowego AIP Seed będziemy inwestować nawet w 30 start-upów rocznie. Fundusz będzie aktywny inwestycyjnie przez najbliższe trzy lata – mówi założyciel.
Z inicjatywy Dariusza Żuka i Rafała Brzoski, założyciela InPostu, w 2016 r. utworzony został ponadto fundusz bValue. Po stronie finansujących dołączyli do nich Marian Owerko, założyciel Bakallandu, Tomasz Misiak i Tomasz Hanczarek, założyciele Work Service’u, a także obecny zarządzający - Maciej Balsewicz. Do dziś jest jednym z najbardziej aktywnych podmiotów na krajowym rynku VC. Obecnie fundacja AIP jest jednym z pięciu głównych udziałowców bValue.

Rynek zweryfikował kompetencje i działania osób, które w pierwszej fazie rozwoju venture capital w Polsce, czyli ok. 10-15 lat temu, inwestowały, podpierając się dotacjami, m.in. z Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości i Krajowego Funduszu Kapitałowego. W takim modelu zrodziło się Inovo. Tę samą drogę przeszedł fundusz Innovation Nest czy bValue, do dziś aktywne na rynku. Założeniem tamtych programów było, z jednej strony, sfinansowanie start-upów i rozwoju innowacji, z drugiej – uaktywnienie na rynku grupy menadżerów gotowych skoncentrować się na inwestowaniu w start-upy, zakładaniu własnych funduszy i wspieraniu spółek portfelowych w rozwoju. Teraz widać, kto nie zmarnował okazji. Najlepsi uruchamiają kolejne fundusze, ale teraz już coraz częściej bazujące wyłącznie na kapitale prywatnym. To naturalny etap dojrzewania rynku venture capital.
Akademicka przedsiębiorczość
Dariusz Żuk na biznesowe salony wszedł, gdy ok.15 lat temu wraz z Jackiem Aleksandrowiczem i Mariuszem Turskim (obecnie prowadzą m.in. spółkę Wealthon Fund, od niedawna są także współwłaścicielami Kinoteki, kina od lat działającego w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie) przekonali władze uczelni wyższych do współtworzenia z nimi Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości (AIP; formalnie podlegających pod fundację AIP), czyli przyuczelnianych centrów wspierania rozwoju nowych firm. Studentom oferowali miejsca do pracy oraz osobowość prawną, by bez nadmiaru kosztów i biurokracji mogli testować na rynku swoje pomysły na biznes. AIP zapewniały także obsługę księgową, prawną, rozliczenia z ZUS-em i urzędem skarbowym. Przez ogólnopolską sieć przewinęło się ok. 16 tys. przedsięwzięć biznesowych.
W czasie pandemii COVID-19 zamknięty został ostatni z inkubatorów. Dariusz Żuk twierdzi, że tego typu inicjatywa nie jest już studentom potrzebna, zwłaszcza, że częściej niż po stacjonarne miejsca pracy sięgają po wirtualne. Koncept został więc całkowicie przeniesiony do internetu. Obecnie udziela osobowości prawnej ok. 700 zespołom. Dziś z oferty korzystają głównie osoby, które okres studencki mają już za sobą. Wraz ze zmianą strategii działania AIP niedługo przejdą rebranding wizerunkowy i - pod nową nazwą - zostaną wcielone do funduszu AIP Seed 2.0.
Przez lata działania sieci inkubatorów nie obyło się bez kłopotów. Znalazły się osoby, które postanowiły nieuczciwie wykorzystać proponowany młodym przedsiębiorcom model działania. AIP nieświadomie zostały wciągnięte w karuzelę VAT. W 2018 r. Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że władze sieci inkubatorów muszą zapłacić zaległy podatek wraz z odsetkami. Rachunek wyniósł ok. 7 mln zł. Po kliku latach batalii, w której AIP wspierał m.in. rzecznik małych i średnich przedsiębiorców, uznano, że część zaległego zobowiązania uległa przedawnieniu. Twórcom inkubatorów do spłacenia pozostało ponad 2 mln zł rozłożone na raty. Z wiedzy Dariusza Żuka wynika, że grupa osób, które stały za oszustwem podatkowym nie została ujęta przez organy ścigania i pociągnięta do odpowiedzialności.
Własne centra Business Link
Ten incydent był jednym z kilku czynników, które doprowadziły do sprzedaży w 2019 r. pełnego pakietu udziałów w Business Linkach, czyli sieci coworkingowej, w międzyczasie utworzonej i zarządzanej przez Dariusza Żuka oraz pozostałych dwóch współwłaścicieli fundacji AIP. Trafiły w ręce Skanskiej, która w 2017 r. – w roli inwestora – wsparła rozwój centrów biznesu.
- W naszej działalności stawialiśmy głównie na wspieranie projektów innych. Business Linki był naszym własnym start-upem, w ramach którego utworzyliśmy łącznie ok. 40 tys. mk w. powierzchni coworkingowej w Polsce i Europie Środkowo-Wschodniej. Na rozwój firmy otrzymaliśmy od firmy Skanska 20 mln EUR – w 2017 r. była to największa runda inwestycyjna na polskim rynku VC. Ostatecznie spółkę sprzedaliśmy z zyskiem – mówi Dariusz Żuk.
