Od pomysłu do realnego biznesu

opublikowano: 25-04-2012, 00:00

KOMENTARZ PARTNERA PULSU FIRMY

W Polsce jest zarejestrowych kilka milionów podmiotów gospodarczych, a sami Polacy uchodzą za bardzo przesiębiorczych. Dlaczego więc tylko jeden na kilkadziesiąt projektów inwestycyjnych może liczyć na znalezienie partnera fiansowego i kredyt bankowy? O czym warto pamiętać, jeżeli chcemy zrobić swój biznes nie za swoje pieniądze?

Pierwsze kroki

Pierwsza bariera polega na myleniu pojęć „pomysł” i „projekt”. Sama idea, nawet najlepsza, to dopiero początek drogi. Często zdarza się, że ktoś, kto ma pomysł, spisuje go na kilku kartach — albo nawet i na to nie starcza mu cierpliwości, i gna do najbliższej instutycji finansowej z genialnym, jak mu się wydaje, rozwiązaniem. Niestety — jeżeli nie spotka na swojej drodze bogatego ryzykanta — najczęściej odchodzi z kwitkiem. Jeżeli mamy dobry pomysł — przejdźmy z nim najpierw choćby przez studium wykonalności.

Od projektu do biznesplanu

Dla banku czy funduszu, który chcemy pozyskać w celu sfinansowania inwestycji, bardzo ważne jest poznanie twórców idei. Czy projektodawcy to ludzie z doświadczeniem biznesowym, odpowiednią wiedzą o dystrybucji, marketingu, konkurencji? Jeżeli brakuje nam kluczowych kompetencji — udowodnijmy, że jesteśmy w stanie znaleźć takich partnerów, którzy te luki przekonująco wypełnią. Koniecznie trzeba wykazać, że znamy rynek w danej branży. Warto pokazać niszę, która skłoniła nas do inwestycji. Odpowiedzmy na pytanie — w czym będziemy konkurencyjni? Jeżeli czynnikiem przewagi ma być technologia — udowodnijmy, że ona zadziała. Pamiętajmy przy tym, że o ile instytucje unijne lubią słowo „innowacyjny”, to banki na jego dźwięk zapalają co najmniej żółte światło! Jeżeli chcemy sięgnąć po kredyt — pokażmy, iż nad naszą innowacyjnością panujemy albo że ta innowacyjność gdzieś już… funkcjonuje. Jeżeli chcemy konkurować ceną, przedstawmy, jak działa rynek — skąd chcemy wziąć surowiec do produkcji? Czy mamy jedno „genialne” źródło dostaw i cały biznes się na nim zasadza, czy źródła są zdywersyfikowane. Zazwyczaj pierwsze rozwiązanie nie przekonuje inwestorów finansowych. Ważna jest stabilność dostaw lub sensowny plan B. Jeżeli mówimy o produkcji, sprzedaży i cenie, to oczywiście pojawia się pytanie, komu i po ile będziemy sprzedawać? Ilu jest odbiorców? Wszystkie powyższe uwagi należy sprowadzić do rzetelnych i precyzyjnych prognoz finansowych. Pamiętajmy jednak, że papier przyjmie wszystko i każdy zewnętrzny analityk własnie tak będzie podchodził do naszych zapisów, dopóki go one nie przekonają.

Sami musimy zainwestować

Jeżeli już udowodnimy, że nasz projekt jest przemyślany w każdym szczególe, trzeba dorzucić jeszcze jeden, niezbędny element — wyłożyć własne pieniądze. Jeżeli jest to biznes studencki — wystarczy nawet 5 tys. zł. W innych przypadkach może to być 500 tys. zł czy 5 mln zł. Dla funduszy czy banków nie ma lepszej gwarancji jakości biznesu jak własne zainwestowane pieniądze. To pokazanie naszej skłonności do ryzyka i wiary, jaką pokładamy w swój biznes.

Wejdź na www.bosbankdlafirm.pl i przekonaj się, jak twoja firma może zyskać na ekologii!

BARTŁOMIEJ PAWLAK

Prezes Zarządu BOŚ Eko Profit, spółki z grupy BOŚ Banku, koncentrującej się na inwestycjach w czyste technologie, ochronę środowiska oraz w odnawialne źródła energii

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu