Od połowy czerwca siła relatywna głównych indeksów parkietów w Madrycie i Atenach wobec amerykańskiego S&P 500 znajduje się w trendzie wzrostowym. Grecka giełda zaczęła radzić sobie gorzej od NYSE w październiku zeszłego roku, co o pół roku wyprzedziło wybuch kryzysu. Obecna zmiana trendu wydaje się być związana z rozczarowującymi danymi makro z gospodarki amerykańskiej. Z drugiej strony zachęcające były wyniki aukcji obligacji greckich, hiszpańskich i portugalskich, które pokazały siłę strony popytowej.
Zdaniem Stellakisa w cenach uwzględniony został już znacznie bardziej pesymistyczny scenariusz od tego, który w rzeczywistości się wyłania. Jak podkreśla analityk, siła rynku greckiego może oczywiście być ciszą przed burzą, ale oznaki zmiany nastawienia inwestorów są obiecujące. „Każdy trend się gdzieś zaczyna” – podsumowywał Stellakis.