Oddech dla Prokomu

opublikowano: 14-10-2015, 22:00

Widmo bankructwa oddala się od Prokomu Investments. Dzięki ugodom z wierzycielami i pomocy tajemniczego cypryjskiego partnera

1 października 2015 r. gdański sąd miał zdecydować, czy ogłosić upadłość Prokomu Investments (PI), byłego wehikułu inwestycyjnego Ryszarda Krauzego. Rozprawa się nie odbyła i raczej się już nie odbędzie.

Ryszard Krauze
Marek Wiśniewski

— Porozumieliśmy się z BGK i PKO BP. W najbliższych dniach oba banki wycofają wnioski o upadłość i Prokom będzie mógł rozpocząć normalne funkcjonowanie — nie ukrywa satysfakcji Marcin Dukaczewski, wiceprezes PI. Prokom, czyli? W lutym 2014 r. Ryszard Krauze oficjalnie wycofał się ze spółki. Dziś prawie wszystkie akcje funduszu należą do cypryjskiej spółki Genuino, o której wiadomo jedynie, że została założona w 2012 r. i że zarządza nią kancelaria cypryjska, oferująca usługi prowadzenia spółek dla osób i firm z innych państw, którzy jako faktyczni właściciele (tzw. ostateczni beneficjenci) chcą pozostać anonimowi.

— Nie wiem, kto jest ostatecznym beneficjentem Genuino. Nie ma to znaczenia z perspektywy zarządzania Prokomem — zapewnia Marcin Dukaczewski.

Cypryjskie wsparcie

Porozumienie PI z bankami nie byłoby możliwe, gdyby nie to, że jeszcze przed wakacjami wniosek o upadłość wycofała Joanna Opalińska, syndyk Telewizji Familijnej (TF). „PB” udało się poznać kulisy tego wydarzenia. Spór syndyka TF z Prokomem toczył się od wielu lat, a dotyczył nieobjęcia przez PI obligacji telewizji w 2002 r. Jego wartość, dzięki wciąż rosnącym odsetkom, sięgała 75 mln zł. W sprawie zapadały coraz to nowe wyroki, ale ostatnio szala temidy przechylała się na stronę PI. To dlatego Opalińska wystąpiła do sędziego komisarza TF o wydanie zgody na zawarcie ugody z PI lub sprzedaż wierzytelności wobec gdyńskiego funduszu za niewielki ułamek wartości sporu — nie mniej niż 4 mln zł. I taką zgodę dostała. Zgłosił się jeden chętny — cypryjska Troquerra Enterprises (TE), posiadająca prawie 10 proc. akcji Biotonu, spółki z portfela PI. Zapłaciła syndykowi TF 7 mln zł. Co wiemy o TE? W transakcji z syndykiem TF reprezentował ją Wiktor Dega, adwokat, będący pełnomocnikiem PI za czasów, gdy prezesem funduszu był jeszcze Ryszard Krauze. Kilka lat temu media pisały też, że TE to firma „związana”, „zaprzyjaźniona” i „ściśle współpracująca” z — wówczas — jednym z najbogatszych Polaków. Marcin Dukaczewski zapewnia, że nie wie, kto jest jej ostatecznym beneficjentem.

— Współpracę przy zawarciu ugody z syndykiem TF proponowaliśmy różnym podmiotom, Troqueera na nią przystała. Bez tego nie byłoby możliwości pozyskania dla Biotonu nowych inwestorów — twierdzi Marcin Dukaczewski.

Chińska okazja

W ostatnich miesiącach Bioton stał się przedmiotem walki trzech chińskich inwestorów — CEE Equity Partners, Harbin Glorii i NovoTeku. Prokom, jeszcze niedawno dysponujący pakietem 11,8 proc. akcji producenta insuliny, mocno na tym skorzystał. Najpierw 30 lipca 2015 r. sprzedał 5,73 mln akcji Biotonu po 8,80 zł za walor. A 7 sierpnia kolejne 2,43 mln akcji po 8,91 zł. Łącznie dało to PI aż 72 mln zł. Kolejne 30,1 mln zł gdyński fundusz zainkasował ze sprzedaży prawie 3,1 mln akcji Polnordu (cena — 9,75 zł za walor). Nabywcą w transakcji z 10 września 2015 r. było Altus TFI. Dukaczewski twierdzi, że m.in. dzięki tym transakcjom sytuacja PI uległa znaczącej poprawie.

— W ostatnich miesiącach zmniejszyliśmy zadłużenie wobec banków o ponad 170 mln zł. Nasz dług na dziś to około 150 mln zł, głównie wobec PKO BP (z tytułu kredytu i obligacji) i w znacznie mniejszym stopniu — wobec BPS. Będziemy dążyć do całkowitej spłaty tych zobowiązań, głównie z wykorzystaniem naszych nieruchomości. Chcemy je jednak sprzedawać w normalnym, a nie wymuszonym trybie, by uzyskać maksymalne ceny — mówi Marcin Dukaczewski.

Dlaczego nie wspomina o BGK? Ponieważ roszczenie tego banku na ponad 19 mln USD (70 mln zł) wynika z dwa razy większego kredytu, udzielonego w 2007 r. w konsorcjum z PKO BP nie Prokomowi, ale Petrolinvestowi. PI na jego zabezpieczenie udostępnił jednak swój majątek.

— Chcemy systematycznie zmniejszać poziom tego kredytu. Posłużyć temu mogą m.in. pozostałe pakiety akcji, które posiadamy w Polnordzie i Biotonie — przekonuje Marcin Dukaczewski. Będący w rękach PI pakiet prawie 12 proc. akcji dewelopera wart jest około 48 mln zł, pozostałe funduszowi prawie 2 mln akcji Biotonu rynek wycenia na ponad 20 mln zł.

Kazachskie miraże

— Wciąż wierzymy też w Petrolinvest. Poziom cen ropy nie sprzyja, ale liczymy, że zarządowi spółki uda się wreszcie sfinalizować umowę sprzedaży spółki Emba Jug Nieft i znaleźć inwestora dla sfinansowania projektu na strategicznym aktywie Petrolinvestu, czyli kontrakcie OTG, którego zasoby wycenione są na ponad 2,1 mld USD (7,8 mld zł) — mówi Marcin Dukaczewski.

Na razie jednak Petrolinvest jest na giełdowej liście alertów, audytor odmawia wydania opinii do jego sprawozdań finansowych, a zobowiązania krótkoterminowe grupy są o prawie 600 mln zł wyższe niż jej krótkoterminowe aktywa. Warunki sprzedaży Emba Jug Nieft, o której wspomina Dukaczewski, Petrolinvest uzgodnił z holenderską spółką Conwell w… kwietniu 2013 r. Od tego czasu termin płatności za udziały był przesuwany prawie 30 razy! Co więcej — w czerwcu 2015 r. upłynął termin ważności koncesji poszukiwawczej Emby (zarząd wystąpił o jej przedłużenie). Już w marcu 2016 r. to samo czeka strategiczną koncesję OTG.

Kiedyś synonim bogactwa, dziś walczy o przeżycie

Prokom Investments (PI) to wehikuł, za którego pośrednictwem inwestował Ryszard Krauze, jeszcze kilka lat temu jeden z najbogatszych i najbardziej wpływowych Polaków. Początki Prokomu sięgają końca lat 80., a jego historia jako lidera polskiego rynku IT zaczęła się od zdobycia wielkiego kontraktu na dostawę systemu informatycznego dla ZUS. Potem Prokom Software (bo tak już się nazywał) informatyzował kolejne podmioty sektora publicznego: MON, MEN, NIK, PZU, TP, Pocztę Polską. Przestał istnieć w 2008 r., kiedy wchłonęło go Asseco Poland. Za pośrednictwem PI Ryszard Krauze zajęty był już innymi biznesami, głównie Petrolinvestem. To na tę spółkę wyłożył najwięcej pieniędzy. Wydobycie ropy w Kazachstanie i gazu łupkowego w Polsce miało przynieść miliardy. Nie przynosi. Z ambitnych planów zostały tylko wielomilionowe przeterminowane kredyty, które negatywnie wpływają na pozostałe spółki PI. Narastająca strata funduszu za ubiegłe lata to na dziś prawie 1,3 mld zł.

Kiedyś synonim bogactwa, dziś walczy o przeżycie

Prokom Investments (PI) to wehikuł, za którego pośrednictwem inwestował Ryszard Krauze, jeszcze kilka lat temu jeden z najbogatszych i najbardziej wpływowych Polaków. Początki Prokomu sięgają końca lat 80., a jego historia jako lidera polskiego rynku IT zaczęła się od zdobycia wielkiego kontraktu na dostawę systemu informatycznego dla ZUS. Potem Prokom Software (bo tak już się nazywał) informatyzował kolejne podmioty sektora publicznego: MON, MEN, NIK, PZU, TP, Pocztę Polską. Przestał istnieć w 2008 r., kiedy wchłonęło go Asseco Poland. Za pośrednictwem PI Ryszard Krauze zajęty był już innymi biznesami, głównie Petrolinvestem. To na tę spółkę wyłożył najwięcej pieniędzy. Wydobycie ropy w Kazachstanie i gazu łupkowego w Polsce miało przynieść miliardy. Nie przynosi. Z ambitnych planów zostały tylko wielomilionowe przeterminowane kredyty, które negatywnie wpływają na pozostałe spółki PI. Narastająca strata funduszu za ubiegłe lata to na dziś prawie 1,3 mld zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Polecane