Odszedł nagle. Zostawił imperium

Maria Trepińska
opublikowano: 26-11-2008, 10:47

Giełdowy Kopex, kontrolowany przez tragicznie zmarłego Leszka Jędrzejewskiego, wczoraj świętował Barbórkę. Taka była wola rodziny.

21 listopada 2008 r. na kilka godzin giełda zawiesiła notowania Kopeksu, spółki kontrolowanej przez Leszka Jędrzejewskiego. Nadszedł komunikat o jego tragicznej śmierci. Miał 46 lat. Był rasowym graczem giełdowym. Inwestował i zarabiał na warszawskim parkiecie od ponad 15 lat. W kilka lat zbudował grupę kapitałową, która liczy się dzisiaj na światowym rynku produkcji maszyn i urządzeń górniczych. Wczoraj jego pracownicy świętowali Barbórkę w Akademii Muzycznej w Katowicach.

— Taka była wola rodziny. Poinformowano nas, że Leszek pewnie nie życzyłby sobie, abyśmy zmieniali plany — mówi Tadeusz Soroka, wiceprezes Kopeksu.

Biznes to hobby

— Leszek był wyjątkowym człowiekiem, skromnym, wrażliwym na sprawy innych. Biznes traktował jak hobby. Jego tak naprawdę nie interesowały pieniądze, nie przywiązywał do nich większej wagi — wspomina Tadeusz Soroka.

Tak zwykle mówi się o zmarłym. Ale tym razem podobnych opinii jest bez liku. Czasem wręcz niesprowokowanych.

Leszka Jędrzejewskiego można było często spotkać w pociągu relacji Katowice-Warszawa. Nie rozstawał się z laptopem. Był drobnej postury mężczyzną. Na pierwszy rzut oka — niepozorny przedsiębiorca. A jednak…

Po raz pierwszy na Śląsku pojawił się jako poważny inwestor kilka lat temu. Kupił akcje Zabrzańskich Zakładów Mechanicznych (ZZM). To była dla niego zupełnie nowa branża.

Walczył

— Poznaliśmy się siedem lat temu, gdy pan Leszek przejął ZZM chyba za pożyczkę, której udzielił Piotrowi Głowali. Potem potrzebował kogoś do zarządzania tym interesem — i wybór padł na mnie. Darzył mnie zaufaniem, a ja akceptowałem jego osobowość, pomysły na rozwój biznesu. Był naprawdę genialnym graczem giełdowym, trudno było za nim nadążyć, dorównać. A przy tym był skromnym człowiekiem — wspomina Marian Kostempski, prezes ZMM-Kopex.

Po przejęciu ZZM Leszek Jędrzejewski zaczął się rozglądać po śląskim rynku.

— Prezes Kostempski zaproponował zakup akcji Kopeksu. Jędrzejewski natychmiast się na to zdecydował. Błyskawicznie podejmował decyzje — opowiada Tadeusz Soroka.

Pokonał kilku rywali w przejęciu giełdowej spółki, doprowadził do jej połączenia z ZZM. Walczył też — z sukcesem — o inną giełdową firmę:  Zakład Elektroniki Górniczej (ZGE). Ze Zbigniewem Jakubasem rywalizował o kontrolę w Ponarze.

Od kilku miesięcy pojawiały się informacje o jego chorobie. Czasami — jak wielu menedżerów na eksponowanych stanowiskach, pracujących w stresie — popadał w depresje. Ale zawsze mógł liczyć na wsparcie brata Krzysztofa, któremu powierzał interesy, oraz rodziców.

W piątek Leszek Jędrzejewski zostanie pochowany w Warszawie. Wielu będzie go pamiętało. Nie tylko jako biznesmena.

Internauci o zmarłym

Leszek Jędrzejewski miał opinię bardzo uczciwego inwestora i troskliwego pracodawcy. Potwierdzeniem są wpisy internautów na portalu pb.pl.

Lechu!!! Wiedz, że w tej chwili płaczę. Wykrusza się giełdowe grono. Zawsze ceniłem Cię za niesamowitą skromność, zmysł biznesowy. Byłeś taki uczynny... Szanowni Państwo! Odchodzi prawdziwy Inwestor, symbol lat 90., pracowity, rzetelny i uczciwy kolega. Cześć Jego pamięci!

To był prawdziwy inwestor. Szkoda, że ich tak mało na GPW. Przeważają szuje, spekulanci i cwaniaki — nazwisk nie wymienię. Wszyscy ich znają.

Brakuje słów, by wyrazić smutek i żal. Był człowiekiem niezwykle wrażliwym i serdecznym. Pracowity, uczciwy i bardzo kompetentny. Ceniony inwestor.

Znają go wszyscy związani z rynkiem kapitałowym w latach 90. i obecnie. Odszedł jeden z najtęższych umysłów naszej giełdy, a jednocześnie niesłychanie normalny facet, nawet można powiedzieć — ujmująco nieśmiały. Nie zdążyłem go odwiedzić. Lechu, dziękuję za pomoc, którą mi i wielu innym wyświadczyłeś. Żegnaj, brachu. Leszek Wielki. Nie potrzebował insygniów władzy, nie szukał poklasku. Był WIELKI Sobą. Oddaję Ci cześć, Leszku. Żegnaj Leszku, straszna wiadomość, aż trudno uwierzyć, gdzie szukać takich jak Ty... Od wczoraj jestem w szoku... Był to chyba najskromniejszy człowiek, jakiego znałem, a w tym porytym świecie, w którym brak mi autorytetów, Pan Leszek był jedynym, jaki uznawałem... Szacunek dla tego Pana... Leszek to bardzo dobry Człowiek. Wyjątkowo skromny, pomimo tylu talentów. Znał znaczenie słowa pokora.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maria Trepińska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Kariera / Odszedł nagle. Zostawił imperium