Odwet prezesa na prezydencie

25-07-2018, 22:00

Jarosław Kaczyński nie ukrywał niechęci wobec nieszczęsnego pomysłu Andrzeja Dudy zorganizowania referendum w… setną rocznicę odzyskania niepodległości.

W praktyce tzw. dobrej zmiany Senat został sprowadzony przez PiS do roli izby podrzędnej, puszczającej ustawy automatycznie bez poprawek. Konstytucja RP z 1997 r. i tak przyznała drugiej izbie bardzo mało uprawnień. Jednym z nielicznych samodzielnych jest wyrażanie zgody na przeprowadzenie referendum — uchwalane bezwzględną większością głosów. 25 lipca 2018 r. Senat miał swoje pięć minut i projekt prezydenta Andrzeja Dudy odrzucił. Fatalnie pomyślane referendum konstytucyjne poparło jedynie 10 senatorów (z PiS), przeciwko było 30 z PO, wstrzymało się 52 (także PiS, te głosy w rozliczeniu miały znaczenie identyczne jak przeciwne), zaś 8 było nieobecnych lub nie głosowało.

Zobacz więcej

Rok temu prezes przeżył szok po prezydenckich wetach, teraz zaś się krnąbrnemu wychowankowi odpłacił. Fot. Forum

Formalnie głosował Senat, ale decyzję naprawdę podjęło politbiuro PiS, czyli w praktyce — Jarosław Kaczyński. Od ponad roku Andrzej Duda postawił na referendalnej szali cały swój dorobek, dlatego cios od promotora powalił prezydenta na kolana. Ale to przecież odwet — niemal dokładnie rok temu, 24 lipca 2017 r., prezydent zawetował dwie sztandarowe ustawy PiS: nowelizację o Krajowej Radzie Sądownictwa i nową o Sądzie Najwyższym. Wtedy jeszcze głębszy szok przeżył Jarosław Kaczyński, który nie mógł uwierzyć, że jego podopieczny okazał się takim niewdzięcznikiem. Przez posłańców — premier Beatę Szydło oraz marszałków Marka Kuchcińskiego i Stanisława Karczewskiego — rozkazał prezydentowi wycofanie się z wetowego błędu. Umyślni wrócili jednak na Nowogrodzką z niczym. Tamten czarny dla prezesa dzień zakończyły dwa kuriozalne orędzia/kontrorędzia Andrzeja Dudy i Beaty Szydło. Skołowany elektorat PiS nie miał pojęcia, o co wybuchła ta wojna na górze, natomiast zdecydowana większość społeczeństwa czuła się niczym na widowni niezłego kabaretu.

Przez miniony rok polityczna karuzela obróciła się kilka razy, zawetowane ustawy weszły w życie w trochę zmienionych wersjach. Przejmowanie sądownictwa przez PiS przebiega jednak znacznie wolniej, co najlepiej widać na przykładzie SN. Gdyby nie weto, prezes Małgorzata Gersdorf zostałaby wyrzucona już w poprzednie wakacje, a nowy SN obsadziłby swojakami… minister Zbigniew Ziobro. Następstwem wet stało się także utracenie zaufania do Andrzeja Dudy, nie tylko przez Jarosława Kaczyńskiego, lecz generalnie przez najtwardszy elektorat. Na przykład dla środowiska klubów „Gazety Polskiej” prezydent to od roku persona non grata.

Po roku trafiła się prezesowi idealna wręcz okazja do wskazania krnąbrnemu wychowankowi miejsca w szyku. Trzeba jednak obiektywnie przyznać, że od wielu miesięcy nie ukrywał zdecydowanej krytyki wobec nieszczęsnego pomysłu Andrzeja Dudy zorganizowania referendum w… setną rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, 10-11 listopada 2018 r. Odrzucenie zawierającego masę błędów proceduralnych projektu referendum, obejmującego kilka pytań wrecz absurdalnych, można zatem uznać za... jubileuszowy prezent dla Polaków.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Odwet prezesa na prezydencie