Wczoraj po południu kurs euro do franka wyrwał się z marazmu. W krótkim czasie wzrósł z 1,2008 do 1,2070. Skala i tempo wzrostu wskazuje na potencjalne działania Narodowego Banku Szwajcarii, chociaż pojawiły się też spekulacje, jakoby w planach było nałożenie podatku od depozytów, denominowanych we frankach, aby stopa ich oprocentowania była ujemna.
Miałoby to jeszcze bardziej zniechęcić inwestorów do szwajcarskiej waluty. Tyle że temat podatków był już poruszany zimą i został uznany za zbyt kontrowersyjny.
Warto będzie obserwować ten rynek, bo może się okazać, że Szwajcarzy rzeczywiście planują zrobić coś z kursem franka — może być to ich odpowiedź na „pakiety wsparcia gospodarki”, które zaczynają być brane pod uwagę przez rządy innych krajów. Czy zatem można wrócić do spekulacji na temat nowego limitu 1,25 na EUR/CHF?
Tak, bo niezależnie od tego, ile jest w tym prawdy, temat zaczyna żyć na nowo. Taka zmiana byłaby istotna dla notowań franka do złotego. Wczoraj kurs CHF/PLN spadł z 3,65 do nawet 3,60 zł.