Kryzys rynku nieruchomości to nie suche cyfry o taniejących mieszkaniach na każde 501 gospodarstw domowych przypada jedno, któremu bank zajął dom, albo dostało ponaglenie do uregulowania rat kredytu (w Nevadzie jedno na 122 gospodarstw "ma nóż na gardle"). Spadające ceny domów najbardziej uderzają w osoby, które zaciągnęły drogie kredyty (tzw. subprime) licząc na utrzymanie wieloletniego trendu wzrostowego - ponad połowa z nich musi już spłacać więcej niż warte są nieruchomości, a według analityków Credit Suisse do końca 2009 r ich odsetek wzrośnie do 63 proc. W tym roku w posiadaniu banków znajdzie się ok. 1 mln domów - to jedna czwarta wszystkich transakcji na całym rynku. Senat przeznaczył 300 mld USD na uratowanie 2 mln gospodarstw, ale program pomocowy będzie skuteczny tylko, gdy mieszkania przestaną dynamicznie tanieć.
SYTUACJA NA GPW
Otoczenie zagraniczne nie sprzyja
odbiciu na warszawskiej giełdzie, ale pomimo czwartkowych spadków, wykresy
głównych indeksów z technicznego punktu widzenia wyglądają nienajgorzej. WIG20 w
ciągu dnia przekroczył poziom 2600 pkt., ale pod koniec sesji transakcje
pakietowe na papierach największych spółek doprowadziły do powrotu do poziomów z
początku notowań (o 1,2 proc. poniżej środowego zamknięcia). Dzięki wzrostowi TP
SA o ponad 2 proc. WIG-Telekomunikacja był jedynym indeksem branżowym zyskującym
na wartości, natomiast fatalnie radziły sobie Agora, PBG oraz Cersanit, których
walory były tańsze o ponad 7,5 proc. niż dzień wcześniej. Spółka mediowa
zastąpiła TVN na liście "najmniej preferowanych akcji" sporządzanej przez bank
inwestycyjny Merrill Lynch.
GIEŁDY W EUROPIE
W czwartek europejskie indeksy
kończyły dzień na czerwono, głównie za sprawą przeceny sektora detalicznego oraz
budowlanego. Akcje sieci Carrefour po informacji o dużym spadku sprzedaży w
supermarketach w drugim kwartale 2008r. traciły na wartości najsilniej od ośmiu
lat. W dalszym ciągu papiery banków znajdowały się pod presją sprzedających -
tym razem do złych newsów zza oceanu doszła o ponad 60 proc. niższa wycena
analityków UBS dla walorów amerykańskiego Freddie Mac (taniał w czwartek o 23
proc.). Tymczasem ze Stanów Zjednoczonych powiało wreszcie umiarkowanym
optymizmem - w czwartek dowiedzieliśmy się, że liczba osób po raz pierwszy
składających wniosek o zasiłek dla bezrobotnych spadła poniżej 350 tys. osób, a
szacunki analityków kształtowały się w okolicach poziomów sprzed miesiąca (400
tys. osób). Indeksy na Wall Street rozpoczęły dzień od wzrostów - S&P 500
zyskiwał 0,2 proc., a DJIA 0,3 proc.
WALUTY
Dobre wiadomości z rynku pracy w USA
bilansowały się w czwartek z negatywnym sentymentem do sektora finansowego w
związku z czym kurs dolara nie zmienił się istotnie wobec głównych walut. Za
euro płacono ok. godz. 16 tyle samo, co w środę, tj. 1,573 USD, a kurs pary
USD-JPY kształtował się w na poziomie 107,1 jenów (-0,2 proc.). Trend wzrostowy
na polskiej walucie nie uległ odwróceniu, ale w czwartek znacznie wyhamował -
euro kosztowało po południu 3,268 PLN (-0,2 proc.), a dolar 2,078 PLN (-0,1
proc.). Frank szwajcarski był tańszy o 0,2 proc. i wyceniano go na 2,015
PLN.
SUROWCE
Cena ropy naftowej stabilizuje się w okolicy
137 USD za baryłkę. W czwartek Total, ostatni międzynarodowy koncern paliwowy
zainteresowany inwestycjami w irańskie złoża ropy naftowej, zdecydował o
zaniechaniu przedsięwzięć ze względu na zbyt wysokie ryzyko geopolityczne (Iran
w tym tygodniu przeprowadził testy pocisków o dalekim zasięgu). Na rynku metali
obserwowaliśmy rekordy cenowe aluminium (3350 USD za tonę), która drożeje
ponieważ Chińscy producenci zmniejszą wydobycie o 10 proc. Kłopoty amerykańskich
pożyczkodawców przekładają się z kolei na wzrost ceny złota, które kosztowało w
czwartek o 1,8 proc. więcej niż dzień wcześniej tj. 940 USD. Miedź podrożała w
Londynie o 1,3 proc. i za tonę płacono 8280 USD.
Łukasz Wróbel
Autor jest analitykiem Open
Finance