OF: Danych na rynku nie zabraknie

Łukasz Wróbel, Emil Szweda
22-06-2009, 10:41

W tym tygodniu ważnych publikacji makroekonomicznych nie zabraknie. Zaczynamy już dziś niemieckim indeksem Ifo - oczekiwana jest poprawa nastrojów przedsiębiorców.

Poznamy dziś także dane dotyczące inflacji bazowej w Polsce, która wedle oczekiwań ma wynieść 2,7 proc. i być może skłoni RPP do obniżenia stóp procentowych na czerwcowym posiedzeniu. Ta decyzja w środę i choć ekonomiści spodziewają się cięcia, to nie widać tych oczekiwań po notowaniach obligacji czy stopach WIBOR. Wcześniej - we wtorek - poznamy dynamikę sprzedaży domów w USA na rynku wtórnym, a w środę na rynku pierwotnym. Także w środę dane o zamówieniach na dobra trwałe w USA. Dzień później poznamy dynamikę sprzedaży detalicznej w Polsce (oczekiwania to 0,8 proc) i stopę bezrobocia (10,8 proc.). W piątek indeksy nastrojów w USA i Francji oraz wydatki Amerykanów.

SYTUACJA NA GPW

Piątkowa sesja długo nie przynosiła rozstrzygnięć. Obroty były niewielkie, ceny akcji stały w miejscu, podobnie jak wartość WIG20. Był to zarazem dość czytelny sygnał postawy inwestorów, którzy w dniu wygasania kontraktów terminowych woleli nie angażować się zbytnio na rynku. I rzeczywiście w ostatniej godzinie notowań - kiedy ustalany jest kurs rozliczeniowy kontraktów - rynek nagle się ożywił, a ceny wystrzeliły w górę. Tylko w ostatniej godzinie notowań WIG20 zyskał około 2 proc., a na ten okres przypadła też większość obrotów. Oczywiście taka końcówka, mimo poparcia w obrotach staje się zupełnie niewiarygodna. Była co najwyżej okazją do pozbycia się akcji za dobrą cenę. W piątek podrożały akcje 198. spółek, potaniały 95. Obroty podliczono na 1,73 mld PLN, z czego 1,5 mld PLN przypadło na spółki z WIG20.

GIEŁDY ZAGRANICZNE

W ubiegłym tygodniu prawie wszystkie giełdy akcji odnotowały spadki o ok. 2-3 proc., ale to jeszcze zbyt łagodna przecena by mówić o odwróceniu krótkoterminowego trendu wzrostowego. Główny indeks nowojorskiego parkietu S&P500 znajduje się wciąż o ok. 40 proc. powyżej dołków z marca, a jeszcze większy dystans pokonały indeksy rynków wschodzących dysponujących pokaźnymi zasobami surowców np. Brazylii czy Rosji. Bank Światowy obniżając prognozy dla światowej gospodarki sceptycznie ocenił ich szanse na przejęcie roli motoru napędzającego wzrosty, gdyż napływ kapitału na rynki wschodzące w tym roku będzie o ok. połowę niższy niż w 2008 r. W tym tygodniu warto zwrócić uwagę na ostateczny odczyt PKB USA za I kw. 2009 r., wydatki amerykańskich konsumentów oraz zamówienia na dobra trwałego użytku.

PROGNOZA GIEŁDOWA

Sesje w USA zakończyły się całkiem nieźle, podobnie jak w Azji. Co teoretycznie dawałoby nam prawo do oczekiwania niewielkiego wzrostu dziś na otwarciu. Tyle tylko, że na skorygowanie czeka jeszcze wzrost z końcówki piątkowej sesji rozegrany tylko pod rozliczenia kontraktów czerwcowych. Dziś więc nikt nie będzie zatrzymywał cen akcji przed powrotem do poziomów z 15:10 w piątek. Zaczniemy więc dzień od spadków, a w ich następstwie WIG20 znajdzie się ponownie blisko okolic 1920 pkt, a inwestorzy będą ponownie zastanawiali się czy to wsparcie wytrzyma. Ponieważ zostało przetestowane w ubiegłym tygodniu (dokładniej 1900 pkt) powinno wzbudzać nieco zaufania. Ponieważ jednak odbicie od niego było rachityczne, to amatorów obrony rynku przed spadkami może być dziś mniej. Być może jednak oczekiwanie nadejścia większych spadków przed końcem czerwca jest błędne ze względu na możliwy window dressing.
Dziś po spadkach na otwarciu oczekujemy stabilnej, wręcz nudnej sesji aż do otwarcia giełd w Nowym Jorku.

WALUTY

W poniedziałek na rynku walutowym na wartości traciły waluty "surowcowe" (dolar australijski, nowozelandzki), umacniały się natomiast japoński jen oraz dolar, co sugeruje ostrożne wycofywanie kapitału z rynków wschodzących. Rano złoty wprawdzie umocnił się nieznacznie względem euro (do ok. 4,51 PLN), ale już w stosunku do franka i dolara kurs poruszał się na poziomie z piątku - odpowiednio 2,99 PLN i 3,25 PLN. Krótkoterminowa sytuacja techniczna przemawia raczej za wyprzedażą polskiej waluty - na wykresach lokalne dołki i szczyty tworzą się na coraz wyższych poziomach, lecz z pewnością głównym czynnikiem wpływającym na notowania będą nowe wiadomości fundamentalne z Europy i USA oraz ogólne postrzeganie ryzyka przez inwestorów.

SUROWCE

Przedstawiciel Azjatyckiego Banku Rozwoju (oraz szereg ekonomistów) przytacza ostatnie silne wzrosty cen na rynkach surowcowych jako argument świadczący o podnoszeniu się światowych gospodarek z recesji. Zapotrzebowanie na ropę naftową zgłaszane przez Chiny w maju było o 6 proc. wyższe niż przed miesiącem i rosło najszybciej od sierpnia 2008 r., lecz stoi to w sprzeczności z wypowiedziami przedstawicieli OPEC, którzy w ubiegłym tygodniu twierdzili, że od kilku tygodni nie obserwują wzmożonych zakupów. Obecnie baryłka ropy kosztuje ok. 69 USD, a uncja złota 934 USD. W najbliższych dniach na ceny obu surowców mogą wpływać reakcje środowiska międzynarodowego na protesty opozycji w Iranie oraz (i chyba przede wszystkim) wahania dolara, który przed posiedzeniem Fed może się umacniać.

Komentarz przygotowali Łukasz Wróbel i Emil Szweda, analitycy Open Finance

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Wróbel, Emil Szweda

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / OF: Danych na rynku nie zabraknie