Kosztowny i długotrwały, a do tego jeszcze ryzykowny, ale jak - zastrzega sekretarz skarbu - bez rynku kredytowego gospodarka nie może się rozwijać, więc nie można z tego planu zrezygnować. W sumie plan wsparcia gospodarki i sektora bankowego ma kosztować amerykańskich podatników około 1,5 bln dolarów. - Ludzie muszą zrozumieć, że walczymy na dwóch frontach. Ożywienie gospodarki wymaga inwestycji, ale także uzdrowienia finansowania, a więc sektora bankowego - powiedział. Tymczasem u nas rząd przyjął projekt ustawy, który pozwala na nacjonalizację banków i instytucji finansowych. Choć jak zapewnia rząd, ryzyko konieczności skorzystania z takich uprawnień jest niewielkie, to proponuje też, by ustawa weszła w życie w dniu jej zatwierdzenia.
SYTUACJA NA GPW
Neutralny przebieg wtorkowej sesji można odbierać jako
pokaz siły naszego rynku akcji, gdyż na zachodzie obserwowaliśmy przez cały
dzień inwestorzy pozbywali się akcji. WIG20 zyskał na wartości 0,4 proc., WIG
0,5 proc., a na całym rynku liczba drożejących walorów i tych, których wyceny
szły w dół był zbliżona (odpowiednio 156 i 140). Minister Gospodarki W.Pawlak
poinformował, że rząd przygotowuje projekty ustaw mające rozwiązać problem opcji
walutowych, które zbierają żniwa wśród polskich spółek. GUS opublikował dane, z
których wynika, że w 2008 roku przeciętne wynagrodzenie po uwzględnieniu
inflacji wzrosło o 6 proc. W IV kwartale przeciętne wynagrodzenie wynosiło
3096,5 PLN.
GIEŁDY W EUROPIE
Od kilku tygodni praktycznie nie ma dnia by któraś z
wielkich międzynarodowych firm nie zapowiedziała grupowych zwolnień lub nie
rozczarowała inwestorów niższymi od oczekiwań wynikami finansowymi. We wtorek
obie role wypełnił największy szwajcarski bank UBS, a General Motors dołączył
się ujawniając plan cięcia liczby zatrudnionych pracowników biurowych o ok. 10
tys. Przez większą część sesji europejskie indeksy giełdowe znajdowały się pod
kreską, a notowania w USA również rozpoczęły się wyprzedażą akcji. Rynki
oczekiwały na zatwierdzenie przez amerykański senat kolejnego planu pomocowego
dla gospodarki, ale większe emocje budziło wystąpienie Sekretarza Skarbu, który
miał przedstawić szczegóły działań zmierzających do uzdrowienia systemu
finansowego. Tymczasem bardzo niepokojące zjawiska protekcjonizmu obserwujemy w
Europie
WALUTY
Rano wspólnej walucie zaszkodziły doniesienia z Rosji, w której
banki komercyjne poprosiły rząd o pomoc w negocjacjach prolongaty spłaty
kredytów zaciągniętych w zachodnich bankach. Ponieważ sądzi się, że jest to
ryzyko dla banków europejskich, euro traciło rano na wartości. Ale po południu,
kiedy na rynek dotarły ostrzeżenia przed siłą kryzysu ze strony prezydenta
Obamy, a jego sekretarz skarbu nie krępował się w mówieniu o potrzebach
budżetowych, dolar zaczął spadać. Na koniec dnia euro wróciło powyżej 1,30 USD,
choć rano było nawet o dwa grosze tańsze.
U nas dolar po próbie wzrostu
zwrócił do 3,415 PLN, euro do 4,45 PLN (a było droższe już o 5 groszy), frank
natomiast podrożał do 2,963 PLN (choć w ciągu dnia był o dwa grosze wyżej, ale
był też o trzy grosze tańszy).
SUROWCE
W ubiegłym tygodniu o ok. 50 proc. wzrósł indeks Baltic Dry
Index obrazujący stawki naliczane za transport surowców drogą morską. Wczoraj
dołożył on kolejne 10 proc. i inwestorzy liczą, że podobnie jak w połowie 2008
r. może być to zapowiedzią zwrotu trendu. Cena ropy naftowej wciąż konsoliduje
się w okolicach 40 USD za baryłkę, bo z drugiej strony nie sposób ignorować
wyhamowania globalnego popytu na energię. Na rynku miedzi może wkrótce dojść do
istotnych zmian kapitałowych w największych firmach. Chińska spółka Chinalco
przymierza się do połączenia z australijską Rio Tinto, która potrzebuje pozyskać
środki na pokrycie blisko 40 mld USD długu. Za sprawą przeceny miedzi na
światowych rynkach surowców Rio Tinto najprawdopodobniej zmuszone zostanie do
sprzedaży Chińczykom pomiędzy 15 a 20 proc. akcji. We wtorek popołudniu tona
miedzi kosztowała w Londynie ok. 3560 USD, czyli podobnie jak dzień
wcześniej.
Łukasz Wróbel, Emil Szweda - Open Finance.