Przez 12 lat fundusze emerytalne osiągnęły prawie 100-procentową stopę zwrotu. Byłoby drugie tyle, gdyby nie inflacja i wysokie opłaty.
Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych (IGTE), zrzeszająca 11 z 14 działających na rynku towarzystw emerytalnych, postanowiła obalić zarzut nieudolności, jakie od dawna stawiane są zarządzającym. Jak się okazuje, w długim terminie OFE pokonały nie tylko inflację (co niespodzianką nie jest), ale też zarabiały lepiej niż fundusze inwestycyjne stabilnego wzrostu.
Stopa zwrotu, liczona od września 1999 r., kiedy OFE zabrały się do inwestowania pieniędzy przyszłych emerytów, do końca marca tego roku wyniosła nominalnie 206 proc.
Po odliczeniu zakumulowanej inflacji (w tym okresie wyniosła 55,5 proc.) oraz opłat i prowizji (mniej więcej tyle, ile inflacja) przeciętny realny zysk wyniósł 97,1 proc.
Dla porównania — WIG realnie wzrósł o 56 proc. W sumie przez ostatnie blisko 12 lat OFE, zrzeszone w IGTE, zarobiły dla uczestników 59 mld zł. Przyjmując, że zdecydowaliśmy się w 1999 r. przystąpić do funduszu emerytalnego i w tym czasie (przez 11 i pół roku) systematycznie odprowadzaliśmy składki od średniego wynagrodzenia, to na naszym koncie zgromadziliśmy 26,2 tys. zł.
Przeciętny zarządzający pomnożył tę kwotę do 37,4 tys. zł, a najlepszy — do 38,7 tys. zł. W tym czasie kwota na koncie indeksowanym inflacją wzrosła do 31,9 tys. zł.
— Trzeba jednak zwrócić uwagę, że w roku 2011 i na początku 2012 inflacja była wyższa niż w poprzednich latach. Gdyby nie to, przewaga wyników OFE nad inflacją byłaby jeszcze bardziej wyraźna — tłumaczy Ewa Lewicka-Banaszak, prezes IGTE.
Z raportu IGTE wynika również, że OFE skuteczniej inwestująod funduszy stabilnego wzrostu, charakteryzujących się podobną polityką inwestycyjną oraz poziomem ryzyka i cieszących się wciąż dużą popularnością wśród Polaków. We wspomnianym okresie, po uwzględnieniu średniorocznej inflacji, realne roczne stopy zwrotu wyniosły średnio w OFE 4,85 proc., a w TFI 3,4 proc.
Wyniki osiągane przez OFE, a tym samym emerytury — jak podkreślają przedstawiciele IGTE — mogłyby być dużo wyższe, gdyby nie zmniejszenie składki, aktualna konstrukcja benchmarku, która znacznie ogranicza możliwości inwestycyjne OFE, a tym samym ich potencjał zysku. Przedstawiciele branży narzekają też na liczne opłaty, jakimi obciążane są składki. Największą rolę odgrywa tu prowizja dla ZUS.
W samym 2011 r. ZUS zainkasował od PTE 122,7 mln zł z tytułu opłaty od składek plus 8 mln zł za przeprowadzone transfery. Pocieszeniem jest jednak fakt, że koszty ponoszone przez członków OFE systematycznie spadają. W 2009 r. wynosiły one 1,3 proc. wartości średniorocznych aktywów netto, w 2010 r. — 0,89 proc., a w 2011 r. — 0,73 proc. Na jednego uczestnika to nieco ponad 105 zł rocznie.