Rząd powiedział nie zwiększonym inwestycjom funduszy emerytalnych za granicą.
Izba Gospodarcza Towarzystw Emerytalnych w propozycjach do nowelizacji ustawy o OFE postulowała zwiększenie limitów inwestycji zagranicznych. Pierwszym krokiem mogło być zwiększenie tego limitu z 5 do 10-15 proc. Rząd jednak nie popiera tego postulatu. Krzysztof Pater, wiceminister pracy i polityki społecznej, zapowiedział, że OFE nie mają co liczyć na szybkie zwiększenie limitu.
— Trudno mówić o zwiększaniu limitów, kiedy żaden fundusz nie przekroczył obecnego progu 5 proc. Priorytetem rządu jest stworzenie atrakcyjnych warunków inwestowania dla dużych inwestorów w Polsce — twierdzi Krzysztof Pater.
Wtórował mu Jerzy Hausner, szef resortu pracy.
— Nie ma potrzeby zwiększenia limitu inwestycji za granicą. To jest kwestia przyszłości — twierdzi.
Zdaniem Marcina Materny z Domu Maklerskiego BIG BG, takie posunięcie rządu jest dobre dla warszawskiej giełdy.
— Przez 2-3 lata nie będzie to duży problem. W dłuższym terminie możemy mieć jednak do czynienia z bąblem spekulacyjnym — uważa Marcin Materna.
Mieliśmy już z tym do czynienia w 1993 r.
— To wynika z niezrozumienia tego, o co chodzi w tej reformie. Jeżeli OFE nie będą osiągać długookresowo wysokiej stopy zwrotu, to cały projekt nie ma sensu. To tylko odwlekanie tego, co i tak jest nieuniknione. Polityka rządu jest niespójna — mówi Adam Chełchowski, członek zarządu w Winterthur PTE.
Rząd założył w strategii zmianę limitów lokat OFE w jednostki i certyfikaty funduszy inwestycyjnych oraz dodanie możliwości inwestowania w certyfikaty emitowane przez fundusze typu venture capital. Przewiduje także umożliwienie OFE zabezpieczania aktywów nie tylko przed ryzykiem kursowym, np. przez zezwolenie OFE na korzystanie z niektórych instrumentów pochodnych. W planie rządu jest też mowa o prywatyzacji spółek Skarbu Państwa przez sprzedaż całości lub części akcji pozostających w rękach MSP w ofercie publicznej kierowanej do OFE.



