„Państwo, by przekazać składkę do OFE, zadłuża się emitując obligacje, a OFE za te pieniądze kupują obligacje” — to koronny argument przeciwników OFE. W ślad za nim idzie prosta recepta: „ściąć składkę o część inwestowaną w obligacje”, a radykałowie idą dalej — „zabrać portfel obligacji wart około 110 mld zł i przekazać do ZUS”.

Ale, jak wynika z naszych wyliczeń, jest to mit. Od trzech lat OFE nie zwiększają zaangażowania w obligacje skarbu państwa, ale wręcz je sprzedają. Wybierają obligacje korporacyjne i akcje. Według naszych szacunków, w 2012 r. OFE pozbyły się obligacji za blisko 15 mld zł, (patrz wykres) — o tyle więcej sprzedały niż kupiły.
— Od dłuższego czasu wzrosło zainteresowanie inwestorów zagranicznych polskimi obligacjami, mamy stosunkowo wysokie stopy procentowe, a nie mamy takich problemów jak Hiszpania czy Węgry, inwestorzy wycofują się też z Japonii i znaleźliPolskę jako alternatywę. OFE to wykorzystały i sprzedały, realizując zysk, tym bardziej że korzystniejszą inwestycją były obligacje korporacyjne i akcje — tłumaczy Rafał Mikusiński, prezes Amplico PTE.
Wyliczenia jednoznacznie obalają mit, że OFE kupują głównie skarbowe papiery.
— Nie jest prawdą, że za przekazywane składki OFE kupują obligacje skarbowe. W ostatnich latach saldo inwestycji jest ujemne, co oznacza, że więcej obligacji fundusze sprzedały, niż kupiły. Było kilka przyczyn — Ministerstwo Finansów wyraźnie nastawiało się na inwestorów zagranicznych i plasowało emisje za granicą, a dzięki rozwinięciu się rynku obligacji korporacyjnych i dużym emisjom, m.in. PKN Orlen i PGNiG, zarządzający OFE mieli wybór i wybierali obligacje z wyższą rentownością — mówi Robert Garnczarek, prezes AXA PTE.
Pompowanie gospodarki
Zamiast finansować dług państwowy, zarządzający woleli pożyczyć firmom czy funduszowi, który finansuje budowę dróg.
— OFE mają też duże znaczenie w finansowaniu dłużnym gospodarki. Były głównym nabywcą długoterminowych obligacji autostradowych, coraz częściej inwestują też w obligacje korporacyjne. To oznacza, że finansują realną gospodarkę — mówi Robert Garnczarek.
W sumie OFE mają w portfelach obligacje korporacyjne warte ponad 11 mld zł. Według naszych szacunków, w 2012 r. pożyczyły przedsiębiorstwom blisko 4 mld zł.
— Te sumy może nie są znaczące w stosunku do aktywów, ale trzeba pamiętać, że rynek obligacji korporacyjnych w Polsce dopiero raczkuje. OFE uczestniczą w każdej dużej emisji, finansując rozwój firm — mówi Rafał Mikusiński. Zarządzający zapewniają, że trend finansowania realnej gospodarki, a nie potrzeb pożyczkowych resortu finansów będzie utrzymany.
— OFE — wbrew stawianym zarzutom — nie przelewają pieniędzy otrzymanych ze składek w obligacje skarbu państwa, tylko pompują je w realną gospodarkę, uczestnicząc w procesie prywatyzacji czy finansując działania Krajowego Funduszu Drogowego. Zarzuty o inwestowaniu tylko w obligacje skarbowe są pewnie pochodną zaszłości historycznych, kiedy — po pierwsze — OFE nie miały możliwości inwestowania w papiery nieskarbowe: nie było emisji obligacji drogowych, rynek obligacji korporacyjnych był znacznie mniejszy, a po drugie — rentowności na polskich obligacjach były znacznie wyższe — mówi Marcin Żółtek, członek zarządu Aviva PTE.
Stabilizator rynku
To, że OFE od trzech lat nie zwiększają zaangażowania w obligacje polskiego rządu, nie oznacza, że nie mają znaczenia dla ministra finansów. — OFE pełnią ważną rolę stabilizatora rynku — często kupują, gdy inwestorzy zagraniczni, kierując się emocjami, sprzedają polskie papiery. Widać to było między innymi zaraz po wybuchu kryzysu — przypomina Robert Garnczarek. Bez OFE ceny polskich obligacji rządowych byłyby mniej stabilne.
— Warto spojrzeć na zachowanie obligacji włoskich czy hiszpańskich i na fakt, jaki wpływ na zachowanie rynków może mieć struktura nabywców. We Włoszech, gdzie udział prywatnych inwestorów jest kilkakrotnie wyższy niż w Hiszpanii, rentowności obligacji znajdują się na niższym poziomie, co oznacza, że koszt kredytu, jaki musi zaakceptować włoski minister finansów, jest niższy — zauważa Robert Garnczarek.
OFE kupowały papiery rządowe w czasie, gdy zagranica postawiła na nich krzyżyk. W ubiegłym roku natomiast wykorzystały parcie globalnych graczy i sprzedawały z zyskiem.
— To, że inwestorzy zagraniczni od pewnego czasu ochoczo kupują polskie obligacje, cieszy, ale trzeba pamiętać, że tak nie będzie zawsze — globalni gracze inwestują na całym świecie, wchodzą i wychodzą z rynków, gdy tylko zmienią się warunki, często pod wpływem emocji, a nie fundamentów. Dlatego też korzystna jest sytuacja, gdy kraj ma silną lokalną bazę inwestorów — mówi Robert Garnczarek.
Potrzebny balans
Zdaniem zarządzających, pomysły, by OFE inwestowały jedynie w akcje, jest zły dla przyszłych emerytów.
— Pomysł przeniesienia obligacyjnej części portfela z OFE do ZUS i pozostawienie OFE możliwości inwestowania jedynie w akcje, jest zły. W takim rozwiązaniu OFE będą bardzo ryzykowne, bo całkowicie uzależnione od sytuacji na giełdzie, a ta, jak wiadomo, ma okresy hossy i bessy. Dlatego niezbędne jest utrzymanie możliwości inwestowania przez OFE w bezpieczne instrumenty — mówi Robert Garnczarek.
— Gdy na giełdzie jest źle, OFE powinny inwestować w obligacje, gdy gospodarka odżywa — w akcje. Taki balans jest niezbędny do uzyskiwania dobrych wyników — dodaje Rafał Mikusiński.