Jest ogromna szansa, by przyciągnąć na warszawski parkiet nawet pół miliona Polaków. Oby tylko Eureko i skarb państwa nie przesadzili z ceną
Jesienią 2004 r., tydzień przed rozpoczęciem zapisów w ofercie publicznej PKO BP, w jednym z małopolskich oddziałów banku pojawił się inwestor, który zapytał zaskoczonych pracowników, gdzie może ustawić się kolejka po akcje państwowego giganta. Wieść o tym szybko rozeszła się po kraju. I się zaczęło. Ponad 200 tys. Polaków ruszyło po akcje PKO BP (wiele osób wycofało się z tego szalonego wyścigu po tzw. lokatę prywatyzacyjną przed czasem, nie widząc szans na zakupy akcji bez redukcji). Czy podobnie będzie w przypadku PZU? Wiele na to wskazuje.
Przedstawiciele rządu liczą nawet na 200-250 tys. kupujących. Bardzo prawdopodobne, że chętnych będzie jednak nawet dwa razy więcej. Powód? Jest ich co najmniej kilka. Po pierwsze —PZU to równie znana marka wśród Polaków co PKO BP. Obie spółki mają po kilka milionów klientów, działają w tej samej branży — finansowej i mają tego samego głównego akcjonariusza (skarb państwa). To teoretycznie zmniejsza ryzyko inwestycji w te akcje. Potwierdza to zresztą statystyka. Kupując w ofertach publicznych akcje prywatyzowanych firm, można było niemal zawsze zrealizować zysk w dniu giełdowego debiutu — przeciętnie 10-13 proc. W dłuższym okresie bywało różnie, ale i tak gdyby stworzyć giełdowy indeks państwowych firm to zachowywałby się on znacznie lepiej niż WIG20.
Po drugie i najważniejsze —dla drobnych inwestorów przygotowano specjalną transzę bez redukcji. Bez kolejek. Według niektórych maklerów pierwszy raz w historii GPW kupujących ma obowiązywać gwarantowany limit zlecenia. Inwestor będzie mógł się ponoć zapisać na tysiące akcji. W przypadku jednak nadsubskrypcji każdy właściciel numeru PESEL otrzyma taką samą, określoną liczbę papierów (wcześniejsze medialne doniesienia mówiły o 30 akcjach). Co ważne, zlecenie będzie można składać nie tylko w placówkach biur maklerskich, ale również przez rachunek internetowy. To znacząco skróciłoby ewentualne kolejki.
W dłuższym okresie losy inwestycji w akcje PZU zależą nie tylko od koniunktury rynkowej czy wyników finansowych ubezpieczyciela, ale przede wszystkim od ustalonej ceny sprzedaży akcji w IPO. Na sprzedających (w tej roli występują: skarb państwa i przede wszystkim holenderskie Eureko) leży więc duża odpowiedzialność. Z jednej strony, będą oni chcieli zapewne maksymalizować korzyści, z drugiej — nie powinni zepsuć rynku, ustalając zbyt wysoką cenę akcji. To zniechęciłoby bowiem drobnych inwestorów nie tylko do wzięcia udziału w kolejnych ofertach prywatyzacyjnych (lada miesiąc ruszy oferta Tauronu), ale w ogóle od giełdy. Zwłaszcza że ubiegłoroczny debiut Polskiej Grupy Energetycznej nadszarpnął już zaufanie inwestorów (kupując akcje energetycznej spółki w IPO i trzymając je do dzisiaj, jest się na 3-procentowym minusie).
Prospekt emisyjny PZU, w którym będą szczegóły oferty PZU, w tym przedział cenowy akcji, poznamy w najbliższy piątek.
"Taka oferta jak PZU to coś bezcennego dla rynku giełdowego" — ocenia Ludwik Sobolewski, prezes GPW (cały komentarz — obok). Biura maklerskie odpowiedzialne za to IPO wyceniają PZU nieco niżej — na 25-33 mld zł. To daje 289-382 zł na akcję.
Przypomnijmy, że jesienią ubiegłego roku, zaraz po zawarciu ugody między skarbem państwa a Eureko, szef PZU Andrzej Klesyk stwierdził w Radio PIN, że brak "trójki z przodu w wycenie PZU przy debiucie giełdowym" będzie jego osobistą porażką.
Oferty PZU i Tauronu osłabią giełdę
Michał Marczak
dyrektor Departamentu Analiz DI BRE Banku
W maju i czerwcu powinno dojść do dwóch dużych ofert publicznych (PZU i Tauronu), których wartość szacujemy na 14 mld zł. Podobnie jak w przypadku ofert PGE czy PKO BP pod koniec 2009 roku, podaż nowych akcji może negatywnie wpływać na rynek wtórny, szczególnie w przypadku małych i średnich spółek.
Na koniec marca wartość aktywów OFE wyniosła 192 mld zł. Przy założeniu, że obie spółki będą miały udział w WIG około 3,5 proc. każda, indeksowo popyt szacowany ze strony OFE wynosi 4,4-4,5 mld zł. Taka inwestycja zwiększa zaangażowanie OFE w akcje o 2,3 pkt proc. — nie oznacza więc, że fundusze zwiększą udział akcji do poziomów zbliżonych do maksymalnego ograniczenia (na koniec lutego zaangażowanie wyniosło 30,6 proc.). Szacowany indeksowo popyt ze strony TFI oceniamy na około 2,5 mld zł. Łącznie krajowe instytucje mogłyby objąć około połowy wartości obu ofert.
Przy założeniu, że w transzy detalicznej sprzedawanych jest 15 proc. pakietu, szacowany popyt ze strony inwestorów zagranicznych powinien wynieść 4,9 mld zł. Przy wspomnianych założeniach wartość pakietu PZU sprzedawanego przez Eureko to 5,1 mld zł. Zakładając, że Eureko zamieni uzyskane ze sprzedaży ubezpieczyciela złote na euro, wpływ wymienionych prywatyzacji na rynek walutowy powinien być neutralny.
W najgorszym wypadku czeka nas trend boczny
Lada moment ruszy oferta publiczna PZU i Kulczyk Oil Ventures oraz emisja akcji Asseco Poland. Prospekt emisyjny złożył już Tauron. Czy inwestorzy udźwigną ten ciężar? Czy należy obawiać się spadków na rynku wtórnym?
Najbliższe oferty ściągną z rynku może nawet kilkanaście miliardów zł. Nie powinno to znacząco zaszkodzić rynkowi wtórnemu. Fundusze od dawna wiedzą, że gotówka będzie im potrzebna i na pewno są na to przygotowane, co dodatkowo wspierają spore wpłaty w ostatnich tygodniach. Natomiast inwestorzy indywidualni w przypadku PZU będą mieli spore ograniczenie w postaci limitu zapisów, a w przypadku innych ofert będą mogli uzupełnić swoje środki kredytem. Dlatego nie będzie konieczności sprzedaży znacznej liczby akcji na rynku wtórnym. Konsekwencją tego może być raczej trend boczny na rynku niż silna przecena.
Tomasz Manowiec
makler Biura Maklerskiego BGŻ
Oferta PZU skupi na sobie uwagę inwestorów
Ludwik Sobolewski, prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie
Rusza oferta publiczna PZU. Komisja Nadzoru Finansowego zatwierdziła właśnie prospekt emisyjny. Czy jest szansa, że to wydarzenie ożywi rynek kapitałowy, w tym nasz rynek pierwotny? Za chwilę czeka nas prywatyzacyjna oferta Tauronu, a wcześniej jeszcze IPO Kulczyk Oil Ventures.
Oferta PZU na pewno zwiększy liczbę inwestorów aktywnych na rynku. Mamy obecnie około 1 mln 140 tys. rachunków papierów wartościowych, ale inwestorów aktywnych jest kilkakrotnie mniej. Dlatego taka oferta jak PZU to coś bezcennego dla rynku giełdowego z punktu widzenia strategii jego rozwoju. Jest to też oferta superatrakcyjna dla największych nawet inwestorów instytucjonalnych, i z pewnością skupi na sobie — co będzie też widoczne w późniejszych transakcjach rynku wtórnego — uwagę inwestorów międzynarodowych.
Na warszawski parkiet wchodzą giganci. Na rynek NewConnect maluchy. A co z pozostałymi, średnimi spółkami? Ich nie widać.
Rynek IPO w 2010 r. będzie stopniowo przyspieszał. Spółki średniej wielkości czasem trudniej jest upublicznić, skoro nie mają wysokiej kapitalizacji, a ich potencjał wzrostu może być uznany przez inwestorów za wyczerpany. Jednak trzeba pamiętać, że to właśnie giełda pozwala często takim spółkom wyciągnąć się do góry, uzyskać nowe możliwości wzrostu i rozwoju.
Na GPW miały pojawić się firmy zagraniczne. Na razie ich również nie widać. Niektóre firmy ze Wschodu idą prosto do Londynu. Czy można się spodziewać w tym roku debiutów firm zagranicznych?
Będą debiuty. Globalny kryzys lat 2008-09 zatrzymał wiele projektów, nie tylko przygotowywanych z myślą o giełdzie warszawskiej. Obecnie kilka giełd postawiło na akwizycje spółek z innych rynków. GPW jest wśród nich. Najważniejsze dla nas kierunki to Czechy, Węgry, Ukraina, ale będą i inne kraje regionu.
Andrzej Stec