Obywatele, którzy zostali zmuszeni do zapłaty wysokiego podatku z powodu niezłożenia oświadczenia o zameldowaniu w sprzedawanym mieszkaniu, dostaną szansę na powalczenie o odzyskanie strat finansowych. Będą mogli przystąpić do pozwu grupowego, który szykuje Fundacja Praw Podatnika (kierowana przez byłego przedsiębiorcę, którego firmę zniszczyła skarbówka).

Setki milionów
— Nasi prawnicy przygotowują pozew grupowy w sprawie tzw. ulgowiczów meldunkowych. Chcemy go złożyć w Sądzie Okręgowym w Warszawie we wrześniu 2019 r. Podstawy takiego pozwu są solidne. Niedawne wyroki Naczelnego Sądu Administracyjnego potwierdzają, że obywatele zostali wciągnięci w pułapkę i bezprawnie zmuszeni do zapłaty często wysokiego podatku, sięgającego kilkudziesięciu tysięcy złotych, a nawet setek tysięcy złotych. Skarb państwa bezpodstawnie wzbogacił się kosztem własnych obywateli. Dlatego złożymy pierwszy pozew zbiorowy w sprawie podatkowej przeciw skarbowi państwa, na rzecz którego egzekwowano nieistniejący podatek — mówi Marek Isański, prezes Fundacji Praw Podatnika (FPP).
Podaje, że poszkodowanych osób jest w kraju około 20 tys.
— Z naszych szacunków wynika, że skarb państwa mógł nienależnie pozyskać od nich nawet 800 mln zł. Zapraszamy wszystkich pokrzywdzonych do przyłączania się do pozwu. Już zgłosiło się kilkadziesiąt osób zamierzających wspólnie walczyć w sądzie o odzyskanie utraconych pieniędzy. Trzeba jasno powiedzieć, że w tej sprawie innych dróg niż pozew grupowy już w zasadzie nie ma — zaznacza Marek Isański.
Problem ulgowiczów meldunkowych ciągnie się już od ponad 10 lat i ma swoje źródło w niejasnych przepisach z lat 2007-09. Kto sprzedawał swoje mieszkanie kupione w latach 2007-08 przed upływem 5 lat od jego zakupu, musiał zapłacić 19-procentowy podatek PIT od dochodu uzyskanego ze sprzedaży. Metodą obrony przed nim miała być tzw. ulga meldunkowa. Aby z niej skorzystać i nie płacić podatku, trzeba było złożyć w urzędzie skarbowym pisemne oświadczenie, że przez co najmniej 12 miesięcy było się zameldowanymna pobyt stały w sprzedawanym mieszkaniu.
Wiele osób z rozmaitych przyczyn nie złożyło takiego oświadczenia (nie wiedzieli, zapomnieli itp.) i skorzystało z ulgi w dobrej wierze, tzn. było przekonanych, że im ona przysługuje, gdyż byli zameldowani co najmniej rok w lokalu. Po pewnym czasie fiskus upomniał się o zaległości podatkowe i zażądał pieniędzy, twierdząc, że podatnikom ulga nie przysługiwała, ponieważ nie złożyli pisemnego oświadczenia o meldunku. Restrykcyjne stanowisko skarbówki „przyklepywały” sądy administracyjne.
To była pułapka
— Ludzie płakali i płacili. W dużej mierze były to osoby, które chciały sprzedać swoje mieszkania, aby zamienić je na większe. To nie byli żadni spekulanci. W efekcie wielu musiało brać kredyty i pożyczki na zapłatę podatku. Ponad 400 osób zostało uznanych za przestępców skarbowych — postawiono im zarzuty karne. Dopiero niedawno sądy administracyjne zmieniły nastawienie i zaczęły orzekać korzystnie dla podatników. NSA potwierdził, że państwo zastawiło na ludzi pułapkę. Trzeba też podkreślić, że organy skarbowe wyrywały pieniądze za brak pisemnego oświadczenia o meldunku, ale Ministerstwo Finansów nawet nie określiło i nie przedstawiło wzoru takiego oświadczenia. A skarbówka mogła sama ustalić, czy ktoś jest zameldowany pod konkretnym adresem czy nie, bo ma takie możliwości. Jednak wygodniej było stwierdzić brak oświadczenia obywatela i zażądać zaległego podatku — mówi Marek Isański.
Najnowszy wyrok w tej sprawie NSA wydał pod koniec lipca 2019 r. Stwierdził, że brak oświadczenia o meldunku nie mógł pozbawiać podatników prawa do ulgi. Dotychczas ok. 95 proc. ulgowiczów prawomocnie przegrało swoje sprawy z organami skarbowymi. Pozwy zbiorowe można składać od 2010 r. Na początku składano ich kilkadziesiąt rocznie. Od kilku lat już tylko kilkanaście w roku. Obywatele mają ogromne problemy z wygrywaniem, co ich zniechęca. Powodem takiego stanu rzeczy są m.in. restrykcyjne warunki prawne.