Oficjalny optymizm i kuluarowe strachy

21-01-2016, 22:00

Zebranie się w jednej alpejskiej dolinie około 2500 decydentów widoczne jest nawet z kosmosu.

Trwające od środy do soboty Światowe Forum Ekonomiczne (WEF) w szwajcarskim Davos, a właściwie w dwóch połączonych górskich ośrodkach Davos/Klosters, powszechnie uważane jest za najważniejsze polityczno-biznesowe spotkanie na globie. Rzeczywiście, zebranie się w jednej alpejskiej dolinie około 2500 decydentów — prezesów najbogatszych korporacji, prezydentów, premierów i ministrów, zaproszonych intelektualistów oraz mediów — widoczne jest z kosmosu.

Profesor Klaus Schwab (patrz wektor na str. 3.), zakładając fundację WEF w 1971 r., chyba sam nie przypuszczał, że inicjatywa rozkręci mu się w tak fantastyczny biznes. Przez blisko pół wieku nastąpiło sprzężenie zwrotne — elitarność wpływa na wysokość wpisowego (dotyczy sektora biznesowego) i odwrotnie. W tym kontekście utrzymywanie przez fundację WEF statusu „non profit” to żart…

Dyskusyjną kwestią jest realna pożyteczność Davos dla ludzkości. Wielokrotni uczestnicy tych kosztownych zjazdów twierdzą, że udział w forum wart jest każdych pieniędzy, ponieważ debaty niezwykle pobudzają do myślenia o wyzwaniach przyszłości. Tam nie ma czasu na żadne bankiety, a nabity dyskusjami dzień kończy się co najwyżej sprofilowanymi, roboczymi kolacjami. Krytycy, także znający Davos od podszewki, twierdzą natomiast, że forum jest dla krezusów doskonałą okazją do negocjowania umów między sobą, a poza tym — do wywierania nacisków na wpływowych polityków. Czyli chodzi po prostu o pomnażanie zysków, a szczytne hasła to tylko zasłona dymna.

Nikt nie ukrywa, że Davos jest całkowicie zdominowane przez ponadnarodowe korporacje. Ba, 90 proc. tzw. strategicznych partnerów Światowego Forum Ekonomicznego jest zarejestrowanych co najmniej w jednym raju podatkowym! Niedawno opublikowano dane, że 1 proc. najzamożniejszych ludzi świata posiada więcej niż pozostałe 99 proc. Owa finansowa „mniejszość” jest w Davos także godnie reprezentowana.

Oficjalne hasło tegorocznego forum brzmi „Opanowanie czwartej rewolucji przemysłowej”.

Wśród najważniejszych poruszanych tematów znajdują się: nowe technologie, kryzys migracyjny, terroryzm, nierówności społeczne oraz klimat. Na pierwszy rzut oka jest to więc szerokie spektrum rzeczywiście najważniejszych globalnych problemów. Największą niedoskonałością, a w niektórych sytuacjach wręcz wstydem zjazdów ziemskiej ekstraklasy w Davos jest jednak nieumiejętność przewidywania i wyprzedzania wydarzeń. W materiałach WEF 2008 próżno szukać ostrzeżeń przed globalnym kryzysem finansowym, ba, właśnie weterani Davos go wywołali!

Rok temu nikt nie przewidywał eksplozji migracyjnej, cały problem sprowadzano do pojedynczych łódek na Morzu Śródziemnym. Dlatego nawet trudno się dziwić, że odbywające się w bardzo niepewnych czasach tegoroczne Światowe Forum Ekonomiczne ma dwa oblicza — streszczone w tytule.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Oficjalny optymizm i kuluarowe strachy