Okulary kupione na odległość

opublikowano: 14-06-2016, 22:00

Dobrać zdalnie okulary nie jest łatwo. Sposób na to znalazła firma 4MOSA — wirtualna przymierzalnia i domowe testowanie.

Poszukujecie designerskich, ręcznie robionych okularów? Oferuje je start-upowa spółka 4MOSA, która poza tym, że sama tworzy własne kolekcje okularów pod marką Muscat, sprzedaje je w dość oryginalny sposób — przez internet. Ci, którzy okulary noszą od dawna, dobrze wiedzą, że znalezienie odpowiedniej, pasującej do kształtu twarzy pary, nie jest prostym zadaniem, nawet w standardowym salonie optycznym, a co dopiero w sieci. Muscat sięgnął więc po nowoczesne technologie i w swoim sklepie online zainstalował wirtualną przymierzalnię.

Na cenę markowych oprawek składają się: opłaty licencyjne za używanie logo światowych marek, koszty produkcji, koszty zaprojektowania okularów, koszty lokalnych dystrybutorów oraz narzuty salonów optycznych, które sięgają kilkuset procent. My większość tych elementów wyeliminowaliśmy — mówi Dawid Winter, współzałożyciel 4MOSA, stojącej za marką Muscat. Biznes rozwija wspólnie z Pawłem Porucznikiem (z prawej).
Zobacz więcej

KONKURENCYJNY BIZNES:

Na cenę markowych oprawek składają się: opłaty licencyjne za używanie logo światowych marek, koszty produkcji, koszty zaprojektowania okularów, koszty lokalnych dystrybutorów oraz narzuty salonów optycznych, które sięgają kilkuset procent. My większość tych elementów wyeliminowaliśmy — mówi Dawid Winter, współzałożyciel 4MOSA, stojącej za marką Muscat. Biznes rozwija wspólnie z Pawłem Porucznikiem (z prawej). Marek Wiśniewski

— Wykorzystujemy rozszerzoną rzeczywistość. Obraz z kamerki pozwala na stworzenie wirtualnej mapy twarzy, dzięki czemu możliwe jest „przymierzenie” w komputerze modelu 3D naszych okularów. Jak przed lustrem, z możliwością poruszania głową, co pozwala sprawdzić, jak okulary prezentują się np. z boku. Niemal jak w tradycyjnym salonie optycznym — wyjaśnia Paweł Porucznik, współwłaściciel marki Muscat. Ale to dopiero pierwszy krok, okulary można jeszcze obejrzeć w świecie realnym, na spokojnie i w domowym zaciszu.

Z internetu do domu

Muscat ma dla swoich klientów taką oto propozycję: pięć par w pięć dni. Kurierem wysyła do nich pudełko z wybranymi modelami okularów i pozwalaprzez kilka dni testować je w domu. Jeśli wybór nie okazał się trafny, klient może bezpłatnie odesłać przesyłkę i zamówić kolejny zestaw do obejrzenia. Jeśli któreś z okularów spodobają się, konieczne jest jeszcze podanie danych dotyczących wady wzroku, wcześniej zdiagnozowanej przez okulistę. Okulary sprzedawane są w jednakowej dla wszystkich par cenie, płaci się tyle samo, bez względu na ilość zamówionych pudełek testowych.

— Dysponujemy też narzędziem online, które mierzy rozkład źrenic z dokładnością do 0,10 milimetra — zaznacza Dawid Winter, współwłaściciel Muscat. Sprzedaż online ruszyła w listopadzie 2015 r. Co było najtrudniejsze w jej rozpoczęciu?

— Zmagaliśmy się z samą platformą handlową i z logistyką, bo nasz model jest nowością w branży. Trzeba było również przekalkulować i przemyśleć kwestię darmowych zwrotów i systemu weryfikacji kart płatniczych — dane z kart służą nam również do zabezpieczenia przed kradzieżą towaru wysyłanego w ramach „domowych przymierzalni”. Ale największą przeszkodą okazała się mała świadomość klientów w zakresie sprzedaży okularów online i strach przed e-zakupami w tym segmencie. Wszystko to udało nam się na szczęście pokonać — zapewnia Dawid Winter.

— Sprzedaży naszych okularów często towarzyszy efekt kuli śnieżnej. Często wysyłamy okulary do korporacji, a nasza paczka przykuwa uwagę — okulary mierzą też inni pracownicy biura, wchodzą na naszą stronę internetową, sprawdzają i zamawiają — dodaje Paweł Porucznik. Sprzedaż odbywa się głównie online, ale w Warszawie, w siedzibie firmy, stworzony został również showroom. Obecnie w ofercie jest 15 modeli, każdy w trzech wariantach kolorystycznych.

Finansowanie dla ekspansji

Firma nie zakłada na razie wprowadzenia na platformę sprzedażową okularów innych marek. Chce rozwijać własną.

— Planujemy odnowienie naszych najlepiej sprzedających się modeli, wypuścimy je w nowej kolorystyce. Rozpoczynamy też projektowanie nowej kolekcji. Pod koniec roku chcemy do oferty wprowadzić linię dziecięcą. W dalszej kolejności skupimy się na produkcji okularów dla nietypowych kształtów twarzy, zwłaszcza w kolekcji męskiej. A od strony biznesowej — planujemy wejść na rynek czeski — zapowiada Dawid Winter.

Jak zaznacza, wartość rynku e-commerce w Czechach jest porównywalna do rynku w Polsce. Podobne są też gusta klientów. Ale firma zerka również w stronę rynku brytyjskiego. — Planujemy ekspansję, w szufladzie mamy też schowanych wiele nowych pomysłów. Potrzebujemy więc finansowania. Będziemy się starać o kredyt obrotowy. A jeśli w grę wchodziłaby współpraca z inwestorem, to raczej takim, który poza kapitałem wniesie doświadczenie i wsparcie merytoryczne — dodaje Paweł Porucznik.

Z inwestorskim wsparciem

Spółka powstała w ramach działania 3.1 Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka, w ramach którego 200 tys. EUR zainwestował w nią fundusz EGC Seed Capital.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu