OncoArendi chce 66 mln zł

Spółka, której akcjonariuszem jest Michał Sołowow, rusza z ofertą publiczną. Potrzebuje pieniędzy na badania i rozwój leków

Polscy biotechnolodzy znowu idą po pieniądze giełdowych inwestorów. W grudniu ubiegłego roku zadebiutowało NanoGroup, które w ofercie publicznej zebrało 4,2 mln zł, a chciało dziesięć razy więcej. W lutym kolejną ofertę publiczną, wartą prawie 140 mln zł, zamknęła Selvita. Teraz do debiutu szykuje się OncoArendi Therapeutics, pracujące nad znalezieniem nowych leków onkologicznych oraz takich, które mogą być wykorzystane w leczeniu chorób o podłożu zapalnym.

MEDYCZNE
DOŚWIADCZENIE
Wyświetl galerię [1/2]

MEDYCZNE DOŚWIADCZENIE

Marcin Szumowski, który kieruje OncoArendi Therapeutics i jest znaczącym akcjonariuszem spółki, wraz z Markiem Dziubińskim współtworzył telemedyczne Medicalgorithmics i do 2010 r. był prezesem tej spółki, która potem weszła na NewConnect, a następnie na GPW. Teraz zachęca inwestorów do wyłożenia pieniędzy na poszukiwanie nowych leków. Fot. Marek Wiśniewski

Spółka do tej pory pozyskała na realizację projektów badawczych 170 mln zł, z czego 135 mln zł pochodziło z krajowych, unijnych i amerykańskich grantów, a reszta od prywatnych inwestorów, w tym od Michała Sołowowa, który zainwestował w nią za pośrednictwem funduszu Ipopema 112 FIZAN i jest obecnie jej największym akcjonariuszem.

Badania ruszyły

Od inwestorów giełdowych OncoArendi chce pozyskać od 53 do 66 mln zł. Pieniądze mają być przeznaczone głównie na finansowanie wkładów własnych przy realizowanych już projektach badawczo- -rozwojowych, a także na nowe badania.

Inwestorzy indywidualni, do których ma trafić około 10 proc. nowych akcji, będą mogli składać zapisy od poniedziałku 19 marca do 27 marca. Oferującym i prowadzącym księgę popytu jest Trigon DM. Debiut jest wstępnie planowany na połowę kwietnia.

Jeśli w ofercie przydzielone zostaną wszystkie akcje nowej emisji, do nowych inwestorów trafi 14,6 proc. kapitału. Większośćstarych inwestorów zobowiązała się do niesprzedawania walorów na giełdzie przez rok.

OncoArendi ma zarabiać na sprzedaży dobrze rokujących potencjalnych leków dużym firmom farmaceutycznym. Najbardziej zaawansowana cząsteczka w portfelu spółki, OATD-01, ma dzięki działaniu przeciwzapalnemu i spowalniającemu proces włóknienia przydać się m.in. w leczeniu astmy. Projekt ten znajduje się obecnie w pierwszej fazie badań klinicznych.

— Nasz pierwszy sukces to wprowadzenie innowacyjnego leku do pierwszej fazy badań klinicznych, co udało się wcześniej tylko dwóm innym krajowym firmom biotechnologicznym w historii polskiej farmacji. Nasze badania nad nowymi lekami dają szansę pacjentom na skuteczną i bezpieczną terapię wielu nieuleczalnych chorób, takich jak włóknienie płuc, sarkoidoza i nowotwory — mówi Marcin Szumowski, prezes OncoArendi, który wcześniej kierował m.in. Medicalgorithmics.

Cena leczenia

Na razie szykująca się do debiutu spółka nie generuje w praktyce żadnych przychodów ze sprzedaży. W przeciwieństwie do np. Selvity, która od początku obok pochłaniającej pieniądze działalności badawczej rozwijała przynoszącą dochody drugą nogę biznesową, polegającą na wykonywaniu usług na rzecz innych firm farmaceutycznych, OncoArendi koncentruje się w całości na opracowywaniu nowych leków. To oznacza, że przychody — i zyski — mogą nie pojawić się szybko.

OncoArendi nie zamierza samodzielnie wprowadzać nowych leków na rynek (w przypadku leków onkologicznych taki proces może pochłonąć ponad 100 mln USD w pojedynczym przypadku), ale chce je doprowadzać co najmniej do drugiej fazy badań klinicznych, by wtedy podpisywać umowy partnerskie z większymi firmami i sprzedawać im prawa do cząsteczek. W prospekcie emisyjnym spółka zwraca uwagę inwestorów na to, że negocjacje w sprawie takich umów mogą być prowadzone przez dwa-trzy lata. Pierwsze rozmowy już trwają.

— Liczymy na to, że w ciągu najbliższych trzech lat, nawet przy niepomyślnym rozwoju wypadków, chociaż jedna z naszych cząsteczek przejdzie do odpowiedniego momentu transakcyjnego i znajdzie kupca — mówi Marcin Szumowski.

Drogie badania

Jeśli spółce — zgodnie z planem — uda się pozyskać z oferty publicznej 66 mln zł, prawie połowa tych pieniędzy ma pójść na finansowanie wkładów własnych w już realizowanych projektach badawczo-rozwojowych, na których realizację pozyskano już dotacje.

Oprócz dosypania pieniędzy do najbardziej zaawansowanego projektu OATD-01 OncoArendi chce m.in. rozwinąć inhibitorarginazy, który ma być stosowany w immunoterapii nowotworowej (czyli „uczeniu” organizmu, by samodzielnie zwalczał komórki rakowe). To potencjalnie najbardziej kapitałochłonny projekt spółki — jego koszt szacuje się na co najmniej 40 mln zł, z czego 13 mln zł mieliby zapewnić inwestorzy giełdowi. Do tego dochodzi np. pierwszy w swojej kategorii lek, który ma być stosowany w terapii idiopatycznego włóknienia płuc. Wartość tego projektu, który ma być zakończony w 2020 r., to 14,5 mln zł, a inwestorzy giełdowi mają do niego dorzucić 5 mln zł. Resztę pieniędzy spółka chce pozyskać na rozwój projektów, które jeszcze nie dostały żadnego dofinansowania z funduszy unijnych i innych.

— Pozyskane z emisji pieniądze umożliwią nam zrealizowanie celów strategicznych poprzez generowanie istotnych przychodów z umów partneringowych i licencyjnych, a w perspektywie 5-10 lat wprowadzenie pierwszego polskiego leku na rynek światowy — mówi Marcin Szumowski. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / OncoArendi chce 66 mln zł