Plany są ambitne — do końca 2013 r. pozyskanie 1 mld zł, a w ciągu 3-4 lat wejście do pierwszej dziesiątki TFI i zarządzanie 7 mld zł. Atutem mają być ponadprzeciętne i stabilne wyniki inwestycyjne, a narzędziem rozbudowana sieć dystrybucji. Oprócz zaplecza sprzedażowego w ramach grupy, Open Finance TFI ma partnerów zewnętrznych. Fundusze znajdą się w ofercie banków, pośredników finansowych i ubezpieczycieli. W listopadzie w ofercie będzie sześć klasycznych rozwiązań inwestycyjnych, ale podstawową działalnością mają być fundusze absolutnej stopy zwrotu.
W przyszłym roku oferta ma się wzbogacić o produkty oparte na strategiach managed futures, long/short oraz market neutral. Funduszami zarządzać będą: Cezary Markiewicz i Przemysław Nowicki, którzy wraz z Markiem Mikuciem przeszli z TFI Allianz, oraz Roman Skórka — do niedawna zarządzający długiem w OFE Generali.
Produkty nie będą konkurencyjne kosztowo, ale klientów przekonać mają ponadprzeciętne wyniki.
— Rynek jest kapryśny, a klienci nie pchają się do funduszy. Jednak stoimy w obliczu obniżek stóp procentowych, a drastyczne cięcia wpłyną na obniżenie oprocentowania depozytów, co skłoni klientów do poszukania alternatywnych form lokowania kapitału. Gdy zwiększy się apetyt inwestorów na ryzyko, powrócą też dobre czasy dla TFI — uważa Marek Mikuć.
Jego zdaniem, na koniec 2012 r. WIG zatrzyma się na 2400 pkt, ale perspektywy na 2013 r. są bardzo obiecujące. Wiele technicznych argumentów przemawia za nadejściem hossy.
— Pokonanie na początku września krytycznego oporu przez WIG, kończące ponad roczny trend boczny, przebicie linii trendu spadkowego przez mWIG40 czy pokonanie lokalnych szczytów z czerwca przez sWIG80 wygenerowało średnio i długoterminowe sygnały kupna, które zostały wykorzystane przez byki do przejęcia kontroli nad rynkiem — mówi Marek Mikuć.