Operatorzy Plusa i Ery grożą Play sądem

Piotr Szmielew, Wojciech Chmielarz
opublikowano: 26-11-2008, 00:00

Trwająca właśnie kampania porównawcza sieci Play wzbudza niemałe emocje. Skończyć się może nawet w sądzie.

Reklama porównawcza wywołała burzę wśród telekomów

Trwająca właśnie kampania porównawcza sieci Play wzbudza niemałe emocje. Skończyć się może nawet w sądzie.

Reklama porównawcza jest legalna, ale każdemu jej wykorzystaniu towarzyszą dyskusje i kontrowersje. Tym razem sprowokowały je reklamy sieci Play, prowadzonej przez P4, w których ten operator twierdzi, że oferuje tańsze połączenia do innych sieci niż te wśród własnych abonentów.

— Reklamy wprowadzają klientów w błąd, a działania spółki P4 stanowią czyn nieuczciwej konkurencji. Dlatego podjęliśmy stosowne działania prawne — mówi Elżbieta Sadowska, rzecznik prasowy Polkomtela.

Jakie? Nie chce wyjawić. Według P4, Polkomtel przysłał tej spółce pismo z żądaniem zaprzestania kampanii. Jeśli P4 się nie ugnie, Pol-komtel jest gotów pozwać je do sądu. I nie jest w tym osamotniony.

— Wezwaliśmy P4 do wycofania tej nieuczciwej i nieetycznej reklamy. Jeżeli jej emisja nie zostanie zaprzes-tana, podejmiemy wszelkie możliwe kroki prawne — zapowiada Andrzej Pomarański z Polskiej Telefonii Cyfrowej, operatora sieci Era.

— Kalkulator P4 liczył tak, by porównanie dobrze wyglądało w reklamie. Niestety — tylko w reklamie. Wybiórczą żonglerką cyframi z różnych ofert zawsze można zaklinać rzeczywistość — dodaje Wojciech Jabczyński, rzecznik grupy Telekomunikacji Polskiej, do której należy marka Orange.

Wątpliwości cenowe

Trzej operatorzy argumentują, że same stawki połączeń P4 są niższe, ale po skorzystaniu z usług dodanych, ceny okazują się podobne. Należy pamiętać, że — w odróżnieniu od P4 — pozostali operatorzy mocno promują właśnie inne usługi, obniżające w stosunku do taryf cennikowych rzeczywisty koszt połączeń.

— Porównując "gołe" taryfy z cenników operatorów, P4 wyeksponowało swój największy atut i przewagę w tym elemencie nad pozostałymi operatorami. Czy mamy do czynienia z początkiem wojny cenowej? Nie sądzę. Choć, podobnie jak wcześniejsze działania P4 na rynku, na pewno zmusi to do reakcji największych operatorów — sumuje Paweł Olszynka, szef działu analiz rynku telekomunikacyjnego i IT w firmie PMR.

Zapytany o spodziewaną reakcję konkurencji, rzecznik sieci P4 Marcin Gruszka odpowiada:

—Konkretna reakcja dla nas to zmian cen, a nie odpowiedź przez język kreacji reklamowej. Klient chce faktów. Poczekamy, zobaczymy.

Trafia w target

Kampania P4 jest obecna w radiu, głównych telewizjach, prasie i na nośnikach reklamy zewnętrznej.

— Reklamy porównawcze P4 mają czytelny przekaz i to ich największy atut. Porównano najbardziej podstawowe parametry, w sposób przejrzysty i zgodny z polskim prawem. Hasło? Dobrze pomyślane, prowokuje zainteresowanie taryfami i samą ofertą — komentuje Paweł Olszynka.

Dość skutecznie. Mimo mieszanych opinii o estetyce wcześniejszych kampanii reklamowych P4, firma, która planowała zdobyć do końca 2007 r. 750 tys. klientów, w styczniu 2008 r. doszła już do 1 mln. Do końca roku grono to chce powiększyć do 2 mln, ale biorąc pod uwagę, że według danych UKE na przeciętnego Polaka przypada już więcej niż jedna aktywna karta SIM, realizacja tych ambitnych planów sprzedażowych będzie coraz trudniejsza.

Piotr Szmielew

Wojciech Chmielarz

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Piotr Szmielew, Wojciech Chmielarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu