Opiekuńczy system Lasów Państwowych

Od kilku lat ceny drewna na świecie spadają, w Polsce — rosną. Przemysł narzeka na niepewność wynikającą z polityki Lasów Państwowych

Lasy Państwowe (LP) chcą sprzedać w tym roku 40,5 mln m sześc. drewna, czyli o około 2 mln więcej niż przed rokiem, z czego ponad 33 mln m sześc. zarezerwowano dla biznesu. LP to dostarczyciel ponad 90 proc. surowca dla firm bazujących na jego przeróbce. Reszta pochodzi z lasów prywatnych (wielkość trudno oszacować) i z importu.

ZIELONA WYSPA:
Wyświetl galerię [1/3]

ZIELONA WYSPA:

Lasy Państwowe, na których czele stoi Konrad Tomaszewski, dyrektor generalny, w tym roku zaoferowały przedsiębiorcom więcej drewna niż kiedykolwiek wcześniej, ale za wyższą cenę. W Europie ceny spadają. Grzegorz Kawecki

— Od początku lat 90. stale zwiększamy pozyskanie drewna, bo pozwala na to rosnąca zasobność lasów, a też popyt na drewno wśród przedsiębiorców i społeczeństwa stale rośnie — tłumaczy Anna Malinowska, rzecznik prasowy LP.

— Od lat mówi się, że surowca było mniej, niż potrzebował przemysł, i wzrost sprzedaży nie pokrywał potrzeb — potwierdza Michał Strzelecki, dyrektor biura Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli.

— Nasi producenci od dawna narzekają na niedobory drewna i zgłaszają coraz większe zapotrzebowanie — dodaje Paweł Wróblewski, dyrektor biura Związku Polskie Okna i Drzwi.

Podaż kontra popyt

W minionym kwartale, za pośrednictwem Portalu Leśno-Drzewnego, LP zawarły umowy na sprzedaż 30,9 mln m sześc. drewna z tegorocznej wycinki. To 94,5 proc. tego, co przeznaczono dla klientów przemysłowych na tzw. rynku podstawowym (32,7 mln m sześc.). Zgodnie z danymi LP, oferta pokryła gros popytu polskiego przemysłu: w przypadku wielkowymiarowego drewna iglastego było to 98,5 proc. zgłoszonego zapotrzebowania, wielkowymiarowego drewna dębowego — 94,5 proc., drewna średniowymiarowego — 97 proc., a małowymiarowego — 98,1 proc.

— W tym roku, inaczej niż w latach ubiegłych, firmy mogły kupić tylko tyle drewna, ile wynosiła średnia ich zamówień z trzech ostatnich lat — mówi Jędrzej Kasprzak, wiceszef Stowarzyszenia Producentów Płyt Drewnopochodnych w Polsce (SPPD).

W 2016 r. na tej zasadzie sprzedawano 70 proc. drewna oferowanego przez LP, 30 proc. można było kupić na wolnym rynku, niezależnie od tego, ile surowca odebrało się wcześniej. Część niesprzedanego drewna trafi do tzw. puli rozwojowej (na tzw. rynku rozwoju) i zostanie wystawione na licytację poprzez aplikację e-drewno.

— Ta pula wyniesie 0,8-1,5 mln m sześc. Na razie nie zostało to sprecyzowane. Surowiec będą jednak mogły kupić tylko te firmy, które wcześniej dokonały inwestycji rozwojowych, np. dokupując sprzęt, i to udokumentują — mówi Jędrzej Kasprzak.

Jego zdaniem, w tych warunkach trudno stwierdzić, jakie jest faktyczne zapotrzebowanie przemysłu w Polsce i w jakim stopniu zostało zaspokojone. Wątpliwości ma też Bogdan Czemko, dyrektor Polskiej Izby Gospodarczej Przemysłu Drzewnego (PIGPD).

— Lasy stworzyły system sprzedaży drewna polegający na jednorazowym zaoferowaniu praktycznie całości dostępnego surowca. Każdy przedsiębiorca, opierający działalność na obróbce drewna, jest skazany na uczestnictwo w tej procedurze. Już na początku roku firmy muszą się zdecydować na zawieranie umów, choć nie są pewne ani skali zamówień, ani tego, czy ustalona wiele miesięcy, a czasem rok wcześniej cena drewna jest racjonalna. Jeśli nie podpiszą umów, zostają bez surowca i mogą zamykać interes — tłumaczy Bogdan Czemko, dodając, że to, ile drewna zostanie faktycznie kupione, okaże się dopiero za kilka miesięcy. Część firm będzie wolała zapłacić 5-procentową karę za odstąpienie od umowy, niż nabyć surowiec i przez to stracić znacznie więcej.

Podwyżki kontra obniżki

Ryzyko jest tym większe, że — jak zgodnie twierdzą przedstawiciele SPPD i PIGPD — ceny drewna w Polsce i za granicą idą w przeciwnych kierunkach. LP podają, że średnia cena w podpisanych umowach jest o 3,5 proc. wyższa niż w 2016 r. (najbardziej, bo o 4,2 proc., podrożało drewno dębowe). Za 1 m sześc. płacono przeciętnie 213,13 zł. — U ceny dyktuje monopolista, czyli Lasy Państwowe. Konrad Tomaszewski, dyrektor generalny, nie kryje, że ceny ustalane są na podstawie potrzeb przedsiębiorstwa na kolejny rok. Są więc kompletnie oderwane od rynku — mówi Bogdan Czemko.

— O ile w Polsce drewno podrożało w tym roku zapewne o 3,5-4 proc., to w Niemczech, gdzie obowiązuje wolny rynek, potaniało — twierdzi Jędrzej Kasprzak, dodając, że podwyżka cen surowca pogarsza konkurencyjność polskich wyrobów, np. mebli, w świecie.

Na eksporcie bazują również liczni producenci płyt wiórowych czy okien i drzwi. Zdaniem dyrektora PIGPD, spadkowa tendencja na rynku drewna nie dotyczy tylko naszych zachodnich sąsiadów, ale całego europejskiego rynku. Ponadto obniżki cen surowca są notowane od co najmniej trzech lat.

— Nie mamy danych, które świadczyłyby o tym, że na Zachodzie ceny spadają — twierdzi rzecznik prasowy LP.

Niepewność kontra opieka

Polskim przedsiębiorcom w jeszcze większym stopniu dokucza niepewność. Dyrektor PIGPD mówi, że jego branża nie ma pojęcia, jaki system sprzedaży będzie obowiązywał w przyszłym roku, tak samo zresztą, jak rok temu nie wiedziała, jaki będzie w 2017 r. Wiceszef SPPD dodaje, że nie wiadomo, jakie będą ceny drewna w przyszłym roku, o których nie decyduje rynek, lecz LP.

— Są pomysły, aby były powiązane z rentownością poszczególnych branż. Takie rozwiązanie stanowczo nam nie odpowiada, bo oznaczałoby, że sektory, w których przedsiębiorstwa działają lepiej i oszczędniej, zostaną ukarane wyższymi cenami — mówi Jędrzej Kasprzak.

Przedstawiciele przemysłu postulowali, by wprowadzić stabilne rozwiązania, a najlepiej, by te kwestie regulowało prawo, np. na poziomie rozporządzeń ministra. Innym pomysłem było wprowadzenie umów długoterminowych. Nie udało się.

— Przemysł drzewny tworzą różni przedsiębiorcy, którzy często mają sprzeczne postulaty. Zdecydowana większość nie chce najbardziej rynkowego systemu sprzedaży, czyli otwartych dla wszystkich przetargów, gdzie liczy się tylko cena. Obecny system sprzedaży w LP jest bardzo opiekuńczy dla przedsiębiorców, pozwala m.in. na rozwój małych i średnich rodzimych firm, a nie tylko koncernów — dodaje Anna Malinowska.

Drewniany eksport

Branża meblarska — obok motoryzacyjnej i komputerowej — należy do najbardziej eksportowych sektorów polskiego przemysłu. Aż dwie trzecie jej przychodów pochodzi z zagranicy. W 2016 r. wartość eksportu mebli z Polski osiągnęła 9,56 mld EUR, w tym — jak wynika z szacunków Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Producentów Mebli — może wzrosnąć do około 10 mld EUR. Główne rynki zbytu to Niemcy — 36 proc., Wielka Brytania — 8 proc., Czechy — 7 proc., Francja — 6 proc., i Holandia — 5 proc. Od 2015 r. Polska jest także największym eksporterem okien i drzwi w Unii Europejskiej. Wartość zagranicznej sprzedaży wyniosła wtedy — według Centrum Analiz Branżowych — około 1,55 mld EUR. Z roku na rok rośnie w dwucyfrowym tempie. Do polskich towarów eksportowych należą również: ścier drzewny, papier, tekstura, materiały podłogowe i płyty drewnopodobne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Opiekuńczy system Lasów Państwowych