(Depesza uzupełniona o tło polityczne, dalsze szczegóły z raportu Ifo)
DREZNO (Reuters) - Niemiecki instytut ekonomiczny Ifo obniżył w czwartek prognozę wzrostu gospodarczego dla Niemiec. W swoim najnowszym raporcie ta wpływowa instytucja ma kolejne złe wiadomości dla ubiegającego się o reelekcje kanclerza Gerharda Schroedera.
Ifo, który najbardziej znany jest z publikacji comiesięcznego indeksu nastrojów wśród niemieckich przedsiębiorców, uznawanego powszechnie za najlepszy miernik sytuacji gospodarczej w Niemczech, obniżył swoją prognozę wzrostu na ten rok do 0,7 procent z 0,9 procent, jakie on sam i pięć innych niemieckich instytutów prognozowało w kwietniu.
Według instytutu w przyszłym roku wzrost wyniesie 2,3 procent, a nie 2,4 jak wcześniej szacowano. Zdaniem Ifo ożywienie po zeszłorocznym spowolnieniu trwa, ale jego natura jest bardzo delikatna, a sytuację komplikują dodatkowo zawirowania na rynkach finansowych, wywołane przez skandale księgowe w USA.
Zdaniem autorów raportu ryzyko dla niemieckiej gospodarki stwarza także perspektywa dalszego umocnienia się euro.
Jednak dla Schroedera, który w sondażach idzie niemal równo z konserwatystami, najgorsza jest prognoza Ifo dotycząca bezrobocia, które w kampanii wyborczej zajmuje centralne miejsce. Zdaniem instytutu przed wyborami bezrobocie nie spadnie poniżej czterech milionów osób.
W tym miesiącu swoje prognozy dla Niemiec obniżyły dwa inne wpływowe instytuty ekonomiczne. W ubiegłym tygodniu instytut RWI obniżył swoją prognozę wzrostu na 2003 rok do 2,3 z 2,6 procent i ostrzegł, że ostatnia zwyżka euro oraz niejednoznaczna sytuacja gospodarki amerykańskiej stwarzają ryzyko dla niemieckiego ożywienia.
Berliński instytut DIW szacuje przyszłoroczny wzrost na 2,0 procent i sądzi, że ożywienie gospodarcze w przyszłym roku będzie stopniowo wygasać.
Ifo zastrzegł, że jego prognozy oparte są na założeniu, że zimą Europejski Bank Centralny (ECB) podwyższy stopy procentowe o ćwierć punktu procentowego, a euro nieco zyska na wartości wobec dolara.
Według instytutu bezrobocie w 2002 roku wyniesie 4,035 miliona osób i będzie o 180.000 większe niż rok wcześniej. Autorzy raportu sądzą, ze w przyszłym roku bezrobocie spadnie do 3,9 miliona osób, ponieważ reformy rynku pracy zapowiadają wszystkie partie, więc wejdą one w życie bez względu na wynik wyborów.
Bezrobocie na tym poziomie instytut i tak jednak określa jako "zastraszająco wysokie".
Sytuacja na rynku pracy obciąża w dużej mierze konto obecnego kanclerza, który w 1998 roku obiecał zmniejszenie bezrobocia do 3,5 miliona osób w 2002 roku.
((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 9700, fax +48 22 653 9780, [email protected]))