OPŁACA SIĘ WYDAWAĆ PODRĘCZNIKI SZKOLNE
Najwięcej wydatków promocyjnych pochłaniają konferencje dla nauczycieli
KONIECZNOŚĆ: Małgorzata Handzlik z Kleksa zaznacza, że każde liczące się wydawnictwo organizuje co roku kilkanaście spotkań i konferencji dla nauczycieli.
Nie kryminały, romanse czy książki sensacyjne przynoszą największe dochody wydawcom. Prawdziwą złotą żyłą mogą być dla nich podręczniki szkolne. Przekonały się o tym dwa bielskie wydawnictwa — Kleks i Debit. W obu zapewniają, że wydanie pierwszej książki dla uczniów całkowicie odmieniło sytuację firmy.
Na rynku podręczników szkolnych panuje tłok. Oprócz wydawnictw od lat nastawionych wyłącznie na tego typu książki, przybywa firm, dla których propozycje edukacyjne stanowią tylko dodatkową formę działalności.
Duże potrzeby
Reforma oświaty rozbudziła apetyty wielu wydawców. Nowe podręczniki, liczne programy autorskie oraz różnorodność zalecanych przez Ministerstwo Edukacji pomocy szkolnych pozwalają prawie każdej firmie znaleźć swoje miejsce na rynku.
— Aby spełnić oczekiwania nauczycieli i uczniów, wydajemy wszystko, od ćwiczeń po podręczniki i przewodniki metodyczne. Tylko w ten sposób możemy przyciągnąć klientów i zapewnić sobie stałych odbiorców — twierdzi Jerzy Handzlik, założyciel bielskiego wydawnictwa Kleks.
— Dopóki nauczyciele będą przebierać w podręcznikach i szukać tych najlepszych, możemy liczyć na rozwój tego segmentu rynku. Nasza firma specjalizuje się np. w materiałach do przedmiotów ścisłych dla uczniów gimnazjów — mówi Lech Plenkiewicz, szef marketingu wydawnictwa Debit z Bielska-Białej.
Czasy zgrzebnej i nudnej książki edukacyjnej już minęły. Aby podręcznik nieźle się sprzedał, trzeba mieć na niego i dobry pomysł, i fachowych autorów.
Dwa w jednym
Większość firm na stałe współpracuje z uniwersyteckimi wykładowcami, tworząc serie wydawnicze o łatwo rozpoznawalnej, kolorowej szacie graficznej.
— Podręcznik, żeby go sprzedać, musi mieć nie tylko przyciągającą wzrok okładkę. Kluczem do sukcesu są: przejrzysty układ, dużo ilustracji i zabawny styl. Liczy się i opakowanie, i zawartość, takie dwa w jednym — wylicza Małgorzata Handzlik z Kleksa.
Książka jak margaryna
Wydawnictwa traktują podręczniki szkolne, jak każdy inny towar rynkowy. To konieczność, jeśli myśli się o zyskach. Bez kontaktu z nauczycielami, spotkań promocyjnych i nieustannego przypominania o istnieniu poszczególnych propozycji, sprzedaż byłaby wręcz niemożliwa.
— Każde liczące się na rynku wydawnictwo organizuje co roku kilkanaście spotkań i konferencji dla nauczycieli. Na tego rodzaju promocje ponosimy największe wydatki — twierdzi Małgorzata Handzlik.
Ta forma marketingu doskonale sprawdza się w przypadku podręczników. Ale księgarnie, szczególnie w mniejszych ośrodkach, nie rezygnują tak łatwo z dystrybucji książek edukacyjnych. To dla nich bowiem zbyt dobry interes.
— Podręczniki są szczególną pozycją na rynku wydawniczym. To jeden z niewielu produktów, za które większość księgarń płaci gotówką z góry. Wydawnictwa edukacyjne są więc w uprzywilejowanej sytuacji — uważa Stach Gąsienica-Szymków, dyrektor Wydawnictwa Pascal, znanego przede wszystkim z przewodników turystycznych.
Wydawcy podręczników szkolnych nie do końca jednak podzielają ten pogląd. Wskazują, że sprawa nie jest taka prosta.
— Książka, a już w szczególności podręcznik, to towar trudny i wymagający. Kiedy jednak dobrze się o niego zadba, może przynieść wydawcy niemałe zyski — przyznaje jednak Małgorzata Handzlik.