Opłacalną ścieżką jest polonizacja

opublikowano: 15-08-2016, 22:00

Alejami Ujazdowskimi przedefilowała wczoraj tylko mała próbka technicznego wyposażenia sił zbrojnych.

Na całym świecie celem organizowania defilad wojskowych jest chwała władców odbierających na trybunie pokaz siły, a przy okazji — także pokrzepianie serc narodu. Bo dla wzrostu realnej siły bojowej armii nie ma przecież znaczenia bardziej czy mniej równe przetoczenie się kompanii czołgów po stołecznym bruku.

Tegoroczna defilada z okazji Święta Wojska Polskiego miała akcent dodatkowy, nawiązujący do szczytu NATO — rozbudowany kontyngent sojuszników. Oprócz goszczących już wcześniej Amerykanów i Kanadyjczyków, tym razem wspartych pokazowo czołgami Abrams i transporterami Bradley, maszerowały plutony lub tylko poczty żołnierzy innych armii sojuszu oraz Ukrainy, a nawet studiujący w Gdyni marynarscy podchorążowie z… Kataru i Kuwejtu.

Alejami Ujazdowskimi przedefilowała tylko mała próbka technicznego wyposażenia sił zbrojnych.

Parada powietrzna oraz kołowo-gąsienicowa wywoływała refleksje na temat pochodzenia sprzętu. I dla praktycznej obronności, i dla gospodarki strategiczne znaczenie ma proporcja między produkcją zawierającą polską myśl techniczną — a importem. Obecnie zwłaszcza na niebie NATO nadal miesza się z Układem Warszawskim.

Akcentem finałowym był klucz F-16, ale poprzedzony poradzieckimi Su-22 i MiG-29. W szyku śmigłowców Puszczyki i Sokoły, produkcji Świdnika, mieszały się z niby wycofywanymi poradzieckimi Mi-8, Mi-17 i Mi-24. Notabene rozstrzygnięty już przetarg na śmigłowce wielozadaniowe po zmianie władzy utknął w decyzyjnym chaosie.

Naszą pięść pancerną, która wciąż stacjonuje przy granicy… zachodniej, reprezentowały dwie kompanie czołgów Leopard. Przypomnę, że kupiliśmy je z zapasów Bundeswehry. Starszy typ 2A4 trafił w 2002 r. do brygady w Świętoszowie po złomowej cenie za sztukę 1 EUR plus VAT.

W 2014 r. do Żagania skierowany został nowszy typ 2A5, kupiony już normalnie, choć niedrogo, po około 1,5 mln EUR za sztukę. Wczoraj defilowała również kompania Twardych PT-91, czyli skansen — naprawdę to poradzieckie T-72 z polskim dodatkiem pancerza reaktywnego.

Twarde z brygady pancernej w Warszawie Wesołej zostały od roku ponownie włączone do defilady z jedynego powodu — zrekompensowania owej jednostce wysiłku goszczenia całego zgrupowania defiladowego. Poradziecka resztówka — która tradycyjnie zarzuciła spalinami władców państwa na trybunie — powinna już dawno zniknąć z polskiej armii, albowiem jej zapaść technologiczna i bojowa w stosunku do wiodących czołgów NATO jest taka, jak np. telewizji analogowej wobec cyfrowej.

Pancerna przyszłość to polonizacja Leopardów, z perspektywą kooperacji przy produkcji ich nowego typu. Sprawdzianem możliwości przemysłu staje się miliardowej wartości modernizacja wozów 2A4 przez spółki Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Wiodące są Wojskowe Zakłady Motoryzacyjne w Poznaniu oraz Zakłady Mechaniczne Bumar-Łabędy w Gliwicach. Poznań perspektywicznie opracował już dokumentację serwisowania także typu 2A5, chociaż MON na razie nie ma w planie jego modernizacji.

Wizerunkowym elementem polonizacji Leopardów byłoby wprowadzenie już opracowanego przez krajowe firmy kamuflażu. Nawet kładzenie farb na pancerzu staje się technologicznym wyzwaniem — na czołgach w polskiej służbie daje się jeszcze wyczuć ślad po Krzyżu Żelaznym bratniej Bundeswehry…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane