Optimus przegrał bitwę w sądzie

Jarosław Królak
opublikowano: 2009-05-20 00:00

Sąd Apelacyjny podważył prawo Optimusa Technologie do odszkodowania za straty zawinione przez fiskusa.

Proces o 36,6 mln zł odszkodowania dla firmy zacznie się od początku

Sąd Apelacyjny podważył prawo Optimusa Technologie do odszkodowania za straty zawinione przez fiskusa.

Nastąpił niespodziewany zwrot w głośnym procesie Optimusa Technologie (OT) ze skarbem państwa o odszkodowanie za straty, jakie poniósł z winy organów skarbowych "stary" Optimus Romana Kluski. Wczoraj krakowski Sąd Apelacyjny uchylił tzw. wyrok wstępny z grudnia 2008 r., przyznający OT prawo do żądania finansowej rekompensaty. Proces wraca do punktu wyjścia.

— Bardzo nas cieszy ten wyrok. Od początku twierdzimy, że OT nie ma legitymacji do występowania w tej sprawie o odszkodowanie od państwa. I zdania nie zmieniamy — mówi Piotr Kaczorkiewicz, prawnik Prokuratorii Generalnej, reprezentującej skarb państwa.

Prawnicy Optimusa nie składają broni.

— To orzeczenie nie jest dla nas korzystne, ale będziemy walczyć dalej i wykażemy szkody poniesione przez naszego klienta — mówi Radosław Potrzeszcz, adwokat OT.

Znów jest 0:0

O wydanie wyroku wstępnego wystąpili prawnicy Optimusa Technologie. Chodziło to, aby na samym początku sąd potwierdził, że spółka, jako następca prawny firmy, wobec której wydawane były bezprawne decyzje skarbowe, ma prawo domagać się odszkodowania. W grudniu 2008 r. krakowski Sąd Okręgowy taki wyrok wydał. Potwierdził, że OT, jako następca prawny dawnego Optimusa, ma podstawy do domagania się pieniędzy za szkody wyrządzone firmie Romana Kluski przez fiskusa. Pozostało tylko wyliczyć kwotę do wypłaty (OT domaga się 36,6 mln zł plus 12 mln zł odsetek). Jednak sprawa się skomplikowała. Prawnicy skarbu państwa odwołali się od orzeczenia. Jak się okazało — skutecznie. Sąd Apelacyjny "odgwizdał spalonego" i nie uznał wyroku wstępnego. Zapewne po wakacjach proces będzie toczył się dalej w Sądzie Okręgowym. Dlaczego sąd wyższej instancji podważył werdykt sądu niższego szczebla?

— Sąd Apelacyjny uznał, że sąd niższej instancji poszedł zbyt daleko i stwierdził, że nie można mówić o odpowiedzialności państwa bez przeprowadzenia całego postępowania dowodowego. Wyrok wstępny można wydać tylko wtedy, gdy spełnione są wszystkie przesłanki odpowiedzialności, zachodzi związek przyczynowo-skutkowy między postępowaniem urzędników a szkodą oraz są podstawy do wyliczenia wysokości szkody. Te okoliczności do tej pory nie zostały wykazane w tym procesie — tłumaczy Piotr Kaczorkiewicz.

Optimus nie płacze

Nieco inaczej wczorajsze orzeczenie widzi druga strona.

— Mimo że nastąpiło uchylenie wyroku wstępnego, to osiągnęliśmy w pewnym sensie to, co zamierzaliśmy. Sąd Apelacyjny nie odmówił nam bowiem prawa do dalszego uczestniczenia w procesie i dochodzenia odszkodowania. Zapewniam, że mamy argumenty i udowodnimy w sądzie nasze racje — mówi mecenas Radosław Potrzeszcz.

Może nareszcie rozpocznie się w tej sprawie klasyczny proces z przesłuchaniami świadków, przedstawianiem rozmaitych dokumentów i opinii. Mimo że sprawa trafiła do sądu w lutym 2006 r., do tej pory w zasadzie nie ruszyła z miejsca. Proces został zawieszony na początku 2007 r. Na nowo ruszył we wrześniu 2008 r.

Jak urzędnicy zniszczyli firmę

W latach 1998-2000 produkowane przez siebie komputery Optimus eksportował na Słowację. Następnie były one importowane do kraju dla szkól. Absurd tamtego prawa polegał na tym, że komputery wyprodukowane w kraju były obłożone 22-procentową stawką podatku VAT, a zagraniczne korzystały ze stawki 0 proc. Przez pewien czas fiskus aprobował praktyki Optimusa (tak samo postępowało JTT Computer). Zmienił jednak zdanie i zarzucił firmie Kluski wyłudzenie zwrotów VAT na 14,5 mln zł i nałożył wielomilionowe kary finansowe. Roman Kluska w pokazowy sposób trafił do aresztu, a następnie zapłacił gigantyczną kaucję wysokości 8 mln zł. Na jego majątku ustanowiono zabezpieczenie na 30 mln zł. Pod koniec 2003 r. NSA orzekł, że Optimus nie łamał prawa i uchylił decyzję skarbówki. Prokuratura umorzyła śledztwo przeciwko prezesowi. Jesienią 2005 r. Roman Kluska dostał… 5 tys. zł za niesłuszne aresztowanie. Do dziś żaden urzędnik nie został ukarany. Kluska sprzedał firmę. Z dawnego Optimusa zostały wydzielone dwa podmioty: Onet.pl oraz Optimus Technologie.

Wizja mami jak Port Praski

Władze Optimusa nigdy nie dzieliły skóry na niedźwiedziu — przynajmniej publicznie. Kiedy prezesi rozważali kolejne strategie, mówili o wykorzystaniu pieniędzy z ubiegłorocznej emisji, a nie o kwotach z odszkodowania.

Pałace na piasku stawiali jednak inwestorzy giełdowi, którzy na wielu forach internetowych uznawali przyszłe odszkodowanie za jedno z najważniejszych aktywów spółki. Faktycznie, kwota robi wrażenie. Po wczorajszej sesji wycena Optimusa wyniosła nieco ponad 37 mln zł, czyli mniej niż odszkodowanie wraz z odsetkami. Kiedy "Puls Biznesu" ujawnił w styczniu, że wstępny wyrok jest korzystny dla Optimusa, kurs rozgrzał się do czerwoności. Akcje dawnego potentata komputerowego wzrosły wówczas przy ogromnych obrotach o prawie 18 proc.

Tym, którzy od dawna mają akcje Optimusa, trudno się dziwić. Nie mają mocnych podstaw, by wierzyć w fundamenty spółki. Wycofanie się z produkcji komputerów, zmieniające się zarządy, zapowiedzi nowej strategii i brak działalności operacyjnej nie nastawiają optymistycznie do jej przyszłości. Inwestorzy liczą więc na: gigantyczne odszkodowanie, sprzedaż nieruchomości, inwestora, który kupi przynajmniej znaną markę.

Taka spółka już była notowana na giełdzie. Jest w upadłości i trwa zacięta walka o jej majątek. Zarabiają na niej przede wszystkim prawnicy, jednak wielu drobnych graczy nadal wierzy, że będzie wielka. Pamiętacie? To Elektrim.

Roman Kluska, założyciel Optimusa:

Samowola urzędnicza nigdy nie została ukarana

1"Puls Biznesu": Dziewięć lat temu Optimus był bezprawnie atakowany i posądzany o przestępstwa podatkowe. Szykany skarbówki i prokuratury wobec pana zbulwersowały opinię publiczną. Do dziś żaden z winnych urzędników nie poniósł kary. Od ponad trzech lat ślamazarzy się proces Optimusa o zadośćuczynienie finansowe. Wczoraj został obalony korzystny dla spółki wyrok wstępny sprzed kilku miesięcy. Nie niepokoi pana łatwość, z jaką państwo unika odpowiedzialności?

Roman Kluska: Mój Optimus został niesłusznie oskarżony o malwersacje podatkowe i surowo ukarany finansowo. Przedstawiano nas jako przestępców w białych kołnierzykach. To była klasyczna nagonka na uczciwą firmę, co się po latach potwierdziło w wyroku sądu. Jednak uderzono w nas tak silnie, że podkopało to pozycję rynkową firmy. To był wyrok śmierci. Samowola urzędnicza nigdy nie została ukarana. Państwo chroniło urzędników, którzy w jego interesie wydawali bezprawne decyzje, a teraz robi wszystko, aby nie zapłacić za swoje błędy.

2Czy pana zdaniem Optimus Technologie, następca prawny dawnego Optimusa, powinien uzyskać odszkodowanie? Domaga się prawie 50 mln zł z odsetkami. Pieniądze poszłyby z kieszeni wszystkich podatników…

Roman Kluska:

Odszkodowanie bezapelacyjnie się należy. Wyrządzono wielkie szkody i wielkie zło, i teraz należy to naprawić. Tego wymaga sprawiedliwość, której w naszym kraju ciągle brakuje. Jeżeli państwo nie poczuwa się do winy za błędy, a może i świadome niszczenie firm przez urzędników, to chyba nie wyszliśmy jeszcze z komunizmu.

3 Czy Sąd Apelacyjny źle postąpił, uchylając wyrok wstępny dający Optimusowi Technologie podstawy do żądania odszkodowania?

Roman Kluska:

Nie znam szczegółów sprawy i niuansów prawnych, ale jestem pewny, że odszkodowanie się należy. Ta sprawa ma szerszy wymiar, bo może rzutować na orzeczenia w podobnych przypadkach. Mam nadzieję, że ostatecznie sędziowie wydadzą sprawiedliwy wyrok.

Jarosław

Królak