Optimus: wciąż nikt nic nie wie

Wiktor Krzyżanowski, Mariusz Zielke
07-06-2001, 00:00

Optimus: wciąż nikt nic nie wie

Transakcja sprzedaży akcji Optimusa holdingowi ITI przez konsorcjum BRE i Zbigniewa Jakubasa od samego początku budzi kontrowersje. Od samego początku było bowiem jasne, że nie jest to zwykła operacja przejęcia przez właściciela telewizji TVN najpopularniejszego polskiego portalu Onet.pl, mimo że tak tłumaczą to strony. Gdyby ITI chciał mieć Onet, kupiłby go od Optimusa i już. Problem w tym, że taka transakcja nic nie zmienia w położeniu BRE, który za wszelką cenę stara się zarobić na akcjach Optimusa, na których dotąd traci. Dlatego duet Wojciech Kostrzewa — Jan Wejchert wymyślił transakcję, którą nie bez kozery nazwano największym majstersztykiem w historii polskiej giełdy. Wciąż nie wiadomo, dlaczego ITI zgodził się zagrać w tym spektaklu: jedni mówią, że jest coś winien BRE, inni, że bank daje coś, o czym nie wiemy. Trudno jednak wyobrazić sobie, by Jan Wejchert z własnej woli płacił po 220 zł za akcje Optimusa, podczas gdy na giełdzie kosztują one około 40 zł.

Mimo tych wątpliwości ITI podpisał umowę z BRE. I wtedy zaczęły się wątpliwości i aneksy. Strony próbowały nadać ludzką twarz transakcji, która początkowo opiewała niemal na 0,5 mld zł. Trochę pomogło — dziś mniej więcej wiemy, kto co i od kogo kupuje. Wciąż jednak więcej wątpliwości niż pewników. Sprawę dodatkowo skomplikował plan podziału Optimusa. Obecnie pewne jest tylko jedno: jeśli stronom uda się doprowadzić sprawę do końca, będziemy mogli wydać jednoznaczny sąd na ten temat.

Po wielu wyliczeniach okazało się, że ITI na transakcji zarobi około 4 mln zł w gotówce, odda zaś BRE sporą część akcji z planowanej w tym roku emisji. Spółka, nad którą ITI przejmie kontrolę - czyli dzisiejszy Optimus po wyłączeniu części technologicznej — dodatkowo wzbogacona została walorami firmy DrQ, tworzącej projekty internetowe, którą Optimus kupił na wolnym rynku. Znów niektórzy sugerują, że to ukłon BRE w stronę ITI, by holding zapłacił jednak wygórowaną cenę 220 zł. Bez tego BRE wszak nie zarobi na nieudanej inwestycji. Pozostał tylko jeden mały problem: jak ITI ma odsprzedać 31 proc. udziałów w spółce technologicznej, skoro oficjalnie będzie ich mieć tylko nieco ponad 20? Zadaliśmy to pytanie analitykom i stronom transakcji. Ci pierwsi nie mają pojęcia. BRE do momentu zamknięcia tego numeru nie odpowiedział. Może i słusznie — w końcu im mniej wiemy, tym lepiej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wiktor Krzyżanowski, Mariusz Zielke

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Optimus: wciąż nikt nic nie wie