Optymizm na placu budowy

opublikowano: 30-09-2014, 00:00

Branża budowlana nadal boryka się z problemem zadłużenia na ponad 900 mln zł, jednak coraz więcej firm z tego sektora odczuwa poprawę rynkowej koniunktury.

Budowlance nadal ciąży bagaż bankructw i zadłużenia. Na liście Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej (KRD BIG) widnieje ponad 26 tys. przedsiębiorstw budowlanych, których łączny dług przekroczył 916 mln zł. Firmy kiepsko radzą sobie także z odzyskiwaniem własnych należności. Do budowlańców nie dotarło prawie 473 mln zł od 13 tys. kontrahentów. Mimo to na rynek zaczyna wracać optymizm…

FOT. MW

Światełko w tunelu

Raport GUS z lipca 2013 r. pokazywał ogólny klimat koniunktury w sektorze budowlanym na poziomie minus 15, jednocześnie tylko 13 proc. przedsiębiorców odczuwało poprawę sytuacji, podczas gdy 28 proc. zauważało jej osłabienie. Dane z lipca 2014 r. są już o wiele lepsze. Ogólny klimat koniunktury kształtuje się na poziomie minus 4, zaś poprawę sytuacji w branży dostrzega już 15 proc. przedsiębiorców, a jej pogorszenie — 19 proc. Optymistyczne są też wyniki raportów „Portfel Należności Polskich Przedsiębiorstw” opracowanych przez KRD i Konfederację Przedsiębiorstw Finansowych (KPF). Zgodnie z nimi, w I kwartale 2013 r. ponad 40 proc. przedsiębiorców z branży budowlanej deklarowało, że ich sytuacja się pogarsza, zaś w co trzeciej firmie problem z odzyskiwaniem należności narastał.

W raportach z 2014 r. obraz budownictwa jest znacznie mniej dramatyczny. Odsetek firm, które deklarują pogorszenie swojej sytuacji finansowej zdecydowanie się obniżył i w pierwszym kwartale 2014 r. wynosił 25 proc., a w drugim już tylko 14 proc. Z 12 proc. do 37 proc. wzrósł natomiast odsetek przedsiębiorstw, których kondycja się polepszyła.

Oznaki ożywienia widać również na listach dłużników KRD. Od stycznia 2011 r., co pół roku kwota zadłużenia branży budowlanej zwiększała się o około 100 mln zł, tymczasem w ostatnim roku (czerwiec 2013 — czerwiec 2014) wzrost wyniósł już tylko 40 mln zł. Wyniki raportu Keralla Reserch w części wykonanej na zlecenie Europejskiego Funduszu Leasingowego (EFL) wskazują z kolei na wzrost inwestycji w branży budowlanej. Zgodnie z nimi, odsetek firm, które planują zainwestować w sprzęt budowlany korzystając z leasingu wzrósł do 9,2 proc. (w III kwartale 2013 r. wynosił 0 proc.).

— Cieszy nas większe zainteresowanie przedsiębiorców finansowaniem sprzętu budowlanego. Dla EFL rynek maszyn i urządzeń był zawsze ważnym kierunkiem rozwoju. Pomimo kryzysu i widocznego spadku obrotów w tym segmencie, udział maszyn budowlanych w portfelu leasingowanych maszyn EFL sięga 23 proc. — mówi Radosław Kuczyński prezes EFL.

Przeszkody

W porównaniu z innymi branżami ożywienie w budownictwie jest jednak niewielkie. Według Michała Skorupskiego, współtwórcy Związku Pracodawców Branży Usług Inżynierskich, to dlatego, że nie wyeliminowano głównych źródeł zapaści tego sektora.

— Nie wyciąga się wniosków z klęski programu drogowego i kolejowego. Umowy są wciąż jednostronnie korzystne dla zamawiających. Zwyczaje zamówień publicznych przechodzą na rynek prywatny, a prawnicy zamawiających prześcigają się w coraz bardziej restrykcyjnych zapisach — uważa Michał Skorupski.

Tłumaczy, że rynek jest nadal zdominowany przez zamawiających, którzy dyktują ceny i warunki, tworzą reguły, powodujące nierównowagę rynkową. Relacja zamawiający — wykonawca nie opiera się na współpracy i zrozumieniu, ale na kontroli i restrykcyjnych umowach, na straży których stoją prawnicy.

— W oczach zagranicznych inwestorów jesteśmy uznawani za ryzykowny rynek, na którym brakuje kultury rozwiązań nakierowanych na współpracę. Rynek dla ryzykantów, niepromujący etycznych praktyk. Rynek zdominowany przez prawników procesowych, niekształtujący ciekawych rozwiązań technicznych czy ekonomicznych — zauważa Michał Skorupski.

Okiem eksperta

Idzie ku dobremu

Adam Łącki

prezes Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej

Wyniki Badania „Portfel należności polskich przedsiębiorstw” wskazują, że przedsiębiorcom udało się ujarzmić widmo kryzysu gospodarczego. Dotyczy to także branży budowlanej, która najgorzej przeżyła spowolnienie gospodarcze po inwestycjach na Euro 2012. W tamtym okresie na opłacenie faktur od kontrahentów czekało się średnio 5 miesięcy i 12 dni. Teraz ten czas jest o miesiąc krótszy i wynosi 4 miesiące i 9 dni. Ale to i tak dłużej niż w innych branżach. Dodatkowo dane płynące z rejestru świadczą, że wiele długów wobec przedsiębiorstw z tej branży zostało już spłaconych, co dobrze wróży na przyszłość.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ANNA GOŁASA

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane