ORBIS UTRZYMAŁ POZYCJĘ LIDERA

Tomasz Krzyżanowski
opublikowano: 1999-10-28 00:00

ORBIS UTRZYMAŁ POZYCJĘ LIDERA

Wielcy touroperatorzy zdołali w tym roku umocnić swoje pozycje

WEJDĄ NIE WEJDĄ: W branży nie ma zgody, czy w najbliższym czasie zaczną działać w Polsce firmy z południa Europy. Krzysztof Piątek (Neckermann) twierdzi, że można się tego spodziewać, Maria Baumgartner (TUI) uważa, że walka o rynek rozegra się między firmami już obecnymi w Polsce. Katarzyna Miller z Vinga i J. Grzegorz Prądzyński — szef Orbisu Travel, nie chcą się w tej sprawie wypowiadać. fot. MP, BS

Mijający sezon turystyczny był znakomity dla dużych biur podróży. Większość z nich zanotowała kilkudziesięcioprocentowy wzrost sprzedaży. Wielcy coraz sprawniej odbijają klientów mniejszym rywalom.

Biura podróży mogą ubiegły sezon zaliczyć do bardzo udanych. Choć liderem na rynku wciąż pozostaje Orbis Travel, to depczą mu po piętach duże zachodnie biura podróży.

Zyski w górę

— Jesteśmy zadowoleni z tego roku. Z naszej oferty skorzystało 50 tysięcy klientów — mówi Maria Baumgartner, przedstawicielka TUI Polska.

Równie optymistycznie mówią o mijającym sezonie w polskim przedstawicielstwie Neckermanna.

— W porównaniu z ubiegłym rokiem, zanotowaliśmy prawie 70-procentowy wzrost wykupionych u nas wycieczek, głównie do Grecji i Hiszpanii — twierdzi Krzysztof Piątek, prezes Neckermann Polska.

Podania wyników odmówił na razie skandynawski Ving. Dobre rezultaty zachodnich touroperatorów nie wynikają jednak ze wzrostu ogólnej liczby wyjazdów, ale z tego, że dzięki agresywnemu marketingowi duże zagraniczne biura coraz wyraźniej odbierają klientów małym biurom polskim. Z rodzimych firm równorzędną walkę może z nimi nawiązać tylko Orbis Travel, który w tym roku też odnotował wzrost sprzedaży.

— Liczymy, że w tym sezonie będziemy mieli ponad 100 tysięcy klientów — dodaje J. Grzegorz Prądzyński, prezes Orbis Travel.

Przedstawiciel polskiego biura podkreśla, że Orbis ma znacznie szerszą ofertę niż konkurenci.

Alpina pomogła

Nieoficjalnie przedstawiciele zachodnich biur przyznają, że ich pozycję wzmocniły kłopoty Alpiny.

— Alpina była dużym biurem, więc jej upadek przekonał klientów, że bezpieczni mogą być tylko z największymi — przyznaje przedstawiciel jednego z największych zachodnich touroperatorów.

Innego zdania jest J. Grzegorz Prądzyński.

— Upadek Alpiny kładzie się cieniem na całej branży, choć duże biura mogą odnieść z tego powodu krótkotrwałe korzyści — podkreśla prezes Orbis Travel.

W branży turystycznej mówi się, że Alpina nie będzie ostatnia i w przyszłym roku można się spodziewać kilku kolejnych bankructw, choć nie będą to już biura tej wielkości co krakowska spółka.

— Jestem zdecydowanie przeciwny stwarzaniu takiej atmosfery. Jeżeli ktoś ma wiarygodne informacje o kłopotach jakiegoś biura, powinien je ujawnić w interesie klientów. W przeciwnym wypadku można podejrzewać, że jest to niezbyt uczciwy sposób walki stosowany przez wielkich, wymierzony w mniejszych konkurentów — sumuje J. Grzegorz Prądzyński.