Orlen dokona przymusowego wykupu akcjonariuszy Energi. Podano datę

Kamil ZatońskiKamil Zatoński
opublikowano: 2026-09-24 07:30
zaktualizowano: 2026-09-24 16:33

Paliwowy koncern poinformował, że dokona przymusowego wykupu pozostałych akcjonariuszy Energi. Formalnie ogłoszenie operacji nastąpi 30 września, a cena wyniesie 27,6 zł za jedną akcję. "Szklanka jest do połowy pełna" - komentuje fundacja, skupiająca część drobnych akcjonariuszy.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Wieloletnie saga dobiega końca. 30 września Orlen ogłosi przymusowy wykup niespełna 5 proc. akcji Energi, które pozostają poza jego posiadaniem. Dokona tego po 27,60 zł za sztukę, co - jak podkreślono w komunikacie - jest zgodna z wartością godziwą wyznaczoną przez firmę audytorską.

Na zamknięciu sesji 23 września kurs akcji spółki wyniósł 20 zł.

Kontrowersyjna emisja z prawem poboru

Wiosną Energa przeprowadziła emisję z prawem poboru, w wyniku której udział Orlenu w kapitale zakładowym wzrósł z 92,46 do 95,24 proc., a udział w ogólnej liczbie głosów do 96,06 proc. Otworzyło to drogę do wyciśnięcia drobnych akcjonariuszy, bo zgodnie z polskim prawem przekroczenie 95 proc. pozwala na przeprowadzenie przymusowego wykupu akcji będących w posiadaniu pozostałych inwestorów.

Emisja budziła kontrowersje i sprzeciw części akcjonariuszy mniejszościowych. Uważali oni bowiem, że prawdziwym celem emisji nie jest dokapitalizowanie Energi, ale osiągnięcie progu 95 proc. przez Orlen i wyciśnięcie drobnych akcjonariuszy. Bo choć każdy z akcjonariuszy mógł wziąć udział w emisji, to w praktyce wiele osób mogło o tym nie wiedzieć lub nie zaprzątać sobie tym głowy. Fundacja "To co najważniejsze", reprezentująca ok. tysiąca drobnych akcjonariuszy grupy energetycznej, zwracała uwagę, że wśród drobnych akcjonariuszy są przede wszystkim dawni, emerytowani pracownicy spółki, którzy otrzymali akcje w czasie jej prywatyzacji, więc prawdopodobieństwo, że skorzystają z prawa poboru, było niskie.

Orlen utrzymywał, że celem emisji akcji było wzmocnienie kapitałów własnych Energi, poprawa wskaźników zadłużenia oraz zapewnienie stabilnego finansowania programu inwestycyjnego realizowanego zgodnie ze Strategią Grupy Orlen 2035.

Długa batalia mniejszości w Enerdze

Spór w akcjonariacie istniał od wielu lat. Część inwestorów domagała się wypłat dywidend i uczciwej w ich odczuciu ceny, po jakiej gotowi byliby sprzedać walory. Fundacja "To co najważniejsze" regularnie komentowała na stronie internetowej działania głównego akcjonariusza, a w analizach zwracano uwagę na wartość księgową przypadającą na akcję spółki (32,8 zł zł po I kwartale), znacznie wyższą od m.in. ceny z ostatniej emisji akcji.

W ostatnich tygodniach Orlen informował o korzystnych dla niego wyrokach sądów w sprawach m.in. dotyczących zasad kształtowania wynagrodzeń członków zarządu i podziału zysku.

Nie wiadomo, czy Energa pozostanie na giełdzie. W lipcu "Rzeczpospolita" spekulowała, że wycofanie z obrotu nie jest wcale przesądzone, a w grę wchodzi utrzymanie firmy w notowaniach, by w przyszłości mieć możliwość pozyskania kapitału.

- Zgodnie z założeniami Strategii Orlen 2035 systematycznie porządkujemy segment Energy. Optymalizacja struktury właścicielskiej spółki Energa wpisuje się w te założenia. O kolejnych krokach poinformujemy rynek zgodnie z obowiązującymi regulacjami - mówi PB Mateusz Witczyński, rzecznik Orlenu.

Fundacja "To co najważniejsze" określa cenę przymusowego wykupu (27,60 zł) jako szklankę do połowy pełną.

"Z jednej strony jest wyraźnie wyższa od wcześniejszych propozycji Orlenu [początkowo, przed laty, wynosiła 8,73 red.], z drugiej – nadal pozostaje znacząco poniżej wycen, na które fundacja powoływała się w ostatnich latach. Fundacja, wspólnie z prawnikami oraz licencjonowanymi doradcami inwestycyjnymi, analizuje obecnie ogłoszoną cenę, sposób jej ustalenia oraz sytuację prawną akcjonariuszy. Po zakończeniu tych analiz podejmie decyzję w sprawie ewentualnych dalszych działań. Uważnie przyglądamy się działaniom Orlenu. Chcielibyśmy, aby przymusowy wykup rzeczywiście oznaczał zakończenie naszej sześcioletniej epopei z Energą i aby akcjonariusze nie musieli po raz kolejny dochodzić swoich praw przed sądem – mówi Jan Trzciński, prezes Fundacji „To co najważniejsze”, cytowany w oświadczeniu.