Orlen przypomina o czeskich kłopotach

  • Jacek Kowalczyk
12-10-2012, 00:00

Pożegnalna wizyta prezydenta Vaclava Klausa będzie okazją do omówienia problemów orlenowskiego Unipetrolu

Dzisiejszy polsko-czeski szczyt polityczny w Warszawie nie będzie tylko kurtuazyjną celebracją ostatniej wizyty prezydenta Vaclava Klausa, którego kadencja kończy się w lutym przyszłego roku. W indywidualnych rozmowach przedstawicieli władz obu państw istotnym tematem może być „czeski kłopot” największej polskiej firmy. Czyli biznesowy impas Unipetrolu, należącego do PKN Orlen.

Minister z prezesem…

Podczas szczytu po raz pierwszy może dojść do spotkania Martina Kuby, wpływowego czeskiego ministra handlu i przemysłu, z Jackiem Krawcem, prezesem PKN Orlen.

— Chcielibyśmy rozmawiać o problemach Unipetrolu, wynikających m.in. z nienaturalnie wysokich stawek narzuconych przez czeskiego operatora logistycznego, a także z rozbudowanej szarej strefy w czeskim sektorze sprzedaży paliw — wyjaśnia Jacek Krawiec.

Przeciwko państwowemu Mero — po bezskutecznych próbach negocjacji stawek — Orlen wystąpił do czeskiego urzędu antymonopolowego. Nic nie wskórał, bo dwa tygodnie temu urząd odrzucił jego skargę.

— Zdziwiło nas, że urząd uzasadnił swoją decyzję tak samo, jak uzasadniało wcześniej swoje stanowisko państwowe Mero. Wskazuje się na konieczność rozliczenia inwestycji w rurociąg, które jednak — jak argumentujemy— zostały poniesione już dawno temu — zaznacza Jacek Krawiec. Zostaje zatem droga negocjacji. Może się uda, zwłaszcza że — jak wynika z naszych informacji zbliżonych do rządu — temat Unipetrolu mogą poruszyć również Waldemar Pawlak, wicepremier i minister gospodarki, oraz Mikołaj Budzanowski, minister skarbu.

…omówią rynkowe kłopoty…

Biznesowy impas Unipetrolu trwa od kilku lat. W tym czasie spółka, zatrudniająca 4 tys. osób, notuje straty lub minimalne zaledwie zyski (strat można się spodziewać również narastająco po trzech kwartałach 2012 r.), co wynika także z niekorzystnych warunków makroekonomicznych.

— Od 2009 r. jedna piąta europejskiego potencjału rafineryjnego została zlikwidowana i nadal jest zbyt duża w stosunku do potrzeb, a to oznacza presję na marże. W tej chwili są wprawdzie na nieracjonalnie wysokim poziomie ponad 10 USD za baryłkę, ale w krótkiej perspektywie spodziewam się powrotu do 2-4 USD — przewiduje Jacek Krawiec. Na niekorzystnym tle makroekonomicznym lokalne kłopoty są tym bardziej dolegliwe. Dlatego bolą stawki logistyczne Mero, dwu — trzykrotnie wyższe od średniej europejskiej (szacunki Orlenu), szara strefa szacowana na 15-20 proc. rynku (takie są wyniki badań zrealizowanych dla Orlenu).

…i klimat polityczny

Pogorszyła się też atmosfera. Czeskie media piszą czasem o wizji Martina Kuby, który chętnie stworzyłby narodowego czeskiego czempiona petrochemicznego, opartego na trzech filarach: na Mero, Cepro (firma zajmuje się dystrybucją, przesyłem i handlem hurtowym) i Ceskiej Rafinerskiej, należącej do orlenowskiego Unipetrolu. Przekonują też, że Orlen niewiele w Unipetrolu zainwestował.

— Do 2011 r. zostawiliśmy w Czechach ponad 100 mld CZK (czyli ok. 16 mld zł po obecnym kursie), na co składają się wydatki na zakup, inwestycje modernizacyjne i podatki. Teraz stawiamy raczej na optymalizację działalności Unipetrolu, bo nie ma sensu zwiększać mocy przerobowych, skoro wokół zamyka się rafinerie. Trudno byłoby nam zresztą wyjaśnić akcjonariuszom, dlaczego zwiększamy nakłady na firmę, która przynosi straty — tłumaczy Jacek Krawiec.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Orlen przypomina o czeskich kłopotach