Orlen szykuje się na sankcje

Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Sankcje na import rosyjskiej ropy drogą morską, wchodzące w życie 5 grudnia, nie powinny być dla polskiego rynku szokiem. Sankcje na import rosyjskich paliw, od 5 lutego, to trudniejszy temat.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • co oznaczają dla polskiego rynku sankcje wchodzące w życie 5 grudnia
  • jakie znaczenie mają ograniczenia planowane od 5 lutego
  • czym Orlen może zastąpić ropę z Rosji
  • dlaczego Czesi i Węgrzy nie mogą jej zastąpić niczym
  • jaki wpływ na rynek ma popyt z Ukrainy

Od 5 grudnia obowiązywać będzie unijne embargo na import rosyjskiej ropy drogą morską. Dla PKN Orlen, największej w Polsce firmy paliwowej, wstrząsem to nie będzie.

- Orlen zrezygnował z drogi morskiej już krótko po ataku Rosji na Ukrainę. Poza tym nowe przepisy znane są już od wielu miesięcy i rynek europejski intensywnie się do nich przygotowywał – uspokaja Armen Artwich, wiceprezes Orlenu.

Przyjaźń północna i południowa

Sankcje nie dotyczą ropy sprowadzanej z Rosji rurami, czyli w praktyce rurociągiem Przyjaźń. Dla naszego regionu ma to duże znaczenie.

Dziś polskie rafinerie Orlenu zaopatrywane są północnym odcinkiem ropociągu Przyjaźń, ponadto drogą morską płynie do nas ropa z Arabii Saudyjskiej, Morza Północnego, Stanów Zjednoczonych i zachodniej części Afryki.

Sankcje albo kary:
Sankcje albo kary:
Największa polska rafineria w Płocku przerabia dziś ropę z wielu kierunków, w tym z Rosji. By się od niej odciąć i nie płacić Rosjanom kar umownych, potrzebuje europejskich sankcji.
fot. Bartek Sadowski/Bloomberg

Północna nitka Przyjaźni wiedzie dalej do Niemiec. Stąd dyskusje na temat przyszłości niemieckiej rafinerii Schwedt, której pakiet większościowy należy wciąż formalnie do Rosjan mimo nadzwyczajnego przejęcia zarządu przez niemiecki rząd. Jeśli rosyjskiej ropy z Przyjaźni w Schwedt zabraknie, rafineria będzie musiała się posiłkować dostawami z Polski. Słychać więc spekulacje o potencjalnym przejęciu kontroli nad rafinerią przez Orlen. Koncern tego jednak nie komentuje.

Południowa nitka Przyjaźni prowadzi na Węgry, Słowację i do Czech, gdzie Orlen, poprzez Unipetrol, ma dwie rafinerie.

Zabiegi o sankcje

Polska wraz z Niemcami zabiegają w Brukseli, by północna nitka Przyjaźni została objęta sankcjami. Polska liczy, że dzięki temu będzie mogła zaprzestać kupowania ropy z Rosji i – ze względu na siłę wyższą – uniknąć kar umownych. Polski Orlen ma bowiem wciąż dwa kontrakty na rosyjską ropę - jeden wygasa w pierwszym kwartale 2023 r., a drugi w 2024 r. Koncern jest w stanie zastąpić te wolumeny dostawami morskimi, zwłaszcza że po wejściu Saudi Aramco na polski rynek amerykańscy dostawcy – jak przekonują ludzie z Orlenu – stali się bardziej otwarci i elastyczni w negocjacjach.

Starań o embargo na południową nitkę Przyjaźni nie ma, ponieważ z rosyjskiej ropy nie są dziś w stanie zrezygnować ani Węgry, ani Czechy. Czeskie rafinerie Orlenu nie są też technicznie przygotowane do przyjmowania surowca innego niż rosyjski.

Nadchodzi embargo paliwowe

Kolejna ważna data dla rynku paliw to 5 lutego. Wtedy wejdzie w życie embargo na rosyjskie produkty ropopochodne, czyli paliwa. Jak to wpłynie na rynek polski i europejski?

- Wybieganie w przyszłość jest ryzykowne. Poza tym diesel to problem nie tylko w Polsce – wymijająco odpowiada Janusz Szewczak, wiceprezes Orlenu.

Polskie rafinerie produkują mniej paliw, niż wynosi polskie zużycie, znaczenie ma więc import. Orlen zapewnia, że nie kupuje paliw z kierunku rosyjskiego, ale inni rynkowi gracze kupują i do 5 lutego mają do tego prawo.

Przedstawiciele Orlenu uspokajają jednak, że od początku roku działa w Szwajcarii jego spółka tradingowa, zajmująca się zakupem paliw na rynkach zagranicznych.

Walka o mniejszy limit

Przedstawiciele koncernu wskazują, że ważniejsze od sankcji są z ich punktu widzenia plany ustalenia maksymalnej ceny ropy naftowej z Rosji. Rozmowy na ten temat prowadzą państwa G7 i na razie uzgodniły poziom 65-70 USD za baryłkę.

Na środowej konferencji przedstawiciele Orlenu oświadczyli, że Polska optuje za poziomem niższym, a obecnie proponowana cena maksymalna jest nie do przyjęcia.

Mniejszy popyt z Ukrainy

Na ceny w Polsce i regionie wpływa też popyt z Ukrainy, która do wojny importowała paliwa ze Wschodu. Przedstawiciele Orlenu wskazują jednak, że o ile zaraz po ataku Rosji popyt ukraiński mocno wzrósł, o tyle teraz, wraz z postępującymi zniszczeniami w kraju, spada.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane