We wtorek PKN Orlen pochwalił się nową dwuletnią umową z Rosnieftem. Chwalił się, gdyż wolumen kontraktu z rosyjskim dostawcą został zmniejszony w stosunku do poprzedniej umowy — z 5,4—6,6 do 3,6 mln ton ropy rocznie.
Rura kontra statek
„Ograniczenie wolumenu nie wpłynie na bezpieczeństwo dostaw. Jesteśmy na to gotowi dzięki dobrym relacjom handlowym z dostawcami z innych regionów świata’’ – komentował na twitterze Daniel Obajtek, prezes Orlenu.
PKN Orlen, największy dystrybutor paliw w Polsce, nie wydobywa tego surowca w kraju, więc w całości polega na imporcie. Ze względów historycznych głównym kierunkiem importowym jest Rosja, choć — podobnie jak gazowy PGNiG — stara się dywersyfikować źródła dostaw. Nie jest to strategia oczywista ze względu na infrastrukturę: ropa ze Wschodu płynie do Polski rurami, a z innych kierunków statkami. To drugie jest logistycznie i kosztowo bardziej złożone, choć niska cena ropy z niektórych kierunków może kompensować tę różnicę.
Mimo to koncern „aktywnie poszukuje nowych rynków i poszerza portfel dostawców oraz gatunki ropy’’. Poza ropą rosyjską rafinerie Orlenu korzystają z surowca sprowadzanego z Arabii Saudyjskiej oraz z dostaw spotowych, m.in. z Morza Północnego, Angoli czy Nigerii.
Tydzień temu koncern zawarł też pierwsza umowę terminową z dostawcą z USA. Wyśle ją do Polski Exxon Mobil, największa spółka paliwowa na świecie. W ciągu roku przypłynie w ten sposób 1 mln ton surowca, zasilając orlenowskie rafinerie w Polsce, Czechach i na Litwie.
Na rosyjskim paliwie
W 2020 r. Orlen przerobił 29,5 mln ton ropy. Nie wiadomo, jaki dokładnie był udział ropy rosyjskiej, ale wiadomo, że stanowił większość. Z informacji NBP, opublikowanych w lutym 2021 r., wynika, że w III kw. 2020 r. sprowadzono do Polski 6,8 mln ton ropy, 60 proc. pochodziło z Rosji, zaś największym graczem na polskim rynku paliwowym jest PKN Orlen.
