Oshee bierze witaminy

Karol JedlińskiKarol Jedliński
opublikowano: 2013-04-17 00:00

Po sukcesie na rynku izotoników spółka stawia na produkty związane z suplementami diety. Niekoniecznie w płynie.

Po udanej końcówce zeszłego roku napoje izotoniczne Oshee zostały liderem rynku. Co dalej? Nieoczekiwanie twórcy sukcesu marki zapowiadają, że nie interesuje ich walka w tym segmencie o powiększanie przewagi nad rywalami: Coca- Colą i FoodCare.

— Wydaje się, że pod kątem udziałów w rynku izotoników zbliżamy się do maksimum naszych możliwości. Każdy kolejny procent można zdobyć, jednak pytanie, jakim kosztem. Teraz zamierzamy skupić się głównie na utrzymaniu pozycji lidera i rosnąć wraz z rozwojem segmentu — tłumaczy Dariusz Gałęzewski, jeden z właścicieli Oshee, które w zeszłym roku miało ponad 40 mln zł przychodu i po raz pierwszy wykazało zysk (1,5 mln zł).

Nie tylko tabletki

Deklaracja utrzymania zdobyczy na froncie izotoników nie oznacza jednak, że w krakowskiej spółce nastał czas stabilizacji. Oshee ma wielkie plany związane z inną swoją marką ,czyli Vitamin Shotem, linią napojów witaminizowanych. Już teraz sprzedaż tych produktów stanowi połowę przychodów całej spółki. Do 2015 r. przychody z Vitamin Shota mają być wielokrotnością obecnych 20 mln zł. Bo i potencjalnie rynek jest o wiele chłonniejszy niż w przypadku izotoników.

— Rocznie na suplementy diety Polacy wydają 2,5 mld zł, a na izotoniki 0,2 mld zł. Witaminy uzupełniamy tylko w tabletkach, połykanych lub rozpuszczanych. Tymczasem na Zachodzie większość osób pije właśnie napoje witaminizowane — tłumaczy Dariusz Gałęzewski.

Współwłaściciel Oshee ocenia, że to właśnie napoje z witaminami mają szansę powtórzyć historię dynamicznego wzrostu znaną z rynku energetyków.

Lody na giełdzie

Z nową strategią za pasem, w pierwszym kwartale Oshee zanotowało wzrost przychodów o 80 proc. rok do roku, do ponad 10 mln zł. Jednak zdaniem Wiesława Włodarskiego, właściciela FoodCare (m.in. izotoniki 4move i witaminowy 4move Shot), suplementy diety w płynie to wcale nie najbardziej perspektywiczna nisza. — Oceniam, że napoje witaminowe będą rosły w tempie zaledwie 15 proc. rocznie.

Oczywiście, można by ten segment rozruszać, spopularyzować, ale wtedy trzeba wydać ogromne kwoty na marketing. A nie widzę chętnego do takiego ruchu. Nie ma go, bo nie ma obietnicy, że inwestycja zwróci się w kilka lat. Bardziej perspektywiczny jest rynek wody — ocenia Wiesław Włodarski.

Witaminowy plan Oshee nie jest jednak związany tylko z napojami. Spółka myśli o sprzedaży witaminowej coli czy jogurtów, ale też lodów, gum oraz słodyczy. Kiedy i w jakiej ilości? To w dużym stopniu zależy od powodzenia spółki na rynku finansowym.

— Przełożyliśmy nasze plany debiutu na GPW na początek 2015 r. Co nie oznacza, że nie rozmawiamy z inwestorami mającymi nas wesprzeć na obecnym etapie — zaznacza Dariusz Gałęzewski.