Siła odbicia w notowaniach euro, funta szterlinga czy też dolara australijskiego to naszym zdaniem pochodna znacznego wyprzedania i skrajnego pozycjonowania uczestników rynku, a nie zmian perspektyw polityki Rezerwy Federalnej. W rezultacie postrzegamy je jako wprawdzie bardzo gwałtowne, ale wciąż jedynie korekcyjne odreagowanie umocnienia.
Strategia TMS
Taką ocenę zdaje się potwierdzać rynek amerykańskich obligacji skarbowych — skala spadku rentowności długu nie koresponduje w żadnej mierze z dotkliwością przeceny dolara. Do kolejnej fali umocnienia dolara potrzebny będzie jednak impuls, jakim stać się może seria informacji potwierdzających ożywienie i poprawę kondycji rynku pracy.Choć możemy już właściwie wykluczyć, że do ograniczenia tempa skupu aktywów dojdzie na posiedzeniu FOMC pod koniec lipca, to nie dopatrujemy się w sformułowaniach, które padły w ostatnich dniach z ust szefa Fedu, podstaw do rewizji oczekiwań, że na taki krok bank zdecyduje się we wrześniu. Silne zwyżki najważniejszych globalnych indeksów giełdowych to tradycyjnie środowisko, w którym złoty powinien zyskiwać na wartości. Jednak EUR/PLN pozostawał w kilkugroszowym przedziale wahań, co dobitnie świadczy o słabym sentymencie inwestorów względem walut rynków wschodzących. Spodziewamy się, że w czerwcu inflacja wyniosła 0,3 proc. r/r. Nie oczekujemy, że RPP będzie skłonna do kolejnych cięć stóp, ale następne dowody dezinflacji nie będą sprzyjać złotemu.