Osłabiony rząd Niemiec musi zająć się reformami

PROCHEM S.A.
23-09-2002, 10:47

BERLIN (Reuters) - W niedzielę koalicja socjaldemokratycznej SPD i Zielonych zdołała wygrać wybory w Niemczech niewielką przewagą głosów. Teraz kanclerza Gerharda Schroedera czeka trudne zadanie zreformowania największej europejskiej gospodarki.

"Czekają nas trudne czasy" - powiedział w poniedziałek rano Schroeder swoim zwolennikom zgromadzonym w Berlinie. Po wyborach przewaga jego koalicji parlamentarnej stopniała do dziewięciu z 21 miejsc.

Dlatego wielu analityków obawia się, że centrolewicowy rząd może okazać się za słaby, by radykalnie zreformować trzecią co do wielkości światową gospodarkę, obciążoną brzemieniem nadmiernego fiskalizmu. Ekonomiści przestrzegają, że Niemcom grozić może nawet stagnacja jakiej od blisko dekady doświadcza Japonia.

Schroeder musi również szybko zabrać się do naprawienia stosunków dyplomatycznych z USA, którym zaszkodził zdecydowany sprzeciw kanclerza wobec udziału wojsk niemieckich w ofensywie przeciwko Irakowi.

Do dalszego ochłodzenia stosunków między dwoma światowymi potęgami przyczyniła się wypowiedź minister sprawiedliwości Herty Daeubler-Gmelin. Według jednego z lokalnych dzienników miała ona porównać strategię prezydenta George'a Busha wobec Iraku do taktyki stosowanej przez Hitlera.

Już obecnie mówi się, że Daeubler-Gmelin nie znajdzie się w nowym rządzie koalicji SPD i Zielonych. Byłoby to pierwszym krokiem w stronę Waszyngtonu, który stwierdził, że wypowiedź minister sprawiedliwości "zatruła" stosunki niemiecko-amerykańskie.

Według wstępnych wyników poparcie dla socjaldemokratycznej SPD kanclerza Schroedera spadło o 2,4 punktu procentowego do 38,5 procent głosów. W ten sposób elektorat ukarał SPD za złamanie obietnicy zmniejszenia bezrobocia, które uparcie utrzymuje się powyżej czterech milionów.

Poparcie do konserwatywnej CDU/CSU premiera Bawarii Edmunda Stoibera wzrosło natomiast o 3,4 punktu do 38,5 procent.

Języczkiem uwagi okazała się partia Zielonych, której przewodzi popularny minister spraw zagranicznych - Joshka Fischer. Poparcie dla dotychczasowego partnera koalicyjnego SPD wzrosło o 1,9 procent do 8,6 procent i uratowało dotychczasowy rząd przed utratą władzy.

Z drugiej strony potencjalny partner koalicyjny CDU - liberalna partia FDP zdobyła zaledwie 7,4 procent, czyli znacznie mniej niż oczekiwano.

Łącznie dotychczasowa koalicja zajmie 306 na 603 miejsc w parlamencie. CDU i FDP będą mieć 295 mandatów. Po uwzględnieniu dwóch mandatów zdobytych przez postkomunistyczną PDS, rząd będzie miał przewagę zaledwie dziewięciu miejsc. Stoiber wydawał się być zadowolony z wyniku niedzielnych wyborów. Jego partia będzie największym ugrupowaniem w Bundestagu, choć ostatecznie zdobyła o dziewięć tysięcy głosów mniej niż SPD.

PONURA ZIMA

Gospodarkę niemiecką najprawdopodobniej czeka okres dalszego osłabienia wzrostu gospodarczego poniżej 0,75 procent oraz spór z Komisją Europejską w sprawie deficytu budżetowego, który może przekroczyć maksymalny w strefie euro poziom trzech procent PKB.

"Następny rząd będzie miał bardzo, bardzo małą większość co może zahamować zmiany" - powiedział Julian Callow, główny ekonomista CSFB.

Mimo niezaprzeczalnego bogactwa, doskonale rozwiniętej infrastruktury oraz silnego przemysłu, którego dzienna produkcja jest warta około dwóch miliardów euro Niemcy mogą nie być w stanie na dłuższą metę utrzymać dotychczasowego poziomu życia.

Społeczeństwo starzeje się, a gospodarka rozwija się zbyt wolno, aby unieść koszty systemu zdrowotnego i pomocy społecznej, uważają ekonomiści.

Aby przeprowadzić reformy osłabiony rząd Schroedera będzie musiał stawić czoła potężnym związkom zawodowym oraz pokonać niechęć społeczeństwa przyzwyczajonego do życia w łatwym dobrobycie i niechętnego radykalnym zmianom.

Na domiar złego wyższa izba parlamentu, Bundesrat, jest zdominowana przez partie opozycyjne, które z pewnością będą blokować działania rządu.

Tuż przed wyborami Schroeder obiecał zmiany w systemie podatkowym i socjalnym opracowane przez panel ekspertów, którym kierował szef Volkswagena - Peter Hartz. Jednak ich wprowadzenie wymagać będzie zarówno poparcia Bundesratu jak i zwartej postawy rządowej koalicji.

"Rząd Schroedera będzie w stanie rządzić bardzo, bardzo krótko. Za czerwono-zielonej koalicji gospodarka Niemiec nie powróci do zdrowia oraz nie wyrwie się z izolacji wobec Europy i Ameryki, w którą wpędził ją Schroeder" - powiedział Stoiber swoim zwolennikom zgromadzonym w Monachium.

Zieloni wchodzą do koalicji wzmocnieni sukcesem wyborczym, co z pewnością pomoże im przeforsować plan podwyższenia tak zwanego "eko podatku" na paliwo, któremu sprzeciwia się lobby biznesowe.

Partię Joshki Fischer charakteryzują również silne tendencje pacyfistyczne, co może osłabić dążenia Schroedera do wzmocnienia roli Niemiec na arenie międzynarodowej.

W ubiegłym roku rząd prawie się załamał, ponieważ cześć parlamentarzystów partii Zielonych sprzeciwiała się wysłaniu wojsk niemieckich do Afganistanu w ramach antyterrorystycznej kampanii prezydenta Busha.

Niepewna sytuacja polityczna w Niemczech może także niepokoić inne państwa unijne oraz kraje kandydackie, która właściwie zawiesił proces negocjacji członkowskich na okres kampanii wyborczych we Francji i Niemczech.

((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 97 00, fax +48 22 653 97 80, warsaw.newsroom@reuters.com))

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PROCHEM S.A.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Osłabiony rząd Niemiec musi zająć się reformami