Ostatnie spadki niewiele znaczą

Przemek Barankiewicz
opublikowano: 2003-08-29 00:00

Czwartek miał dać odpowiedź, czy przecena akcji z poprzedniego dnia była początkiem dłuższej korekty na GPW. Chociaż indeksy spadły, a polski rynek należał do najsłabszych w Europie, trudno wyciągać z przebiegu notowań głębsze wnioski. Spadki kursu KGHM czy Prokomu nie zdołały obniżyć indeksu WIG20 poniżej istotnego poziomu 1591 pkt. Na dodatek korekcie towarzyszył spadek aktywności graczy.

Lepsze od rynku były banki. Największy przedstawiciel sektora na giełdzie już w środę pokazał swoją siłę. Na początku czwartkowych notowań Pekao SA zdołało jeszcze wyśrubować swe historyczne maksimum. Potem lepiej spisywały się papiery BPH PBK i BRE Banku. Informacje szefa NBP, że już we wrześniu mogą być zmienione zasady klasyfikacji kredytów nieregularnych, to bardzo dobra wiadomość dla banków, bo będą one mogły rozwiązać część rezerw. To kolejna — po planowanym cięciu rezerw i podatku CIT (jego redukcja paradoksalnie jest powodem do narzekań bankierów) — dobra informacja dla sektora.

Korekta, która w środę dosięgła m.in. telekomy, początkowo wydawała się krótkotrwała. Stopniowo jednak rośnie podaż akcji operatorów. Prasowe informacje, że Netia chciałaby w tym roku dokonać jednorazowego odpisu wartości licencji wysokości 600 mln zł nie zmienia oczywiście zasadniczo fundamentalnej wartości spółki, ale mogła odstraszyć cześć inwestorów. Na dodatek analitycy ING obniżyli do „sprzedaj” rekomendację dla spółki, twierdząc, że jest ona przewartościowana.

Słabszy od rynku jest nadal Prokom. Wartość umowy spółki z PZU nieco rozczarowała, podobnie jak spekulacje, że Prokom nie jest faworytem przetargu na system finansowy TP SA. Lepiej wiodło się Softbankowi. Jego prezes sprzedał Prokomowi kolejny pakiet (3,6 proc. kapitału) akcji w ramach październikowej umowy. Wśród spółek z indeksu WIG20 spadkami wyróżniały się jeszcze KGHM i Dębica. Silny do niedawna konglomerat tanieje wraz ze spadającą ceną miedzi w Londynie. Dębicy ciągle nie służy sprzedaż pakietu akcji przez jej prezesa.

Po dwóch dniach bardzo silnych wzrostów potaniał Elektrim. Przyszłość zarówno przychodów z ewentualnej sprzedaży udziałów w PTC (450 mln EUR wydaje się marzeniem Elektrimu), jak i inwestycji w PAK jest wielką niewiadomą. Próby odpowiedzi na pytanie, ile obecnie jest warta akcja holdingu, przypominają wróżenie z fusów. Taka sytuacja to raj dla spekulantów, którzy jeszcze długo będą targać kursem Elektrimu.

Ciekawie było w budowlance, która była najsilniejszą branżą na parkiecie. Budimex, jej lider, sprzedał siedzibę za 97,5 mln zł. Wiadomość jest już z pewnością w cenie spółki, bo przecieki na ten temat pojawiły się na początku sierpnia. 6 mln zł zysku grupy na tej operacji nie powala jednak na kolana. Wzrostom tym razem przewodził więc Mostostal Siedlce. Spekulacje, że Polimex zamiast połączyć się z Mostostalem może sprzedać pakiet kontrolny giełdowej firmy inwestorom finansowym, wywindowała kurs siedleckiej spółki najwyżej od ponad trzech lat. Mostostal pociągnął za sobą pozostałe spółki o tej samej nazwie i trudno znaleźć racjonalne przesłanki takiego zjawiska.