Ostre pikowanie komisji Palikota

Jarosław Królak
opublikowano: 2010-09-24 00:00

Janusz Palikot się chwali, lecz twarde dane nie potwierdzają jego entuzjazmu. Biznes nie kryje rozczarowania.

Przyjazne Państwo, najgłośniejsza sejmowa komisja, ma mizerne efekty w likwidacji barier dla firm

Janusz Palikot się chwali, lecz twarde dane nie potwierdzają jego entuzjazmu. Biznes nie kryje rozczarowania.

Poseł PO próbował wczoraj przekonywać, że ponad 2,5-letnia działalność sejmowej komisji Przyjazne Państwo (PP), której szefuje, to pasmo sukcesów.

— Nasza komisja odbyła 377 posiedzeń, najwięcej ze wszystkich. Przyjęła 143 projekty eliminujące absurdy prawne. Aż 78 z nich weszło już w życie — wyliczył Janusz Palikot.

To jednak tylko jasna strona sprawy. Z tej ciemnej wynika, że od początku 2009 r. komisja zaczęła wyraźnie hamować (patrz: infografika). Na łeb, na szyję spadała jej aktywność oraz skuteczność. O tym poseł Palikot już nie mówił.

Na równi pochyłej

Dziś poseł z Biłgoraja ma ogłosić, czy pozostanie w PO, czy założy własną formację polityczną. Wczoraj barwnie podsumował swoje osiągnięcia jako szef komisji PP.

— Gdyby opracowane przez nas projekty ułożyć w jednej linii, to jej długość wyniosłaby 520 metrów. Gdyby chcieć je przeczytać, zajęłoby to ponad 23 godziny — obrazowo przedstawił dorobek komisji.

Od obywateli i przedsiębiorców wpłynęło do niej aż 57 tys. przykładów bubli prawnych.

— Odbyliśmy 151 spotkań z partnerami społecznymi. Dokonaliśmy 680 zmian prawnych — ciągnął poseł.

Zapytany o najważniejsze zmiany, wskazał tylko trzy: odrolnienie gruntów w miastach, zdjęcie podatku VAT z darowizn żywności i wstrzymanie nieprawomocnych decyzji skarbowych.

Przedstawiciele organizacji przedsiębiorców twierdzą, że Janusz Palikot i jego komisja nie spełnili pokładanych w nich wielkich nadziei.

— Kiedy w ubiegłym roku przez 9 miesięcy poseł Palikot był zawieszony jako szef komisji, wyraźnie obniżyła ona loty. Apelowaliśmy wtedy do premiera, aby go przywrócił. Nadzieje związane z jego powrotem okazały się płonne. Komisja się wypala — zauważa Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej (KIG).

Potwierdzają to oficjalne dane. W tym roku komisja pod kierownictwem Janusza Palikota podczas 55 posiedzeń przyjęła tylko 12 drobnych projektów. W takim samym okresie 2009 r. posiedzeń było 82, projektów 19, a 2 lata temu — posiedzeń 173, projektów 72. Regres widać.

Nie tak miało być

Janusz Palikot wskazał, kto rzucał mu kłody pod nogi.

— Blokowała nas machina biurokratyczna. Żaden rząd bez wsparcia szefa partii, klubu sejmowego i marszałka Sejmu nie jest w stanie wygrać walki z jej oporem — mówi szef komisji PP.

Katarzyna Urbańska, szefowa departamentu prawnego PKPP Lewiatan, opowiada o swoich doświadczeniach.

— Na początku komisja załatwiła kilka ważnych dla firm spraw. Z biegiem czasu było coraz gorzej. Przedstawiliśmy jej mnóstwo propozycji, z których przyjęła może 30 proc. Członkowie komisji zaczęli bardziej słuchać przedstawicieli resortów i urzędów. Biznes był spychany do narożnika — przyznaje ekspertka Lewiatana.

Nasi rozmówcy uważają jednak, że komisji nie należy likwidować.

— Wszystko w rękach premiera. Powinien zastanowić się, jak tchnąć w komisję nowe życie — mówi Andrzej Malinowski, prezydent Pracodawców RP.