Ostrożny optymizm chemików

opublikowano: 03-01-2021, 20:00

Silniejszy zwrot branży ku ekologii – taki może być zdaniem menedżerów z polskiego sektora chemicznego skutek pandemii.

Największe polskie firmy chemiczne to najczęściej producenci nawozów mineralnych oraz tworzyw sztucznych. Przykładem może tu być należący do Orlenu włocławski Anwil, czy kluczowe zakłady tworzące Grupę Azoty.

Miniony rok pokazał, że w tych dwóch chemicznych gałęziach sytuacja była bardzo różna m.in. z powodu pandemii.

- To, że działamy w różnych segmentach pozwoliło nam już niejednokrotnie oprzeć się niekorzystnym czynnikom i ten pozytywny wpływ dywersyfikacji widać w wynikach finansowych za minione kwartały 2020 roku – mówi Tomasz Hinc, prezesa Grupy Azoty.

Nowy kapitan
Nowy kapitan
Tomasz Hinc kieruje Grupą Azoty dopiero od miesiąca. 1 grudnia zastąpił odwołanego kilka tygodni wcześniej Wojciecha Wardackiego.
ARC

Dodaje, że w kluczowym dla koncernu segmencie nawozowym wzrosła sprzedaż, a marża EBITDA utrzymała się na wysokim poziomie. Podobnie było zresztą w należących w 95,98 proc. do Grupy Azoty puławskich zakładach azotowych.

- Sektor nawozowy okazał się bardziej stabilny i odporny na niekorzystne trendy rynkowe związane z pandemią. Sprzyjała nam też sytuacja w rolnictwie: wysokie zbiory i dobre ceny płodów rolnych – mówi Tomasz Hryniewicz, prezes spółki z Puław.

Dodaje, że w efekcie m.in. dzięki relatywnie niskim cenom gazu firmie udało się zwiększyć sprzedaż nawozów i utrzymać kilkunastoprocentową marżę. Dobra dla polskich producentów była też polityka Unii Europejskiej, która utrzymała cła na nawozy z Rosji. Będzie to przynosiło korzyści także w nadchodzącym i w kolejnych latach, ponieważ wspólnotowe stawki celne mają obowiązywać aż do 2026 r.

- Pandemia dotknęła natomiast rynek tworzyw, który jest w dużym stopniu zależny chociażby od cen surowców petrochemicznych – zauważa menedżer.

Powodem były z jednej strony niskie ceny, a z drugiej słaby popyt i spore zapasy magazynowe u odbiorców, co przełożyło się niskie wolumeny sprzedaży.

- Liczymy jednak, że w najbliższych miesiącach również i segment tworzyw wróci do fazy wzrostów. Już powoli odbudowujemy wolumeny i wracamy na poprzednie ścieżki cenowe – deklaruje szef puławskich zakładów.

Tomasz Hinc zauważa jednak, że świat po pandemii będzie już wyglądał inaczej.

- Chcemy uwzględnić to w naszej nowej strategii, nad którą obecnie intensywnie pracujemy. W dokumencie, o którym więcej powiemy w I półroczu 2021 roku, na pewno dużo uwagi zostanie również poświęcone kwestiom związanym z polityką klimatyczną i wyzwaniami, jakie stawia przed całym przemysłem idea Europejskiego Zielonego Ładu – mówi szef Grupy Azoty.

W najbliższym roku kontynuowane będą chemiczne projekty inwestycyjne, w tym również te, które realizują spółki należące do Grupy Azoty. W przypadku Puław największe przedsięwzięcie to budowa bloku energetycznego oraz kolejnych instalacji kwasu azotowego.

- Przyszły rok to również kontynuacja budowy naszej flagowej inwestycji Polimery Police, dzięki której staniemy się istotnym podmiotem na rynku polipropylenu, a Polska awansuje w Europie na pozycję jednego z liderów jako jego producent – mówi Tomasz Hinc.

Polimery Police mają być krokiem w kierunku dalszej dywersyfikacji biznesu Grupy Azoty.

- Rok 2021 będzie zależał głównie od tego, jak szybko gospodarka podniesienie się po pandemii. Wpływać na to będą, niezależnie od sektora, liczne czynniki od tempa szczepień i znoszenia obostrzeń, poprzez realizację krajowych planów odbudowy, aż po szeroko rozumiane wsparcie rządowe dla przedsiębiorców – wylicza Dawid Jakubowicz, prezes Ciechu.

Właśnie ta kondycja europejskiej i polskiej gospodarki będzie miała kluczowe znaczenie dla odbiorców produktów chemicznych. W przypadku kontrolowanego przez Sebastiana Kulczyka Ciechu chodzi m.in. o wytwórców szkła, firmy z branży budowlanej, przemysł samochodowy, chemiczny, farmaceutyczny, spożywczy czy meblarski, a także – rolnictwo.

- Odbicie może mieć również pozytywny wpływ na plany inwestycyjne branży – uważa szef Ciechu.

Przypomina też, że trendy zapoczątkowane jeszcze przed pandemią będą kontynuowane. Chodzi m.in. o europejską politykę klimatyczną czy dekarbonizację. W przypadku Ciechu ma to oznaczać ciąg dalszy obniżenia emisji dwutlenku węgla o 30 proc. w ciągu pięciu lat.

- W 2021 r. wchodzimy z ostrożnym optymizmem. Na bieżąco racjonalizujemy koszty, co jest niezbędne, ponieważ musimy być przygotowani na trudniejsze czasy - podsumowuje Tomasz Hryniewicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane