Oszuści owijają fiskusa w folię

Wyłudzenia VAT to plaga w obrocie folią stretch. Skarbówka szuka brakujących podatków w kasie uczciwych firm

Rynek folii stretch, powszechnie stosowanej do owijania i zabezpieczania towarów, np. paczek, pudeł, przesyłek, palet itp., jest wart w Polsce około 1 mld zł rocznie i ciągle rośnie. Uczciwym firmom nastroje psuje jednak to, że upodobali go sobie oszuści podatkowi. Z sygnałów płynących do „PB” wynika, że ich ofiarą padło wielu przedsiębiorców. Służby skarbowe nie radzą sobie z przestępcami, a po podatek wyciągają rękę do uczciwych przedsiębiorców, przypadkowo wplątanych w transakcje ze „słupami”. Na dowód branżowi przedsiębiorcy wymieniają nazwisko oszusta. Choć w branży jest powszechnie znany, skarbówka i organa ścigania nie zdołały zablokować jego oszukańczej działalności.

Zobacz więcej

ŁATWY CEL: Przedsiębiorcy handlujący folią stretch żalą się, że kontrolerzy skarbowi, podlegający wiceministrowi finansów Wiesławowi Jasińskiemu, zamiast łapać oszustów, przychodzą po pieniądze do firm nieświadomie wplątanych w karuzele VAT. Marek Wiśniewski

Strach handlować

— Działa od lat — pojawia się, kupuje towar, sprzedaje w kraju, nie odprowadza VAT i znika, by pojawić się pod inną firmą, często założoną na nazwisko innej osoby. Nazwisko tego oszusta zna cała branża. Problem w tym, że ukrywa się pod wieloma firmami słupami, tworzy całe ich łańcuszki, więc bardzo trudno jest się zorientować, że ma się z nim do czynienia. Informacje o nim wielokrotnie trafiały do odpowiednich służb — bez skutku. Jedyny efekt jest taki, że skarbówka kontroluje uczciwe firmy, które nieświadomie sprzedały coś oszustowi lub coś od niego kupiły, i żąda, by płaciły za niego VAT. Strach handlować folią stretch, w branży nikt nikomu nie ufa — mówi Mirosław Jędrzejczak, właściciel firmy Panda Import z Gorzowa Wielkopolskiego. Twierdzi, że urzędnicy skarbowi nieustannie go kontrolują i wstrzymali mu zwrot 1,8 mln zł VAT.

— Skarbówka już szykowała się do zajęcia naszej nieruchomości i rachunków bankowych. Gdyby do tego doszło, firma na pewno by padła. Dzięki pomocy rodziny i przyjaciół zebrałem pieniądze na zabezpieczenie dla fiskusa w wysokości 1,2 mln zł. Gdy bank dowiedział się, że mamy kontrole skarbowe, odmówił zwiększenia kredytu. Ledwo utrzymujemy firmę przy życiu — mówi Mirosław Jędrzejczak.

 Inni przedsiębiorcy z branży też mówią o oszuście. — Kiedyś kupiłem towar od jednej z jego firm. Gdy moja księgowa zauważyła w lokalnej gazecie artykuł o jego zatrzymaniu przez organa ścigania, zacząłem sprawdzać kontrahenta. Okazało się, że nie był czynnym VAT-owcem. Złożyłem korektę deklaracji podatkowej i dopłaciłem VAT, nie czekając na ewentualne kłopoty. To mnie uchroniło. Oszust tymczasem nadal działa pod wieloma firmami. Znam wielu uczciwych przedsiębiorców handlujących folią stretch, którzy są ścigani przez fiskusa, bo nieświadomie zostali wplatani przez oszustów w łańcuch podejrzanychtransakcji. Służby państwowe nie powinny przerzucać odpowiedzialności na legalnie działające firmy — mówi Przemysław Kranc, właściciel hurtowni opakowań Pionier.

Fiskus kontra Gazela

Andrzej Baranowski, właściciel firmy Folpak, walczy w sądzie z fiskusem, który żąda od niego 1,7 mln zł za oszusta, który nie zapłacił podatku.

— Jeden z klientów kupował towar, deklarując jego wywóz za granicę. Zgodnie z prawem, za każdym razem żądałem od niego dokumentów potwierdzających wywiezienie towaru z kraju i je otrzymywałem. Teraz skarbówka siedzi mi na karku i domaga się 1,7 mln zł, których ten oszust nie zapłacił. Pytałem w urzędzie skarbowym, dlaczego z jego powodu ja mam problemy, ale nie otrzymałem konkretnej odpowiedzi. Urzędnicy zarzucili mi niedochowanie staranności — ich zdaniem, powinienem dopilnować, by kontrahent wywiózł towar za granicę. To absurd. Jeśli będzie trzeba, pójdę ze skargą do Strasburga — mówi Andrzej Baranowski.

Jego firma Folpak działa 30 lat i zatrudnia 250 osób. Kilka lat z rzędu była laureatem nagrody „Gazele Biznesu”, przyznawanej przez „Puls Biznesu” najbardziej dynamicznie rozwijającym się przedsiębiorstwom.

OKIEM EKSPERTA

JERZY MARTINI, doradca podatkowy

Fiskus szuka tam, gdzie są pieniądze

Organy skarbowe w zasadzie nie próbują łapać oszustów. Koncentrują się na firmach wciągniętych przez nich w transakcje, bo wiadomo, że tylko prawdziwy przedsiębiorca ma majątek, którym fiskus jest zainteresowany. Cała filozofia przepisów dotycząca zabezpieczania interesów skarbówki jest anachroniczna. Sprawdza się w przypadku zwykłego zaniżenia podatku, ale w przypadku zawodowych oszustów nie. Oszust działa poprzez podmioty, które nie mają żadnego majątku. Nawet gdyby organy skarbowe wpadły na jego ślad, nie są w stanie nic zabezpieczyć. Dlatego uderzają w uczciwe firmy.

Foliowy problem

Kontrowersyjną praktykę urzędów skarbowych, na którą skarżą się firmy, Ministerstwo Finansów (MF) postanowiło… usankcjonować. W najnowszym projekcie nowelizacji ustawy o VAT (przyjętym przez rząd 25 października) zaproponowało wprowadzenie tzw. solidarnej odpowiedzialności w obrocie folią stretch. Polega ona na tym, że uczciwy nabywca folii od „słupa” zapłaci zaległości podatkowe oszusta. MF tak uzasadnia ten pomysł: „Od dłuższego czasu obserwuje się narastający problem oszustw podatkowych na rynku handlu folią stretch (…). Charakterystyka branży (wysoki wolumen obrotu, niskie marże) wiąże się z tym, że ten sektor jest coraz częściej wykorzystywany do wyłudzeń VAT poprzez organizowanie karuzeli podatkowych. Również informacje napływające od służb kontrolnych wskazują, że branżę tę należy uznać za szczególnie wrażliwą na oszustwa w zakresie VAT (ustalenia zakończonych kontroli wskazują na kwoty sięgające kilkudziesięciu mln zł)”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Oszuści owijają fiskusa w folię