Oszust ze smartfonem? Trafiony, zatopiony

21-09-2015, 22:00

Odwrócony VAT na komórki już dał budżetowi 280 mln zł oszczędności. Półroczny poślizg legislacyjny kosztował jednak ponad 700 mln zł

„PB” wielokrotnie informował, że skala wyłudzeń VAT w handlu elektroniką, głównie smartfonami, jest gigantyczna. To m.in. dzięki naszym publikacjom handel komórkami, tabletami, notebookami, laptopami i konsolami do gier od 1 lipca 2015 r. został objęty tzw. odwróconym VAT, czyli rozwiązaniem, obowiązującym z sukcesami na rynku złomu i stali, w którym podatek płaci jedynie finalny odbiorca. Już po dwóch miesiącach obowiązywania nowego prawa widać, że to był strzał w dziesiątkę. Szkoda, że spóźniony o pół roku.

Tak się kręciła karuzela

Od 2012 r. większość telefonów komórkowych trafiała do Polski nielegalnie, nie będąc zgłaszana do oficjalnych statystyk. Trudniący się tym tzw. znikający podatnicy nie deklarowali i nie odprowadzali VAT do budżetu, a po krótkim czasie kończyli działalność. Potem towar, wraz z naliczonym VAT, przechodził przez łańcuch pośredników (tzw. buforów) i trafiał do konsumenta lub, najczęściej, do dużych i największych dystrybutorów IT. Ci wysyłali do innego kraju Unii Europejskiej w ramach wewnątrzwspólnotowej dostawy towarów lub eksportowali poza UE. I z tego tytułu uzyskiwali zwrot VAT. W rezultacie budżet nie otrzymywał podatku na wstępnym etapie łańcucha, a wypłacał go w końcowej fazie obrotu.

Zadowolony minister

Dowodem na to, że oszuści podatkowi upodobali sobie handel komórkami był fakt, że choć nie produkujemy telefonów, to od 2012 r. na papierze jesteśmy ich wielkim eksporterem. W rekordowym roku (2014 r.) wysłaliśmy za granicę telefony za ponad 10 mld zł, w rekordowym miesiącu (marzec 2014 r.) za prawie 1,1 mld zł!

Odwrócony VAT jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki sprawił, że przestaliśmy być telefonicznym gigantem. W lipcu i sierpniu 2014 r. polskie firmy wyeksportowały komórki warte 1,745 mld zł, w tych samych miesiącach 2015 r. było to o prawie 90 proc. (czyli ponad 1,5 mld zł!) mniej, bo niecałe 230 mln zł. A to oznacza, że tylko w dwóch pierwszychmiesiącach obowiązywania nowego prawa budżet państwa zaoszczędził, bagatela, około 280 mln zł! — Już dziś widać, że mechanizm odwróconego VAT w elektronice daje pozytywne efekty. Wydaje się, że jest jeszcze skuteczniejszy niż w przypadku objęcia nim wyrobów stalowych, a na tym rynku też przyniósł dobre skutki — komentuje Mateusz Szczurek, minister finansów.

Gigantyczne straty

Wczoraj szef resortu finansów był na spotkaniu w Olsztynie, podsumowującym rok funkcjonowania centrum kompetencyjnego branży elektronicznej, utworzonegow tamtejszym Urzędzie Kontroli Skarbowej (UKS), a specjalizującego się w walce z tzw. oszustwami karuzelowymi w elektronice na terenie całego kraju. Zdaniem olsztyńskiego UKS, dane eksportowe za lipiec i sierpień świadczą to o tym, że oszuści przestali obracać komórkami i handel nimi wrócił do normy.

Jeśli przyjąć, że sierpniowy eksport (około 75 mln zł) odzwierciedla normalny stan uczciwej części tego rynku, to rocznie powinniśmy wysyłać za granicę telefony za około 1 mld zł, czyli mniej więcej tyle, ile przed tym, jak rynek smartfonów zainfekowała zaraza wyłudzeń VAT. To oznacza też, że w latach 2012-15 sztucznie wykreowanyprzez oszustów boom zaowocował „lewym” eksportem na poziomie prawie 23,4 mld zł. A straty budżetu w tym czasie sięgnęły aż 4,4 mld zł! Gigantyczną skalę wyłudzeń potwierdzają dane olsztyńskiego UKS. Zgodnie z nimi od 2012 r. do połowy 2015 r. urzędnicy fiskusa zakończyli 565 kontroli w branży elektronicznej i ujawnili nieprawidłowości podatkowe na ponad 4 mld zł (warto jednak pamiętać, że w tej kwocie mogą być wyłudzenia popełnione przy obrocie tymi samymi partiami towaru przez kilka różnych kontrolowanych firm).

Kosztowny poślizg

Czy straty skarbu państwa nie mogły być niższe? Mogły. Odwrócony VAT jako remedium na oszustwa przedstawiciele branży elektronicznej zaproponowali Ministerstwu Finansów (MF) już na początku 2014 r. Odpowiednia nowelizacja ustawy o VAT miała wejść w życie od początku 2015 r., a weszła pół roku później.

MF opóźnienie tłumaczył tym, że nowela była skomplikowana, a uczciwi podatnicy powinni mieć odpowiedni czas na przygotowanie się do zmian. Tyle że przedstawiciele branży elektronicznej przekonywali na łamach „PB”, że… wcale nie potrzebowali więcej czasu. Sprezentowanie oszustom dodatkowego pół roku na wyłudzenia VAT słono kosztowało budżet państwa. Z wyliczeń „PB” wynika, że straty fiskusa w tym okresie tylko na lewym handlu komórkami przekroczyły 700 mln zł. A nowelizacja zawierała instrumenty, wymierzone w oszustów handlujących innymi produktami elektronicznymi, a także tych, działających w innych branżach — paliwowej i metali szlachetnych. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Oszust ze smartfonem? Trafiony, zatopiony