Na środowej sesji amerykański indeks Dow Jones otarł się o rekord wszechczasów. Ale dane makro i rosnąca ropa powstrzymały impet indeksów na Wall Street. W trakcie sesji indeks Dow Jones zbliżył się do poziomu 11701 pkt. To tylko 49 pkt poniżej rekordu wszechczasów wynoszącego 11750 pkt., który padł w styczniu 2000 r.
Jednak ten poziom nie utrzymał się długo, bo do kupna akcji nie zachęcały najnowsze dane makro. Zamówienia na dobra trwałe niespodziewanie spadły w sierpniu o 0,5 proc, podczas gdy ekonomiści prognozowali wzrost o 0,5 proc. Z drugiej strony pozytywnym zaskoczeniem był odczyt sierpniowej sprzedaży nowych domów. Niespodziewanie ich liczba wzrosła o 4,1 proc. do 1,05 mln.
Po tych danych rynek wahał się nad wyborem kierunku. Zdecydowała w końcu cena ropy naftowej, która po zapowiedzi możliwych cięć wydobycia przez OPEC wzrosła w Nowym Jorku o 61 centów, do 61,62 dolara za baryłkę. Ropa powstrzymała wzrost cen akcji i w ostatecznym rozrachunku zwyciężyła strona podażowa.
Wśród spółek wyróżnił się gigant rynku restauracyjnego McDonald’s. Spółka poinformowała o wzroście dywidendy przypadającej na akcję z 67 centów do 1 dolara i wzrosła o prawie 2 proc. Dużą popularnością cieszyły się papiery General Motors, rosnąc o 3 proc. Na targach w Paryżu przedstawiciele największego na świecie koncernu motoryzacyjnego prowadzą rozmowy o potencjalnym połączeniu z francuskim Renault i japońskim Nissanem. W górę poszły akcje Mercka i Intela. W obu przypadkach pomogły spółkom pozytywne dla nich decyzje sądów.