Outsourcing odpowiedzią na bolączki

opublikowano: 18-05-2020, 22:00

Wielu przedsiębiorców z rezerwą podchodzi do powierzania obsługi swoich zadań zewnętrznym firmom. Niepotrzebnie.

Zmienia się podejście do korzystania z outsourcingu. Aktualna sytuacja na rynku spowodowana epidemią może przyspieszyć rozwój niektórych nowych zasad współpracy z firmami obsługującymi przedsiębiorców w wykonywaniu ich wewnętrznych zadań lub funkcji. Jak mówi Piotr Hanusiak, prezes firmy Incat, obecny zastój gospodarczy stawia pod znakiem zapytania możliwość kontynuacji wielu projektów, a zarazem trudno nagle porzucić je ze względu na umowy, terminy, zewnętrzne finansowanie.

W konsekwencji, chociażby z uwagi na koszty, część planów jest zawieszana, a realizujące je zespoły zwalnianie. Gdy sytuacja w kraju zacznie się stabilizować, może zabraknąć takich specjalistów. Zdaniem Piotra Hanusiaka rozwiązaniem może okazać się powierzanie wykonania projektów zewnętrznym firmom, ale tak, aby nie stracić wpływu na ostateczny kształt przedsięwzięć. To wymaga zmiany modeli współpracy.

— Muszą one łączyć w sobie zalety klasycznych, znanych do tej pory form, dających klientowi możliwość kontroli, a jednocześnie zdejmować z niego obciążenie związane z tworzeniem oprogramowania czy produktu. Rola usługodawcy ewoluuje zatem do roli partnera technologicznego — mówi Piotr Hanusiak.

Podejście do korzystania z outsourcingu zmienia się nie tylko pod względem zakresu usług. Wydaje się też, że może wzrosnąć zainteresowanie outsourcingiem pracowniczym, który budził wiele kontrowersji. Zarzucano mu pozorowanie stosunku pracy dla niepłacenia składek na ubezpieczenia społeczne pracowników czy podatków. Przełomowy wyrok w tej sprawie wydał jesienią ubiegłego roku Sąd Najwyższy (SN). Orzekł, że nie można z góry przypisywać wspomnianej pozorności.

— Brak regulacji prawnych i nieprzychylne dotąd orzecznictwo sądów powodowały, że przedsiębiorcy podchodzili do outsourcingu z dużą rezerwą. Choć polskie prawo nie działa na zasadzie precedensów, wyrok stanowi mocny argument, aby nie obawiać się tej formy korzystania z zewnętrznych firm — ocenia Anna Wiluś-Antoniuk, radca prawny w agencji zatrudnienia LeasingTeam.

Wyrokiem z 2 października 2019 r. (sygn. II UK 103/18) SN rozstrzygnął spór międzyZakładem Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) a spółką prowadzącą sklepy budowlane. Powierzyła ona ich obsługę firmie zewnętrznej, korzystając z pracy jej załogi. Spółka miała nad tymi pracownikami merytoryczny nadzór. ZUS uznał, że powinni być traktowani jak jej własny personel. SN uznał inaczej. Według niego nawet jeśli w praktyce ludzie ci świadczyli pracę na rzecz właściciela sklepów, nie można domniemywać, że zaistniał tu stosunek „zatrudnienia” między zewnętrznymi członkami obsługi marketu a prowadzącą go spółką.

— Wyrok dowodzi, że tok myślenia z automatu i na skróty jest błędny i nie stanowi wystarczającego argumentu, by kwestionować rzeczywisty outsourcing — komentuje radca.

Jednocześnie przypomina, że obawy przedsiębiorców przed korzystaniem z takiej formy usług są pokłosiem nadużyć z przeszłości, które polegały głównie na pozorowaniu outsourcingu w celu niepłacenia i unikania zobowiązań publicznoprawnych.

— Ponieważ outsourcing zakłada współodpowiedzialność, negatywne efekty takich zaniechań odczuwały firmy zlecające tę usługę, bo musiały zapłacić zaległe należności — mówi Anna Wiluś-Antoniuk.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Iwona Jackowska

Polecane