Windykacja należności przy pomocy firmy zewnętrznej wiąże się z podzieleniem się z nią częścią odzyskanych pieniędzy. Ale i tak jest opłacalna.
Średnie i duże firmy, działające w sektorze B2B, starają się zachować dobre relacje z kontrahentami —zaczynają od samodzielnych negocjacji z dłużnikami. Dopiero po bezskutecznym działaniu decydują się przekazać sprawę do zewnętrznej agencji windykacyjnej.
— Firmy B2C zaś utrzymują działy windykacji. Mają wielu klientów, z których nawet jedna trzecia nie płaci regularnie — mówi Monika Kordaś, kierownik operacyjny w Coface Poland.
Wewnętrzny zespół prowadzi pierwszy etap windykacji, sprawy niezałatwione przekazuje firmom zewnętrznym. Duże korporacje częściej współpracują z kilkoma zewnętrznymi partnerami i dzielą między nie swój portfel należności.
— Tworzenie własnych rozbudowanych działów windykacji nie opłaca się ze względu na nakłady: koszty osobowe, wyposażenie stanowisk call center, oprogramowanie, rozliczenie, statystyki. Decydując się na outsourcing, klient płaci za efekty działań firmy windykacyjnej — twierdzi Monika Kordaś.
Koszty windykacji w wyspecjalizowanej firmie są niższe z uwagi na masowość działań. Zależą od portfela należności (wieku należności, struktury, kwoty kapitału).
— Podstawową opłatą jest prowizja od sukcesu. Praktykowane jest też pobieranie uzgodnionych opłat negatywnych — w przypadku spraw zakończonych bez sukcesu, prowadzonych dla zleceniodawców zagranicznych. Może być także pobrana opłata za wycofanie zlecenia, gdy firma windykacyjna rozpoczęła działania i poniosła koszty — wylicza Monika Kordaś.
— Jeżeli mamy do czynienia z dużymi pakietami windykacyjnymi, koszty ustala się na drodze indywidualnych negocjacji albo w wyniku przetargów czy konkursu ofert — dodaje Sławomir Flis, specjalista ds. PR w firmie Presco.
W przypadku decyzji o przekazaniu sprawy do windykacji sądowej pobierana jest bezzwrotna opłata administracyjna.