Gdy wszystko wokół drożeje, stacje kontroli pojazdów (SKP) od 18 lat niezmiennie trwają przy jednej opłacie za badanie techniczne pojazdu. Nie jest to jednak decyzja przedsiębiorców, lecz wymóg prawny. Stawki ustalone w 2004 r. zupełnie nie przystają do obecnych kosztów prowadzenia działalności. Galopująca inflacja, rosnące koszty energii oraz wynagrodzeń wraz z nowymi obowiązkami nakładanymi na SKP to gotowy przepis na katastrofę.
Z danych Rejestru Dłużników BIG InfoMonitor i bazy informacji kredytowych BIK wynika, że na koniec września przeterminowane zobowiązania stacji kontroli pojazdów wyniosły 67,8 mln zł wobec 25 mln zł przed rokiem. To wzrost o niemal 170 proc.
Głównym zmartwieniem firm wykonujących okresowe przeglądy techniczne jest wysokość opłaty za badanie pojazdu do 3,5 tony (takich badań przeprowadza się najwięcej). Od 18 lat cena za usługę wynosi 98 zł.
— Od tego czasu znacznie wzrosły koszty prowadzenia działalności, w tym serwisu przyrządów i urządzeń stanowiących obowiązkowe wyposażenie SKP. Zwiększyły się także podatki oraz opłaty związane z zatrudnieniem. Ostatnio doszła rosnąca inflacja, szczególnie cen zakupu energii. Nic więc dziwnego, że coraz częściej pojawiają informacje o kolejnych upadłościach — mówi Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor.
W tym roku pojawiała się co prawda szansa na wprowadzenie zmian związanych z waloryzacją opłat przy okazji konieczności dostosowania krajowych przepisów do unijnych. Stawki jednak nie drgnęły. Mimo to nowe przepisy w sprawie zakresu i sposobu przeprowadzania badań technicznych nakładają kolejne wymagania na SKP, a co za tym idzie — dodatkowe koszty. To może jeszcze bardziej pogrążyć przedsiębiorców. Eksperci z Konfederacji Lewiatan i Związku Pracodawców SKP obawiają się upadku nawet kilku tysięcy firm. Tylko w pierwszym półroczu zbankrutowało ich aż 150, a co trzeci diagnosta rozważa zmianę branży.
— Kwota 98 zł od dawna nie jest w stanie pokryć kosztów ponoszonych przez stację kontroli pojazdów. Należy również pamiętać, że 23 proc. z tej opłaty stanowi podatek VAT. Cały czas apelujemy do rządu o waloryzację cennika. SKP same nie mogą modyfikować cen usług, tak jak to robią inne branże. Wystarczy spojrzeć na minimalne wynagrodzenie sprzed 18 lat — wtedy wynosiło 824 zł brutto, dziś 3010 zł. Jak zatem przedsiębiorcy mają sprostać chociażby wymaganiom dotyczącym zatrudnienia pracowników — pyta Marcin Barankiewicz, prezes Polskiej Izby Stacji Kontroli Pojazdów.
Mimo apeli sprawa ciągle pozostaje nierozwiązana, trzymając zainteresowanych w niepewności. Niezależnie od ustalonej stawki coroczny przegląd samochodu to nie tylko kwestia wymogów prawa, ale przede wszystkim bezpieczeństwa.
— Obawiam się, że przy tak wysokich i ciągle rosnących kosztach prowadzenia działalności sprostanie nowym przepisom może okazać się niemożliwe, co w konsekwencji doprowadzi do plagi bankructw stacji — mówi prof. Waldemar Rogowski, główny analityk BIG InfoMonitor.
Może stacji jest po prostu za dużo? Nic z tych rzeczy. W 2020 r. niespełna 5,4 tys. SKP wykonało ponad 18,9 mln badań, zatem na jedną stację przypadało dziennie ponad 11 pojazdów.
— W przeliczeniu na 8-godzinny dzień pracy daje to średnio jeden zbadany pojazd na 42 minuty. To niezbicie dowodzi, że stacje mają co robić i są potrzebne — podsumowuje Marcin Barankiewicz.
Tyle na koniec września wyniosły przeterminowane zobowiązania stacji kontroli pojazdów w 25 mln zł przed rokiem. To wzrost o niemal 170 proc.
