Polski inwestor namawia do udziału w zakupie Polmosu m.in. CEDC, potentata w dystrybucji alkoholi. Inwestycja może go kosztować 600 mln zł.
Resort skarbu od co najmniej dwóch lat próbuje sprywatyzować Polmos Białystok. Zainteresowani to m.in. Belvedere Dystrybucja, Central European Distribution Corporation (CEDC) oraz Polmos Lublin, którego współwłaścicielem jest Janusz Palikot.
— Budujemy konsorcjum, które może uczestniczyć w prywatyzacji. Rozmawiamy z firmami działającymi w Polsce, by w przyszłości zapewnić spółce sieć dystrybucji na lokalnym rynku. Prowadzimy też rozmowy z zagranicznymi producentami i dystrybutorami, którzy zapewnią dostęp do rynków światowych. Negocjujemy z funduszami venture capital — mówi Janusz Palikot, prezes Polmosu Lublin.
Nie ujawnia nazw potencjalnych uczestników konsorcjum. Wiadomo jedynie, że w Polsce trwają rozmowy z CEDC.
Janusz Palikot zamierza sfinansować zakup Polmosu nie tylko we współpracy z innymi firmami, planuje także wzięcie kredytu oraz wyjście z Ambry, producenta win.
— Należy do mnie około 10 proc. akcji Ambry. Jeśli będę mógł kupić Polmos Białystok, sprzedam je — deklaruje Janusz Palikot.
Na zakup Polmosu inwestor musi wyłożyć około 600 mln zł — na tyle jej wartość wycenia bowiem Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP).
— Resort ma dwie koncepcje prywatyzacji. Pierwsza to wprowadzenie spółki na giełdę. Takie działanie może ożywić rynek kapitałowy, ale firmie nie przyniesie korzyści. Polmos potrzebuje inwestora branżowego, który zapewni dostęp do rynku. Niebezpieczne są też koncepcje sprzedania inwestorom mniejszościowych pakietów. Może to powodować konflikty podobne do trwającego w PZU — uważa Janusz Palikot.
Jego zdaniem, błędem jest też planowane przyłączenie do Polmosu Białystok innych producentów.
— Rozważane jest włączenie Polmosu szczecińskiego, a mówi się też o łódzkim i sieradzkim. Takie działania to przerzucanie przez MSP odpowiedzialności na inwestora. Skoro dla nierentownych firm dotychczas nie znaleziono inwestorów, to przyłączenie do silnej firmy, jaką jest Białystok, nic nie pomoże. I tak trzeba będzie je zamknąć — uważa Janusz Palikot.
Zapewnia jednak, że gdyby kupił białostocką fabrykę, nie zamknie lubelskiego Polmosu.
— W tym Polmosie mamy przestarzałe urządzenia i już dziś brakuje nam mocy produkcyjnych. Jeśli kupimy Polmos Białystok, przeniesiemy tam produkcję wymagającą nowocześniejszych maszyn. Jeśli zakup Białegostoku nie powiedzie się, wybudujemy fabrykę w Lublinie — zapewnia prezes Polmosu Lublin.



