Paliwa będą drożeć

Maciej Zbiejcik
12-03-2003, 00:00

Rekordowo wysokie ceny ropy mogą oznaczać, że wojna na Bliskim Wschodzie jest nieunikniona. To z kolei zwiastuje dalszą zwyżkę notowań paliw. W pierwszych dniach konfliktu zbrojnego ceny litra benzyny na krajowym rynku mogą przekroczyć 4 zł, a oleju napędowego 3,5 zł.

Wybuch wojny w Iraku nie powinien zakłócić podaży paliw na krajowym rynku. Polscy konsumenci bardziej niż na spadek podaży będą narażeni na wzrost cen.

— Raczej nie ma obawy, by w kraju zabrakło paliwa. Polska importuje ropę z Rosji, a nie z Bliskiego Wschodu. W momencie wybuchu wojny znacznie bardziej prawdopodobna jest zwyżka cen paliw, choć należy spodziewać się, że jej skala będzie dużo mniejsza od ewentualnego wzrostu notowań ropy — ocenia Michał Buczyński, analityk DM Millennium.

W ocenie specjalistów, Polska powinna mieć zapasy paliw na koniec 2003 r. wystarczające na 58 dni. Tymczasem na koniec 2002 roku zgromadziliśmy zapasy na 50 dni.

Kluczowe dla rynku mogą okazać się pierwsze dni ewentualnego konfliktu w Zatoce Perskiej. W tym okresie notowania ropy na świecie mogą skoczyć do 60-70 USD za baryłkę. W Polsce cena litra benzyny powinna przekroczyć 4 zł, a oleju napędowego 3,5 zł.

— W pierwszych dniach po wybuchu wojny prawdopodobny jest silny wzrost cen paliw. Jednak po kilku dniach należy oczekiwać silnej i zdecydowanej przeceny. W drugiej połowie roku notowania ropy mogą spaść znacznie poniżej obecnego poziomu — prognozuje Ryszard Kaczmarek, szef paliwowego biura maklerskiego Reflex.

Dodaje, że Amerykanom zależy, by ceny tego surowca kształtowały się na poziomie 20 USD za baryłkę. Z kolei OPEC dąży do utrzymania notowań na poziomie 30 USD za baryłkę. Ostatecznie kurs ropy może ustabilizować się w okolicach 25 USD.

Zdaniem niektórych analityków, sam wybuch wojny niewiele zmieni.

— W związku z wybuchem wojny mało prawdopodobny wydaje się wzrost cen benzyn powyżej 4 zł. Jednak sytuacja na rynku paliw może się skomplikować, gdy wojna w Iraku będzie się przeciągać — zaznacza Sebastian Słomka, analityk sektora paliwowego BDM PKO BP.

Nagły wzrost cen może okazać się hamulcem ograniczającym konsumpcję benzyn i olejów na naszym rynku. Z pierwszymi symptomami tego zjawiska mieliśmy do czynienia już w ubiegłym roku, kiedy zaobserwowano spadek konsumpcji paliw o 2,8 proc.

— Krajowe rafinerie odczuwają spadek popytu na paliwa. Jedną z przyczyn jest wzrost cen. Jednak z drugiej strony firmom paliwowym sprzyjają wysokie marże rafineryjne — podkreśla Michał Buczyński.

Według wyliczeń Nafty Polskiej, średnia cena detaliczna benzyny Eurosuper 95 wzrosła na koniec lutego o 2,4 proc. w porównaniu ze styczniem i wyniosła 3,43 zł. Natomiast olej napędowy podrożał o 6,2 proc., do 2,93 zł.

Zdaniem Sebastiana Słomki, o spadku popytu na paliwa decyduje słaba koniunktura w gospodarce. Dlatego w tym roku należy oczekiwać stagnacji w obrocie paliwami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Maciej Zbiejcik

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Paliwa będą drożeć