Początek dzisiejszej sesji przyniósł nieznaczne umocnienie się naszej waluty – po godz. 9:00 za jedno euro płacono 4,3450 zł, a za dolara 3,5450 zł. Przyczyniła się do tego wypowiedź uznawanego za „gołębiego” członka Rady Polityki Pieniężnej – Jan Czekaj w wywiadzie dla prasy powiedział, iż w obliczu nasilającej się presji na dalszy wzrost inflacji „Rada nie może zareagować inaczej, niż podnosząc stopy procentowe”. Taka zmiana „wcześniejszego nastawienia” może sugerować, iż podwyżka o 50 punktów bazowych na środowym posiedzeniu Rady jest wielce prawdopodobna – zresztą pisaliśmy o tym już od dłuższego czasu.
Miniony weekend przyniósł informacje i spekulacje na temat poparcia politycznego dla gabinetu Marka Belki, a konkretnie szans na uzyskanie wotum zaufania w parlamencie podczas głosowania 15 października. Socjaldemokracja Polska ponownie stawia warunki, a wszystkie pozostałe partie poza SLD zadeklarowały, iż będą przeciwko. Ponownie zatem możemy mieć trochę zamieszania, jednak prawdopodobieństwo upadku rządu i rozpisania nowych wyborów nie jest wielkie. Tymczasem już jutro rząd przyjmie oficjalny projekt przyszłorocznego budżetu, co może wpłynąć korzystnie na złotego. Jutro także rząd zadecyduje o kształcie prywatyzacji PKO BP – najpewniej nie zastosuje się on do piątkowej sugestii Sejmu i będziemy mieć transzę dla inwestorów zagranicznych. Dzisiaj sekretarz generalny SLD, Marek Dyduch powiedział, iż sejmowa uchwała nie jest wiążąca dla rządu.
Dzisiaj kluczowe dla rynku będą cotygodniowe informacje o przetargu rocznych bonów skarbowych o wartości 1,3 mld zł i 13-tygodniowych za 100 mln zł. Tak jak pisaliśmy wcześniej w perspektywie kilku dni, do posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej, pozostajemy optymistami i spodziewamy się nieznacznego umocnienia się złotego.