Palladia: Złoty znów trendy?

Palladia Capital Markets
opublikowano: 16-11-2005, 10:30

Widać, że sytuacja na scenie politycznej uspokoiła się – inwestorzy pogodzili się z tym, że na inny rząd nie mogą na razie liczyć, a z zapowiedzi Kazimierza Marcinkiewicza wynika, iż tak naprawdę w krótkiej perspektywie trudno będzie oczekiwać negatywnych informacji.

Widać, że sytuacja na scenie politycznej uspokoiła się – inwestorzy pogodzili się z tym, że na inny rząd nie mogą na razie liczyć, a z zapowiedzi Kazimierza Marcinkiewicza wynika, iż tak naprawdę w krótkiej perspektywie trudno będzie oczekiwać negatywnych informacji. Wczoraj rynek otrzymał dzisiaj korzystną informację wpierw z ust wiceminister finansów, a później potwierdzoną przez samego premiera. Kazimierz Marcinkiewicz podał, że do 30 listopada rząd przyjmie poprawkę do przyszłorocznego budżetu zmniejszającą deficyt do 30 mld zł. To czy to będzie rzeczywiście wykonalne to już inna sprawa – zdaniem resortu finansów nie ma podstaw do zmiany założeń makroekonomicznych na przyszły rok przyjętych przez odchodzący rząd Marka Belki – wzrost PKB na poziomie 4,3 proc. r/r i średniorocznej inflacji na poziomie 1,5 proc. r/r. Pytanie zatem w jaki sposób nowy rząd znajdzie oszczędności w kontekście roszczeniowych postulatów parlamentarnych współkoalicjantów – Samoobrony i LPR. Grudzień może zatem zapowiadać się gorąco – pierwsze czytanie autopoprawki rządowej w Sejmie zaplanowano na 7 grudnia. Wcześniej bo 29 listopada podane zostaną dane o wzroście PKB w III kwartale, a 30 listopada Rada Polityki Pieniężnej podejmie decyzję nt. wysokości stóp procentowych.

Wczoraj nadeszło także kilka informacji makro - resort finansów podał także informacje o wykonaniu budżetu po 10 miesiącach b.r.: deficyt wyniósł 58,8 proc. planu, a Narodowy Bank Polski podał, że we wrześniu deficyt C/A wyniósł 357 mln EUR wobec oczekiwanych -385 mln EUR. Bilans handlowy wyniósł -102 mln EUR. Mimo tego nadal notujemy wzrost eksportu i importu i dane te są neutralne, a duży deficyt na rachunku obrotów bieżących to wynik wysokich wypłat dywidend.

Dzisiaj uwaga rynku skupi się przetargu 5-letnich obligacji DS1110 o wartości 1 mld zł. Jeżeli zgłoszony popyt będzie duży to może to przyczynić się do dalszej poprawy klimatu na rynku. Technika pokazuje, że można liczyć na spadek EUR/PLN w okolice 3,965-3,97 i dalej 3,95 w najbliższych dniach, a silnym oporem powinny stać się już okolice 3,98-3,9850 . W przypadku USD/PLN oczekiwałbym wyraźnego przełamania 3,39 i dalszego ruchu w kierunku 3,3650.

Rynek międzynarodowy:

Wtorkowa sesja przyniosła rozstrzygnięcia na rynku eurodolara, co może sugerować, iż najbliższe dni przyniosą umocnienie europejskiej waluty kosztem amerykańskiej. Przez pierwszą jej część kurs EUR/USD zniżkował osiągając nowe lokalne minimum na 1,1642 do czego przyczyniły się gorsze dane o wskaźniku ZEW z Niemiec. Wskaźnik ten spadł w listopadzie do poziomu 38,7 pkt. wobec 39,2 pkt. w październiku. Na rynku spodziewano się wzrostu do 44 pkt. W uzasadnieniu podano, iż do pogorszenia się nastrojów przyczyniła się niepewność co do polityki gospodarczej nowego rządu. Zupełnie bez echa przeszły lepsze dane o wzroście gospodarczym w strefie euro w III kwartale. W ujęciu rocznym wskaźnik PKB wzrósł o 1,5 proc., a kwartalnym 0,6 proc. W obu przypadkach to lepiej o 0,1 pkt. proc. Jednak prognozy co do wzrostu gospodarczego w przyszłym roku Komisja Europejska poda dopiero w czwartek.

O godz. 14:30 nadeszła garść danych makro z USA. I tak indeks aktywności gospodarczej w regionie Nowego Jorku (NY Empire State) w listopadzie wzrósł do poziomu 23 pkt. wobec 12,1 pkt. w październiku i wobec oczekiwań na poziomie 15,5 pkt. Z kolei sprzedaż detaliczna spadła w październiku o 0,1 proc. m/m i a bez uwzględnienia samochodów wzrosła o 0,9 proc. Na rynku spodziewano się odpowiednio -0,7 proc. i +0,2 proc. Najbardziej obserwowany indeks PPI (cen produkcji sprzedanej przemysłu) wzrósł wprawdzie o 0,7 proc. m/m, ale bez uwzględnienia zmian cen żywności i energii spadł o 0,3 proc. m/m. To nieco zaskoczyło rynek, który oczekiwał odpowiednio: 0,0 proc. m/m i +0,2 proc. m/m. Komentując te dane można stwierdzić, iż argumenty za dalszym, wyraźnym zacieśnianiem polityki pieniężnej w USA nieco spadły. Sytuację próbował "ratować" szef FED z Chicago, Michael Moskow, który stwierdził, że FED nadal będzie podnosił stopy procentowe. W międzyczasie kurs EUR/USD wzrósł w okolice 1,1692. Zaplanowane na godz. 16:00 wystąpienie Bena Bernanke przed Senatem USA nie wniosło wiele, chociaż oczekiwania były duże. Widać, że przyszły szef FED stara się być na razie ostrożnym i zapowiada kontynuację polityki Alana Greenspana. To sprawiło, że notowania EUR/USD powróciły w okolice 1,1660.

Dlaczego zatem EUR/USD w efekcie poszedł do góry? Przyczyna tkwi we wczorajszych danych PPI, które mogą sprawić, że również dzisiejsza publikacja danych CPI będzie nieco zaskakująca. Szacunki mówią o odczycie na poziomie 0,0 proc. i 0,2 proc. m/m po odjęciu zmian cen energii i żywności. Nietrudno jednak wyobrazić sobie reakcję rynku w sytuacji, kiedy odczyty te byłyby niższe. Warto zaznaczyć, że wcześniej bo o godz. 11:00 nadejdą analogiczne dane ze strefy euro i znów rozpocznie się „festiwal spekulacji” co do kształtowania się dysproporcji stóp procentowych pomiędzy Eurostrefą, a USA. Z istotnych informacji warto zwrócić także uwagę na zaplanowaną na godz. 15:00 publikację danych o napływach kapitałów netto do USA we wrześniu – szacunki mówią o 72,5 mld USD wobec 91,3 mld USD w sierpniu. Odczyt zgodny z oczekiwaniami nie zrobi jednak „wrażenia” na inwestorach.

Podsumowując, wiele wskazuje na to, że rozpoczęty wczoraj przy 1,1642 zwrot na EUR/USD powinien być kontynuowany z pierwszym celem na 1,1770. Pomagać może w tym także sytuacja na USD/JPY – rozpoczęło się już tournee prezydenta Busha po krajach azjatyckich i w najbliższy weekend znów będzie poruszana sprawa chińskiego juana.

Marek Rogalski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Palladia Capital Markets

Polecane